Zapis rozmowy udostępniony dla grupy rekrutacyjnej w celu szkoleniowym.
Zapis rozmowy udostępniony w celu szkolenia asystentów osobistych.
Zapis rozmowy udostępniony w celu szkolenia wyłącznie personelu wewnętrznego.
Zapis rozmowy udostępniony w celu [utajniono]
[Stenogram z sekcji – sygnatura: ESH-20.01.1960]
Czas rozpoczęcia: 14:15
Zespół obecny: dr L. K. (patolog),
Osobisty asystent M. (nadzór),
technik stenograficzny T. J.
Dr L. K.:
Rozpoczynam badanie sekcyjne.
Naprawdę musimy za każdym razem robić to samo?
Przecież to już 15 raz
M.:
Proszę się trzymać planu.
Dr L. K.:
Dobrze.
Humanoidalna budowa ciała Osobnik martwy. 120cm wzrostu, 82kg,
I jak zwykle śmierdzi.
Znów spędzę godzinę pod prysznicem
M.:
Bez osobistych wycieczek doktor.
Dr L. K.:
Dobrze, dobrze. Czy osobisty asystent nie powinien być bardziej pomocny?
M.:
Chyba źle doktor rozumie to określenie.
Dr L. K.:
[Niezrozumiale]
Istota nieznanego pochodzenia bla, bla, bla bla przecież też znacie te formułki na pamięć.
M.:
Dobrze, kończymy na dziś.
Dr L. K.:
Już będę grzeczna.
Skóra nienaruszona. Brak ran i innych zmian patologicznych. Brak zewnętrznych oznak przyczyny śmierci. Brak oznak rozkładu, ciało dostarczono w temperaturze kontrolowanej.
Powierzchnia skóry elastyczna, nieprzyjemnie gładka. Żadnych porów, żadnych mieszków włosowych. Brak gruczołów. Brak rigor mortis, kończyny wiotkie.
Cięcie skóry jamy brzusznej.
Dźwięk jak przy rozcinaniu grubej, wysuszonej skóry bydlęcej. Skurwysyństwo nie chce puścić skalpela, jakby się opierało. Jak coś tak cienkiego może być tak mocne? To już kolejny raz i z podziwu wyjść nie mogę.
[Usunięto]
Dr L. K.:
Brak klasycznych struktur. Zero żołądka, zero jelit, zero czegokolwiek, co przypominałoby jakikolwiek układ trawienny. W środku to jeden zlep tkanki, jak miękki mech, spójna masa… ale jednolita, bez widocznych granic między funkcjami. Brak rozróżnialnych organów wewnętrznych.
Wszystko nienaturalnie czyste.
Pobieram wycinki
(...)
Jeśli to coś trawi, to robi to całym sobą. Albo nie trawi wcale.
(...)
Nie identyfikuję żadnych przewodów. Żadnych owrzodzeń, resztek. Wszystko czyste.
Może każda część tej brei robi coś innego. Może każda robi wszystko. Pieprzyć, pewnie nigdy się nie dowiem.
Zapis rozmowy udostępniony w celu szkolenia asystentów osobistych.
Zapis rozmowy udostępniony w celu szkolenia wyłącznie personelu wewnętrznego.
Zapis rozmowy udostępniony w celu [utajniono]
[Stenogram z sekcji – sygnatura: ESH-20.01.1960]
Czas rozpoczęcia: 14:15
Zespół obecny: dr L. K. (patolog),
Osobisty asystent M. (nadzór),
technik stenograficzny T. J.
Dr L. K.:
Rozpoczynam badanie sekcyjne.
Naprawdę musimy za każdym razem robić to samo?
Przecież to już 15 raz
M.:
Proszę się trzymać planu.
Dr L. K.:
Dobrze.
Humanoidalna budowa ciała Osobnik martwy. 120cm wzrostu, 82kg,
I jak zwykle śmierdzi.
Znów spędzę godzinę pod prysznicem
M.:
Bez osobistych wycieczek doktor.
Dr L. K.:
Dobrze, dobrze. Czy osobisty asystent nie powinien być bardziej pomocny?
M.:
Chyba źle doktor rozumie to określenie.
