50
Ktoś za tym wszystkim stoi i pociąga za sznurki...
Dlaczego Władza nie chce, żebyś miał dzieci?

Korpo, Dubaj i cisza po nas.

Polak w XXI wieku ma jedno zadanie: pracować. Nie tworzyć, nie budować wspólnoty, nie przekazywać życia dalej – tylko pracować w korpo, w open space’ach, pod jarzeniówkami, w Excelu. Cały sens egzystencji zamienia się w tabelkę KPI.

Polska dziewczyna? Ma być "wolna" – to znaczy: nie zakładać rodziny, nie rodzić dzieci, za to latać do Dubaju, wrzucać fotki na Instagram, sprzedawać swoją młodość za chwilowy blichtr i złudzenie luksusu. Tak wygląda „emancypacja” w praktyce.

Władza – zarówno państwowa, jak i korporacyjna – patrzy na to z zadowoleniem. Bo samotny pracownik jest idealny: łatwo go przesuwać z miasta do miasta, z projektu do projektu. Nie ma korzeni, nie ma dzieci, nie ma komu się sprzeciwić. A samotna konsumentka? Też idealna: wydaje na siebie, żyje chwilą, a gdy się "zużyje", system wypchnie ją na margines i podstawi młodsze pokolenie – również, rzecz jasna, bezdzietne.

Tak rodzi się "nowoczesna Polska" – Polska ludzi bezdzietnych, samotnych, zmęczonych. Polska, która ma się wypalić w open space’ach i na lotniskach tanich linii.
Bo celem systemu nie jest twoja przyszłość. Celem systemu jest twoje zużycie.

Władza nie potrzebuje Polaków – potrzebuje pracowników i klientów. Potrzebuje ludzi, którzy umrą bez dzieci, bez spadkobierców, bez tradycji. Potrzebuje pokolenia, które przepracuje życie, zapłaci podatki, zaciągnie kredyty i zniknie.

Tak wygląda plan: nie rodzina, nie dzieci, nie tradycja – tylko praca, rozrywka i wymarcie.

A potem będzie cisza. Cisza w domach, w których nikt się nie urodził. Cisza w szkołach, które zamknięto, bo nie było uczniów. Cisza na cmentarzach, gdzie nie ma kto zapalić znicza.
0.099676132202148