34
Polska zarządzana jest tragicznie, a cały nasz rozwój to zasługa ciężkiej pracy zwykłych ludzi.

Nie jest tajemnicą, że prawie wszyscy „polskojęzyczni” politycy, sędziowie czy dziennikarze mieli rodziców, dziadków czy jeszcze pradziadków w strukturach komunistycznych. Ich przodkowie się nakradli, oni od małego byli wychowywani w oderwaniu od rzeczywistości przez co praktycznie nic nie potrafią, na niczym się nie znają i do niczego się nie nadają. Nie mają nawet żadnych znajomości, przez co nie są w stanie nic Polsce załatwić.

No ale skoro nasi politycy są tacy beznadziejni, to jakim cudem Polska zaliczyła tak ogromny rozwój przez ostatnie 30 lat? Są dwa powody:

1 W 1989 zaczynaliśmy prawie „od zera”. Oraz byliśmy bardzo młodym społeczeństwem – średnia wieku wynosiła 31 lat. Mieliśmy więc pusty kraj pełen młodych ludzi i dzieci.

2 Polak nie pracuje – on zapierdala lepiej niż biczowany niewolnik. Już nawet pomijając daleką przeszłość, bo jej nie pamiętam, patrząc na swoich znajomych (rocznik 1991) znam ludzi którzy:
a) robią na etacie + walą nadgodziny w weekendy;
b) robią na etacie + mają własną firmę;
c) robią za granicą a żyją w Polsce;
d) robią na etacie i walą fuchy na czarno;
e) robią na etacie i często są na delegacjach;
9 na 10 znajomych pracuje znacznie więcej niż „40h tygodniowo”. Ja sam przez większość życia prawie nigdy nie dostałem gołej wypłaty – bo albo robiło się w weekend, albo jechało na kilka dni na delegację za granice, żeby „dorobić”.

My rozwijamy się nie dzięki naszym politykom, a POMIMO tego co oni robią. Niestety, sam widzę jak przez ostatnie kilka lat poziom życia zwykłych ludzi znacznie spadł i niektórym nawet nadgodziny nie pozwalają wyjść „na zero” o ile w ogóle jest możliwość ich wzięcia. Przykładowo jeden kolega od roku wydawał więcej niż zarabiał – musiał dokładać z oszczędności. Ale znalazł nową pracę i teraz znów będzie „żył i coś odkładał”. A potem znów ceny przegonią jego możliwości zarobkowe i będzie przejadał oszczędności aż nie znajdzie czegoś nowego. I tak w kółko.

Czegokolwiek byś nie zrobił, na twojej pracy najwięcej zarabia rząd i bank – bo każdy z nas płaci jakieś podatki (przy pracy na etacie jest to 58%) i prawie każdy z nas ma coś na raty. A nawet jeśli nie, to firma w której pracujemy ma wzięte jakieś pożyczki.
Zapraszam do dyskusji
0.11335897445679