63
Głośno ostanio jest o wiatrakach i o wecie prezydenta. Lewaczkom dupy pękają, że bez wiatraczków umrzemy, bo u nas nie ma słońca i fotowoltaika nie jest tak efektywna. Intryguje mnie jednak to, dlaczego nikt nie mówi o elektrowniach wodnych. Nie chodzi mi o takie wielkie, jak np. Solina czy Żarnowiec, a takie małe, które generowałyby moc, mogącą zaspokoić potrzeby maks. powiatu. Rzek w Polsce mamy sporo, a taka mała elektrownia raczej nie zaburzyła by w znacznym stopniu lokalnego ekosystemu. W parze z małymi reaktorami jądrowymi mogłyby stanowić dobre źródło prądu. Pewnie miałoby to swoje wady, ale widzę więcej zalet, niż te szwabskie wiatraczki i nieudolna próba postawienia jednej eletrowni atomowej od 30 lat. Zapraszam do dyskusji
0.074137926101685