Dr L. K.:
[Niezrozumiale]
Istota nieznanego pochodzenia bla, bla, bla bla przecież też znacie te formułki na pamięć.
M.:
Dobrze, kończymy na dziś.
Dr L. K.:
Już będę grzeczna.
Skóra nienaruszona. Brak ran i innych zmian patologicznych. Brak zewnętrznych oznak przyczyny śmierci. Brak oznak rozkładu, ciało dostarczono w temperaturze kontrolowanej.
Powierzchnia skóry elastyczna, nieprzyjemnie gładka. Żadnych porów, żadnych mieszków włosowych. Brak gruczołów. Brak rigor mortis, kończyny wiotkie.
Cięcie skóry jamy brzusznej.
Dźwięk jak przy rozcinaniu grubej, wysuszonej skóry bydlęcej. Skurwysyństwo nie chce puścić skalpela, jakby się opierało. Jak coś tak cienkiego może być tak mocne? To już kolejny raz i z podziwu wyjść nie mogę.
[Usunięto]
Dr L. K.:
Brak klasycznych struktur. Zero żołądka, zero jelit, zero czegokolwiek, co przypominałoby jakikolwiek układ trawienny. W środku to jeden zlep tkanki, jak miękki mech, spójna masa… ale jednolita, bez widocznych granic między funkcjami. Brak rozróżnialnych organów wewnętrznych.
Wszystko nienaturalnie czyste.
Pobieram wycinki
(...)
Jeśli to coś trawi, to robi to całym sobą. Albo nie trawi wcale.
(...)
Nie identyfikuję żadnych przewodów. Żadnych owrzodzeń, resztek. Wszystko czyste.
Może każda część tej brei robi coś innego. Może każda robi wszystko. Pieprzyć, pewnie nigdy się nie dowiem.
M.:
Trzymać się tematu. Bez hipotez.
Dr L. K.:
No jasne. Sekcja, nie wykład.
A może w końcu dacie mi żywego? Czy to zwierzę wogóle kiedyś żyło? Jak mam się dowiedzieć jak to wszystko działa skoro obecnie nie działa? Skąd wy to bierzecie? Wygląda jak by z fabryki wyszło. Produkujecie to? To jakiś żart? Potrzebuje informacji! Kontekstu! Oczekujecie niemożliwego!
M.:
Zrobimy przerwę.
Dr L. K.:
Dobrze. Przez brak światła wariuje nie wiem jaka jest godzina, pora dnia, rok.
Mamy już nowy rok?
M.:
Szczęśliwego nowego roku doktor.
[Głośnik]
UPOMINAM! M. ZGLOSIĆ SIE DO PRZEŁOŻONEGO.
(...)
Dr L. K.:
Przechodze do klatki piersiowej.
Idź na spacer, zanim przedostane się przez te pierdolone żebra minie z 40min.
W jakich warunkach trzeba żyć żeby kości miały domieszkę żelaza?
M.:
BADAMY NIE GDYBAMY!
(...)
Ostrożnie odchylam powłoki. Ta tkanka… nie da się jej rozciągnąć hakami, nie poddaje się jak normalna. Przypomina sprężystą siatkę, jakby całość była zbudowana z jednolitej struktury nośnej.
Nie da się tego rozwarstwić. Żadnych błon, przegród, narządów — nie ma nic do odseparowania.
czy mogę poprosić o te nowe urządzenie?
Nie będę musiała tego ciąć tylko zajrzę do środka
M.:
ZGODA.
[Utajnione]
(...)
Trzymać się tematu. Bez hipotez.
Dr L. K.:
No jasne. Sekcja, nie wykład.
A może w końcu dacie mi żywego? Czy to zwierzę wogóle kiedyś żyło? Jak mam się dowiedzieć jak to wszystko działa skoro obecnie nie działa? Skąd wy to bierzecie? Wygląda jak by z fabryki wyszło. Produkujecie to? To jakiś żart? Potrzebuje informacji! Kontekstu! Oczekujecie niemożliwego!
M.:
Zrobimy przerwę.
Dr L. K.:
Dobrze. Przez brak światła wariuje nie wiem jaka jest godzina, pora dnia, rok.
Mamy już nowy rok?
M.:
Szczęśliwego nowego roku doktor.
