31
Polska polityka i media to nie żadna debata publiczna, tylko jebany kabaret dla idiotów. Tusk i jego ferajna – Biebrzycka, Gozdyra, Wyborcza, Kochut, TVP, Interia, Terlikowski, RMF FM, Joński, Bosacki, Gasiuk-Pihowicz – cała ta banda samozwańczych obrońców prawdy darła mordy, że kto ma wątpliwości do tego co mówią ten ruski troll, szur i agent Putina.

I co? Prawda wypierdoliła im w ryj szybciej niż Passat na letnich oponach wpierdalający się w pierwszy śnieg.

– Dach: najpierw pierdolili, że wichura, potem że dron, a na końcu wyszło, że to rakieta przypierdoliła.
– Dron nad Belwederem: Tusk się popisał, że to Białorusini sterują, a potem złapali Ukraińców i cała narracja rozjebała się na kawałki.
– Trump: dorobili mu tekst, że pomoże Polsce po wojnie, chociaż stary dziad nawet słowem o tym nie pierdnął.

Efekt? Ci, co najgłośniej darli mordy o „walce z dezinformacją”, sami są największymi kłamcami i siewcami fejków. Zwykli hipokryci, debile i pajace w garniturach, którzy myślą, że jak będą krzyczeć „ruska propaganda!”, to nikt nie zauważy, że to oni sami ludzi robią ludzi w ch... dezinformują ich.

Największe źródło dezinformacji w Polsce? Nie Kreml tylko nasze własne, uśmiechnięte gówno-elity.

Kto by się kurwa spodziewał.
0.12373208999634