Czołem! Przedstawiam niezbyt udaną fotorelację z dzisiejszego gotowania zapasu na nadchodzący tydzień. Rozmroziłem od cholery mielonego, trzy cienkie schabowe, trochę piersi z kury i odrobinę mięsa z udek (również kurzych). Jako że mam teraz zajebiście dużo pracy, postanowiłem nagotować na cały tydzień do przodu. Wyszło chyba na dwa tygodnie. Zdjęcia kaczuchy po pieczeniu nie zrobiłem, bo nie wyglądała zbyt fotogenicznie, choć była przesmaczna. Na zdjęciach półprodukty i efekt końcowy w garach. Sporo sosu do spaghetti, bo dzieciaki lubią, sporo chinola, trzy schabowe do roboty i kilkanaście mielonych. Moja nie gotuje tak dobrze jak ja, to bedzie odgrzewać. Do tego zawsze jakieś warzywo do obiadu, na ciepło, albo surowe w salatce/surówce. A! Sałatki i surówki moja robi boskie. Tylko do poważnego gotowania się nie nadaje. Dobra, dałem z siebie nawet nie 30% więc
WYPIERDALAM
WYPIERDALAM