[Głośnik]
UPOMINAM! M. ZGLOSIĆ SIE DO PRZEŁOŻONEGO.
(...)
Dr L. K.:
Przechodze do klatki piersiowej.
Idź na spacer, zanim przedostane się przez te pierdolone żebra minie z 40min.
W jakich warunkach trzeba żyć żeby kości miały domieszkę żelaza?
M.:
BADAMY NIE GDYBAMY!
(...)
Ostrożnie odchylam powłoki. Ta tkanka… nie da się jej rozciągnąć hakami, nie poddaje się jak normalna. Przypomina sprężystą siatkę, jakby całość była zbudowana z jednolitej struktury nośnej.
Nie da się tego rozwarstwić. Żadnych błon, przegród, narządów — nie ma nic do odseparowania.
czy mogę poprosić o te nowe urządzenie?
Nie będę musiała tego ciąć tylko zajrzę do środka
M.:
ZGODA.
[Utajnione]
(...)
Dr L. K.:
Próbuję wyciąć fragment. Skalpel wchodzi z oporem. Tkanka nie krwawi. Nie reaguje. Jakby była martwa już dawno… albo w ogóle nieżywa w naszym rozumieniu.
Próbuję lokalizować serce.
Pod spodem, tak, tutaj. Serce. Wyraźnie oddzielone od reszty tej zbiorowej brei.
Podwójna sieć naczyń. Jeden obieg idzie w stronę szyi, drugi w dół, w kierunku kończyn.
Pulsacyjne zgrubienia na liniach naczyniowych — może coś w rodzaju węzłów? Filtrów? Może…
M.:
BEZ DOMYSŁÓW DOKTOR!
Dr L. K.:
Wiem. Ale nie mamy z czym tego porównać. Wszystko to... to jest jak sekcja plastiku, kurwa, co niby mam z tego wyczytać?
M.:
PROSZĘ WEDŁUG PLANU. KOŃCZYNY.
Dr L. K.:
Już, chwila, zrobię tylko nacięcie na szyi wzdloz górnego obiegu bo chyba wie...
M.:
STOP! JEST ZAKAZ! PROSZE PRACOWAC W WYZNACZONYM OBRĘBIE!
Dr L. K.:
Ale ja muszę! Kurwa muszę! Jak mam pracować na wycinkach i to poskładać bez obrazu całości? Kiedyś będziecie musieli sprawdzić głowę! Przecież po to tu je...
M.:
UPOMINAM PO RAZ OSTATNI!
(...)
Dr L. K.:
Lewa kończyna górna. Skóra wciąż napięta. Żadnych oznak wiotczenia, mimo temperatury otoczenia i czasu od zgonu. To nie jest skóra… to coś między pancerzem a gumą. Nie ma porów. Żadnych włosów, gruczołów, nic.
Nacinam wzdłuż przedramienia.
Brak tkanki tłuszczowej. Żadnych naczyń powierzchownych.
Warstwy, warstwy i kolejne warstwy.
(...)
Odsłaniam kość.
Kolor, rdzawe zabarwienie, widać domieszkę żelaza. Mocna. Jak cholera mocna.
Mięśnie- nie mięśnie. Koncentryczne warstwy. Jak słoje w przekroju pnia. Otaczają kość ciasno, bez przestrzeni. Nie wiem, jak to się kurczy. Jak to przewodzi płyny ustrojowe.
(...)
Pod łokciem dwie żyły, grube, ciemne, idą w górę. Niżej — znikają w tej samej tkaninie, która wypełnia jamę brzuszną. Nic się tu nie kończy. Wszystko się łączy.
[Usunięto]
Jeśli dane z wycinków się potwierdzą, i ta mikroskopijna struktura podskórna to sieć nerwowa...
Jeśli to coś potrafiło czuć ból, to musiał być kurewsko dokładny.
Dr L. K.:
Zresztą… co ja gadam. To są zwierzęta. Wydmuszki. Zbiorniki.
Próbuję wyciąć fragment. Skalpel wchodzi z oporem. Tkanka nie krwawi. Nie reaguje. Jakby była martwa już dawno… albo w ogóle nieżywa w naszym rozumieniu.
Próbuję lokalizować serce.
