6
Sorry Krzyś
We wrześniu 1788 roku pod Karánsebeszem austriacka armia cesarza Józefa II maszerowała przez tereny Rumunii, by walczyć z Turkami. Jej wielonarodowe oddziały często nie rozumiały się nawzajem.

Pewnego wieczoru żołnierze kupili od Cyganów kilka beczek mocnego alkoholu. Gdy doszło do sprzeczki o trunek, ktoś w ciemnościach krzyknął "Turcy!". To wystarczyło. Przerażeni i pijani żołnierze zaczęli strzelać do swoich kolegów, biorąc ich za wroga. Oficerowie, słysząc obcojęzyczne wrzaski, uznali to za atak i rozkazali otworzyć ogień z armat… w kierunku własnej uciekającej armii.

W wyniku paniki i "friendly fire" zginęło nawet 10 000 austriackich żołnierzy. Gdy kilka dni później prawdziwa turecka armia dotarła na miejsce, bez walki zajęła opuszczony, zniszczony obóz. Była to jedna z największych i najabsurdalniejszych klęsk w historii wojskowości.
0.061332941055298