19
Jakby ktoś był zainteresowany, to takie streszczenie 8 godzinnego przesłuchania Ziobry Wam przygotowałem:
Ziobro wlatuje na komisję jak boss z Mortal Kombat, tylko zamiast muzyki leci „Kurki trzy”. Psy go wyciągają z samolotu jakby wracał z przemytem bananów z Brukseli, a on już na starcie: „to nielegalne, spierdalajcie, Pegasus to był mój pomysł, ale jednak nie mój, ale trochę mój”. XD
I tu na scenę wchodzą oni – Komisja Wiejsk Edition – czyli banda ludzi, którzy wyglądali, jakby właśnie ich oderwano od lepienia pierogów na Wigilię i kazano „zrobić śledztwo”. Każdy z kartką w ręku, każdy czyta pytania jakby miał w głowie Windowsa 95 z 2 MB RAM-u.
– Jeden typ czyta: „Panie Ziobro, czy Pegasus… eee… fundusz… mafia… znaczy… czy pan… wie?”. Brzmiało to jakby pytał psa, czy umie rozwiązać równanie kwadratowe.
– Druga babka myli akronimy i pyta o „CBA Pegasus”, jakby to był nowy model skutera.
– Kolejny gość w połowie zdania się gubi, robi pauzę i pyta sam siebie oczami: „czy ja kurwa umiem czytać?”.
— Kolejny pyta znowu o to samo: „Panie Ziobro, czy Pegasus… fundusz… mafia… eee… pan rozumie?” — i robi to z takim przekonaniem, jakby akurat wygłaszał wykład z astrofizyki w remizie.
Ziobro siedzi i patrzy na nich jak nauczyciel na ucznia, który z pełną powagą mówi: „Proszę pani, słońce świeci, bo w środku ma żarówkę”.
No i oczywiście Nowak. Ziobro jak katarynka: mafia, Nowak, korupcja, Pegasus ratował cywilizację. Komisja kiwa głowami jak Janusz w Lidlu, który udaje, że zna się na winach.
W międyczasie
– Jeden zadaje pytanie i robi trzy przerwy w zdaniu, żeby złapać oddech, bo nie wie, co czyta.
– Jedna babka myli akronimy, jakby myślała, że CBA to „Centrum Bananów i Ananasów”.
– Trzeci na koniec pyta: „Czy Pegasus mógł być użyty przeciw politykom PiS?”, i robi minę jak dziecko, które pierwszy raz zrobiło kupę do nocnika i czeka na oklaski.
Warta uwagi jest także transmisja live. Media jarają się, jakby to był mecz Polska–Niemcy.
– Jedni komentatorzy w trybie „profesjonalizm”, ale ton głosu taki jak przy recytacji przepisu na bigos
– Inni wrzucają „breaking news” co 5 minut, że Ziobro znowu powiedział „nie pamiętam”.
Jak myśleliście, że komisje PiSu to był kabaret, to te przebiły wszystkie dna, przewierciły się do jądra ziemi i siedzą tam teraz, chlając wódkę z kretami, i spierając się, czy ziemia jest płaska.
Wszystko to wyglądało jak nowy serial na Netflixie pt. „House of Kurwa Cards: Wiejsk Edition”, kręcony przez ekipę, która myślała, że robi casting do „Familiady” albo reality show, w którym uczestnicy rywalizują o tytuł „Kto Najbardziej Nie Rozumie Tekstu”.
W końcu Ziobro wychodzi, a ludzie patrzą w ekran, wkurwieni jak chuj, że za tę groteskę płacą podatki.
W gruncie wszystko. No i jeszcze Giertych... ale już chuj z tym.
;-)
Ziobro wlatuje na komisję jak boss z Mortal Kombat, tylko zamiast muzyki leci „Kurki trzy”. Psy go wyciągają z samolotu jakby wracał z przemytem bananów z Brukseli, a on już na starcie: „to nielegalne, spierdalajcie, Pegasus to był mój pomysł, ale jednak nie mój, ale trochę mój”. XD
I tu na scenę wchodzą oni – Komisja Wiejsk Edition – czyli banda ludzi, którzy wyglądali, jakby właśnie ich oderwano od lepienia pierogów na Wigilię i kazano „zrobić śledztwo”. Każdy z kartką w ręku, każdy czyta pytania jakby miał w głowie Windowsa 95 z 2 MB RAM-u.
– Jeden typ czyta: „Panie Ziobro, czy Pegasus… eee… fundusz… mafia… znaczy… czy pan… wie?”. Brzmiało to jakby pytał psa, czy umie rozwiązać równanie kwadratowe.
– Druga babka myli akronimy i pyta o „CBA Pegasus”, jakby to był nowy model skutera.
– Kolejny gość w połowie zdania się gubi, robi pauzę i pyta sam siebie oczami: „czy ja kurwa umiem czytać?”.
— Kolejny pyta znowu o to samo: „Panie Ziobro, czy Pegasus… fundusz… mafia… eee… pan rozumie?” — i robi to z takim przekonaniem, jakby akurat wygłaszał wykład z astrofizyki w remizie.
Ziobro siedzi i patrzy na nich jak nauczyciel na ucznia, który z pełną powagą mówi: „Proszę pani, słońce świeci, bo w środku ma żarówkę”.
No i oczywiście Nowak. Ziobro jak katarynka: mafia, Nowak, korupcja, Pegasus ratował cywilizację. Komisja kiwa głowami jak Janusz w Lidlu, który udaje, że zna się na winach.
W międyczasie
– Jeden zadaje pytanie i robi trzy przerwy w zdaniu, żeby złapać oddech, bo nie wie, co czyta.
– Jedna babka myli akronimy, jakby myślała, że CBA to „Centrum Bananów i Ananasów”.
– Trzeci na koniec pyta: „Czy Pegasus mógł być użyty przeciw politykom PiS?”, i robi minę jak dziecko, które pierwszy raz zrobiło kupę do nocnika i czeka na oklaski.
Warta uwagi jest także transmisja live. Media jarają się, jakby to był mecz Polska–Niemcy.
– Jedni komentatorzy w trybie „profesjonalizm”, ale ton głosu taki jak przy recytacji przepisu na bigos
– Inni wrzucają „breaking news” co 5 minut, że Ziobro znowu powiedział „nie pamiętam”.
Jak myśleliście, że komisje PiSu to był kabaret, to te przebiły wszystkie dna, przewierciły się do jądra ziemi i siedzą tam teraz, chlając wódkę z kretami, i spierając się, czy ziemia jest płaska.
Wszystko to wyglądało jak nowy serial na Netflixie pt. „House of Kurwa Cards: Wiejsk Edition”, kręcony przez ekipę, która myślała, że robi casting do „Familiady” albo reality show, w którym uczestnicy rywalizują o tytuł „Kto Najbardziej Nie Rozumie Tekstu”.
W końcu Ziobro wychodzi, a ludzie patrzą w ekran, wkurwieni jak chuj, że za tę groteskę płacą podatki.
W gruncie wszystko. No i jeszcze Giertych... ale już chuj z tym.
;-)