Pod spodem, tak, tutaj. Serce. Wyraźnie oddzielone od reszty tej zbiorowej brei.
Podwójna sieć naczyń. Jeden obieg idzie w stronę szyi, drugi w dół, w kierunku kończyn.
Pulsacyjne zgrubienia na liniach naczyniowych — może coś w rodzaju węzłów? Filtrów? Może…
M.:
BEZ DOMYSŁÓW DOKTOR!
Dr L. K.:
Wiem. Ale nie mamy z czym tego porównać. Wszystko to... to jest jak sekcja plastiku, kurwa, co niby mam z tego wyczytać?
M.:
PROSZĘ WEDŁUG PLANU. KOŃCZYNY.
Dr L. K.:
Już, chwila, zrobię tylko nacięcie na szyi wzdloz górnego obiegu bo chyba wie...
M.:
STOP! JEST ZAKAZ! PROSZE PRACOWAC W WYZNACZONYM OBRĘBIE!
Dr L. K.:
Ale ja muszę! Kurwa muszę! Jak mam pracować na wycinkach i to poskładać bez obrazu całości? Kiedyś będziecie musieli sprawdzić głowę! Przecież po to tu je...
M.:
UPOMINAM PO RAZ OSTATNI!
(...)
Dr L. K.:
Lewa kończyna górna. Skóra wciąż napięta. Żadnych oznak wiotczenia, mimo temperatury otoczenia i czasu od zgonu. To nie jest skóra… to coś między pancerzem a gumą. Nie ma porów. Żadnych włosów, gruczołów, nic.
Nacinam wzdłuż przedramienia.
Brak tkanki tłuszczowej. Żadnych naczyń powierzchownych.
Warstwy, warstwy i kolejne warstwy.
(...)
Odsłaniam kość.
Kolor, rdzawe zabarwienie, widać domieszkę żelaza. Mocna. Jak cholera mocna.
Mięśnie- nie mięśnie. Koncentryczne warstwy. Jak słoje w przekroju pnia. Otaczają kość ciasno, bez przestrzeni. Nie wiem, jak to się kurczy. Jak to przewodzi płyny ustrojowe.
(...)
Pod łokciem dwie żyły, grube, ciemne, idą w górę. Niżej — znikają w tej samej tkaninie, która wypełnia jamę brzuszną. Nic się tu nie kończy. Wszystko się łączy.
[Usunięto]
Jeśli dane z wycinków się potwierdzą, i ta mikroskopijna struktura podskórna to sieć nerwowa...
Jeśli to coś potrafiło czuć ból, to musiał być kurewsko dokładny.
Dr L. K.:
Zresztą… co ja gadam. To są zwierzęta. Wydmuszki. Zbiorniki.
[Głośnik]
PROSZĘ ROZWINĄĆ
Dr L. K.:
"fakty a nie domysły doktor!" {Śmiech}
(...)
[Wycięto]
Dr L. K.:
Wracam do jamy brzusznej. Teraz, przy lepszej ekspozycji tkanek, spróbuję zlokalizować jakiekolwiek punkty odniesienia.
Wciąż żadnych organów.
Żadnych worków, płatów, struktur typowych dla układu pokarmowego. Całość jednolita, jakby wnętrze tej istoty było zbudowane z jednej, wielofunkcyjnej masy. Każdy fragment wygląda tak samo, każdy stawia opór narzędziu, jakby nie chciał dać się oddzielić.
Nie reaguje na próbę barwienia, nie wchłania płynu, nie odbarwia się. Żadnych różnic w gęstości, żadnych granic. Ta tkanka... ona nie ma początku ani końca. Przysięgam, że mam wrażenie, jakby się regenerowała. Jakby była... aktywna.
(...)
Zbliżam się w okolice kręgosłupa — i tu to samo. Ta sama przeklęta masa, tylko ciut bardziej zbita. Śmierdzi, ale... tu, na styku z kręgami... coś jakby splot. Niewielka, błyszcząca struktura. Półprzezroczysta. Wychodzi wzdłuż osi pionowej, jak nerw, ale... to nie nerw. Raczej jak by cysta,
Ale to bez większego znaczenia, obecna była we wszystkich poprzednich okazach. Może jeszcze do tego wrócę.
