12
Nie jestem ekspertem w pisaniu recenzji itp. zatem proszę o wyrozumiałość ale dziś nie mogę się powstrzymać aby przypomnieć wszystkim miłośnikom kina, że mamy pewną ciekawą rocznicę.  Rok 1994 to dla wielu koneserów kina, a także skromnych filmowych żuczków, takich jak ja, był rok
wyjątkowy. Obrodził on bowiem produkcjami niezwykłymi, które chyba już na zawsze zapiszą się w
historię nie tylko 10 muzy ale i w ogóle kultury. Któż z nas nie zna Pulp Fiction, Forresta Gumpa, Parku
Jurajskiego, Leona zawodowca, czy Króla Lwa. Tak, wszystkie te filmy weszły do kin właśnie w tym roku.
W ogóle 1994 jest powszechnie uznawany za jeden z najlepszych w historii kinematografii, każda z tych
produkcji odniosła bardzo duże sukcesy, zarówno artystyczne jak i marketingowe, a widzowie mieli
okazję obejrzeć w kinach wiele wybitnych dzieł jednocześnie.
Jest jeszcze jedna produkcja, przez wielu uznawana jest za jeden z najlepszych filmów w dziejach a już
na pewno za jeden z najlepszych filmów o tematyce więziennej. Dokładnie 31 lat temu, 10 września
1994 r, do kin w Stanach Zjednoczonych trafił „Skazani na Shawshank”.
Skazani na Shawshank
Film powstał na podstawie opowiadania Stephena Kinga „Skazani na Shawshank” (oryg. Rita Hayworth
and Shawshank Redemption) ze zbioru „Cztery pory roku” z 1982 roku. Co ciekawe w Polsce zostało
ono wydane dopiero w 1998 roku a zatem na długo po premierze filmu w USA i Polsce (16 kwietnia
1995). Za reżyserię odpowiadał Frank Darabont, dla którego był to pierwszy z filmów bazujących na
twórczości mistrza Kinga. Drabont odpowiadał później za, równie genialną „Zieloną Milę” i nieco mniej
medialną ale równie intrygującą „Mgłę”.
Film opowiada historię Andy'ego Dufresne'a (w tej roli Tim Robbins) bankiera, który zostaje niesłusznie
skazany na karę podwójnego dożywocia za zamordowanie własnej żony i jej kochanka. Trafia do
więzienia Shawshank, w którym rządzą sadystyczni strażnicy i apodyktyczny naczelnik. Jednak mimo
wszystko nie załamuje się.
Ten krótki opis niech będzie zachętą dla wszystkich tych, którzy jakimś cudem uchowali się, zignorowali
albo po prostu urodzili za późno i jeszcze nie mieli okazji go obejrzeć. Sam, ilekroć film leci w TV nie
mogę się przed tym powstrzymać.
Skazani na Shawshank
Film w czasie seansów kinowych nie zrobił furory i nie przyciągnął dużej ilości widzów, dopiero po
czasie, dystrybuowany na kasetach a później płytach zyskał swój niezwykły status. W 1995 roku
nominowany był do Oscara w 7 kategoriach, m.in. dla najlepszego aktora (Morgan Freeman) ale
ostatecznie nie otrzymał żadnej statuetki. Wraz z upływem lat został jednak doceniony i jest
klasyfikowany na pierwszych miejscach w wielu rankingach, chociażby pierwsze miejsce na liście 250
najlepszych filmów w historii według IMDb (Internet Movie Database - internetowa baza danych na
temat filmów i ludzi z nimi związanych) – dane na rok 2023, pierwsze miejsce na liście BBC Radio Five
Live najlepszych filmów, które nie zdobyły Oscara (2005) czy z naszego podwórka - pierwsze miejsce
na liście najlepszych filmów świata w rankingu użytkowników portalu filmowego Filmweb (2021). Film
ma też doskonałe recenzje, Serwis Rotten Tomatoes przyznał filmowi wynik 91%.
Co wpływa na tak dobre wyniki?
„Skazani na Shawshank” to ponadczasowa, wspaniała historia o sile charakteru, przełamywaniu
przeciwności, ludzkich słabościach, emocjach i przyjaźni. Pokazuje jak w zetknięciu z wszechwładną,
odczłowieczającą machiną więzienia, gdzie ludzkie życie nie jest warte więcej niż kaprys strażnika,
można przeżyć i zachować normalność. To historia codziennej walki o własną tożsamość której
przykładem może być zestawienie postaci Brooksa - ,,On jest zinstytucjonalizowany", - po spędzeniu
całego życia za murami, staruszek nie potrafił poradzić sobie z otrzymaną na jego koniec wolnością i
postaci Andy’ego – „Nadzieja jest dobra, może nawet najlepsza. To co dobre nie umiera nigdy”, który
poza momentem początkowego załamania, właściwie nigdy nie przestał wierzyć…
Atmosfera filmu, budowana jest po mistrzowsku, w czasie jednej z pierwszych scen, gdy przywiezieni
do Shawshank skazańcy przechodzą przez wyniosłe, kamienne mury, napięcie rośnie do tego poziomu,
iż czujemy jakbyśmy sami stąpali o bok nich. Kolejne sceny ukazują zderzenie z szarą, brutalną
rzeczywistością z którą muszą radzić sobie przebywający tam, nieraz większość życia, więźniowie.
Niektóre momenty, okraszone dozą humoru, pozwalają widzowi odetchnąć, poznać chwile, które
chyba każdy ma w swoim życiu – momenty śmiechu, do których wraca się w czasie słabości i załamania,
jak choćby dialog w więziennej bibliotece:
- "Hrabia Monte Christo"- wiesz o czym to?
- O ucieczce z więzienia.
- Czyli do działu edukacyjnego?”
Film ma pełno scen, które wlewają w widza uczucie nostalgii i współczucia. Najlepszą jest monolog
Reda przed komisją do spraw zwolnień warunkowych:
„Niema dnia bym nie żałował. Nie dlatego, że tu siedzę, czy dlatego, że powinienem. Patrzę wstecz na
siebie jakim byłem. Młodym, głupim gówniarzem, który popełnił straszną zbrodnie. Chce z nim
pogadać, wlać mu do łba trochę rozsądku, powiedzieć jak się sprawy mają, ale nie mogę. Gówniarza
dawno nie ma, został tylko starzec. Muszę z tym żyć.
Zresocjalizowany? To gówniane słówko. Podstempluj swoje papierki synku i nie marnuj mojego czasu.
Bo tak naprawdę mam to gdzieś”.
Film ma mnóstwo momentów, które głęboko zapadają w pamięć, jak choćby scena triumfu Andy’ego,
gdy „po przepłynięciu rzeki gówna wyszedł czysty po drugiej stronie” lub widok potężnego dębu na
łące, do którego zmierza Red, czy wreszcie plaża w Zihuatanejo.
„Mam nadzieję, że uda mi się przekroczyć granicę.
Mam nadzieję, że zobaczę swojego przyjaciela i uścisnę mu dłoń.
Mam nadzieję, że Pacyfik jest tak niebieski jak bywał w moich snach…”
Skazani na Shawshank
Skazani na Shawshank
Skazani na Shawshank
0.066623210906982