Humor
1 r
7
440 lat temu upadła Antwerpia, zdobyta przez wojska hiszpańskie dowodzone przez Aleksandra Farnese.
W Antwerpii oblężonym swoją pomoc zaoferował włoski wynalazca Frederico Gianibelli. Zaczął on tworzyć swoje „Piekielne Machiny”, mające na celu zniszczenie mosty i przerwanie oblężenia. Jednym z jego pomysłów było wybudowanie dwóch branderów "Fortuna" i "Nadzieja" które miały za cel wysadzenie mostu. Wypełniono i je materiałami wybuchowymi, kamieniami i hakami oraz wyposażono z mechanizmy zapalające.
Do ataku doszło w nocy z 4 na 5 kwietnia. „Fortuna” nie dotarła do celu i osiadła na mieliźnie, „Nadzieja” jednak uderzyła w most. Hiszpanie prędko wkroczyli na statek, chcąc ugasić okien i wówczas doszło do jednej z najpotężniejszych eksplozji wywołanych przez człowieka, jakie dotychczas widział świat. Eksplozja była tak silna, że w promieniu kilku kilometrów znajdowało kamienie pochodzące z ładowni statku. Energia wybuchu sprawiła, że fala, jaka powstała, przelała się przez wały po obu stronach rzeki. W wyniku fali uderzeniowej większość obecnych na brzegach ludzi została obalona, zapadły się także pobliskie domy, a ziemia zaczęła się trząść. Z nieba spadały umieszczone na okręcie kule armatnie, kamienie i szczątki ofiar. Na miejscu zginęło około 800 hiszpańskich żołnierzy, których ciał w większość nie odnaleziono, były także dziesiątki rannych, który pourywało różne kończyny. Jeden z oficerów cudem ocalał, gdy siła podmuchu odrzuciła go tak daleko, że przeleciał pół mili przez rzekę, spadając w pobliżu drugiego brzegu rzeki, do którego był w stanie dopłynąć o własnych siłach
W Antwerpii oblężonym swoją pomoc zaoferował włoski wynalazca Frederico Gianibelli. Zaczął on tworzyć swoje „Piekielne Machiny”, mające na celu zniszczenie mosty i przerwanie oblężenia. Jednym z jego pomysłów było wybudowanie dwóch branderów "Fortuna" i "Nadzieja" które miały za cel wysadzenie mostu. Wypełniono i je materiałami wybuchowymi, kamieniami i hakami oraz wyposażono z mechanizmy zapalające.
Do ataku doszło w nocy z 4 na 5 kwietnia. „Fortuna” nie dotarła do celu i osiadła na mieliźnie, „Nadzieja” jednak uderzyła w most. Hiszpanie prędko wkroczyli na statek, chcąc ugasić okien i wówczas doszło do jednej z najpotężniejszych eksplozji wywołanych przez człowieka, jakie dotychczas widział świat. Eksplozja była tak silna, że w promieniu kilku kilometrów znajdowało kamienie pochodzące z ładowni statku. Energia wybuchu sprawiła, że fala, jaka powstała, przelała się przez wały po obu stronach rzeki. W wyniku fali uderzeniowej większość obecnych na brzegach ludzi została obalona, zapadły się także pobliskie domy, a ziemia zaczęła się trząść. Z nieba spadały umieszczone na okręcie kule armatnie, kamienie i szczątki ofiar. Na miejscu zginęło około 800 hiszpańskich żołnierzy, których ciał w większość nie odnaleziono, były także dziesiątki rannych, który pourywało różne kończyny. Jeden z oficerów cudem ocalał, gdy siła podmuchu odrzuciła go tak daleko, że przeleciał pół mili przez rzekę, spadając w pobliżu drugiego brzegu rzeki, do którego był w stanie dopłynąć o własnych siłach