M.:
PROSZE TO ZROBIC TERAZ!
Dr L. K.:
Bez sensu, robiłam to wcześniej, gówno z tego wynika.
M.:
WIEMY, ŻE TO ROZGRYZŁA DOKTOR!
Dr L. K.:
Rozgryzła, nie rozgryzła to nie ma znaczenia.
To wykracza poza ludzką etykę a sposób wykorzystania jest obrzydliwy.
[Głosnik]
PROSZĘ WYKONYWAĆ SWOJĄ PRACĘ. OBOWIAZUJE UMOWA.
M.:
Odłóż proszę skalpel, proszę.
Martwa nie dasz bezpieczeństwa rodzinie!
Dr L. K.:
Martwa nie będę musiała bo umowa przestanie mieć sens.
(...)
M.:
Proszę odnotować że Dr L. K popełniła samobójstwo.
T. J.
Proszę się nie zapominać. I wykonywać zalecany protokół. Za bardzo się przywiązałeś. Udaj się bezpośrednio do przełożonego.
M.:
Przepraszam dyrektorze. Ja nie wiem czy ja tak dalej mogę. Co z jej rodziną?
T. J.
Tu nie ma miejsca na sentymenty. Ona jest dla nich martwa od ponad roku. Zabezpiecz ciało póki jeszcze nadaje się do testów. A jej ciało przekaz do utylizacji.
PROSZĘ ROZWINĄĆ
Dr L. K.:
"fakty a nie domysły doktor!" {Śmiech}
(...)
[Wycięto]
Dr L. K.:
Wracam do jamy brzusznej. Teraz, przy lepszej ekspozycji tkanek, spróbuję zlokalizować jakiekolwiek punkty odniesienia.
Wciąż żadnych organów.
Żadnych worków, płatów, struktur typowych dla układu pokarmowego. Całość jednolita, jakby wnętrze tej istoty było zbudowane z jednej, wielofunkcyjnej masy. Każdy fragment wygląda tak samo, każdy stawia opór narzędziu, jakby nie chciał dać się oddzielić.
Nie reaguje na próbę barwienia, nie wchłania płynu, nie odbarwia się. Żadnych różnic w gęstości, żadnych granic. Ta tkanka... ona nie ma początku ani końca. Przysięgam, że mam wrażenie, jakby się regenerowała. Jakby była... aktywna.
(...)
Zbliżam się w okolice kręgosłupa — i tu to samo. Ta sama przeklęta masa, tylko ciut bardziej zbita. Śmierdzi, ale... tu, na styku z kręgami... coś jakby splot. Niewielka, błyszcząca struktura. Półprzezroczysta. Wychodzi wzdłuż osi pionowej, jak nerw, ale... to nie nerw. Raczej jak by cysta,
Ale to bez większego znaczenia, obecna była we wszystkich poprzednich okazach. Może jeszcze do tego wrócę.
M.:
PROSZE TO ZROBIC TERAZ!
Dr L. K.:
Bez sensu, robiłam to wcześniej, gówno z tego wynika.
M.:
WIEMY, ŻE TO ROZGRYZŁA DOKTOR!
Dr L. K.:
Rozgryzła, nie rozgryzła to nie ma znaczenia.
To wykracza poza ludzką etykę a sposób wykorzystania jest obrzydliwy.
[Głosnik]
PROSZĘ WYKONYWAĆ SWOJĄ PRACĘ. OBOWIAZUJE UMOWA.
M.:
Odłóż proszę skalpel, proszę.
Martwa nie dasz bezpieczeństwa rodzinie!
Dr L. K.:
Martwa nie będę musiała bo umowa przestanie mieć sens.
(...)
M.:
Proszę odnotować że Dr L. K popełniła samobójstwo.
T. J.
Proszę się nie zapominać. I wykonywać zalecany protokół. Za bardzo się przywiązałeś. Udaj się bezpośrednio do przełożonego.
M.:
Przepraszam dyrektorze. Ja nie wiem czy ja tak dalej mogę. Co z jej rodziną?
T. J.
Tu nie ma miejsca na sentymenty. Ona jest dla nich martwa od ponad roku. Zabezpiecz ciało póki jeszcze nadaje się do testów. A jej ciało przekaz do utylizacji.