Humor
1 r
57
Godzina 8:00 rano, bo zapisany na 8:15. Wchodzisz i czujesz zapach: mieszanka kamfory, potu, syropu z PRL-u i rozpaczy.
Z numerkiem w ręku wiesz, że to nie wizyta — to test psychiczny.
Przed tobą siedzi pani Jadzia, lat 83, która przyszła „na chwilkę”. Od 20 minut opowiada lekarzowi, jak w 1984 roku bolało ją lewe ucho, ale tylko w środy. I że jak ostatnio zakładała stanik, to musiała cyca zdjąć z pleców, bo jej się zawinął jak naleśnik.
Lekarz patrzy w monitor, który się zawiesił trzy pacjentki temu, i w oczach ma pustkę jak po trzydniowym dyżurze w piekle.
W końcu twoja kolej. 13:45.
Wchodzisz, siadasz, a lekarz wygląda, jakby już dawno umarł wewnętrznie.
– Co panu dolega?
– Wszystko, panie doktorze.
– A, klasyka. NFZ-19. Objawy: zniechęcenie, ból portfela i brak wiary w system.
Po 3 minutach dostajesz receptę, na której w zasadzie mogłoby być napisane:
„Proszę się nie przejmować, i tak wszyscy umrzemy.”
Wychodzisz z gabinetu, a tam już pani Krystyna opowiada, jak „wczoraj tak ją w krzyżu rąbnęło, że aż telewizor zmienił kanał”. Kolejka kiwa głowami, jakby słuchali narodowego hymnu cierpienia.
W rejestracji siedzisz jak w urzędzie dusz.
– Dzień dobry, chciałbym zapisać się do specjalisty.
– Oczywiście. Mamy termin na wrzesień... 2029.
– Może coś szybciej?
– No jak pan umrze, to od razu sekcja.
I wtedy rozumiesz, że NFZ to nie system zdrowia.
To eksperyment społeczny, żeby sprawdzić, ile człowiek zniesie, zanim zacznie leczyć się spirytusem i memami.
Z numerkiem w ręku wiesz, że to nie wizyta — to test psychiczny.
Przed tobą siedzi pani Jadzia, lat 83, która przyszła „na chwilkę”. Od 20 minut opowiada lekarzowi, jak w 1984 roku bolało ją lewe ucho, ale tylko w środy. I że jak ostatnio zakładała stanik, to musiała cyca zdjąć z pleców, bo jej się zawinął jak naleśnik.
Lekarz patrzy w monitor, który się zawiesił trzy pacjentki temu, i w oczach ma pustkę jak po trzydniowym dyżurze w piekle.
W końcu twoja kolej. 13:45.
Wchodzisz, siadasz, a lekarz wygląda, jakby już dawno umarł wewnętrznie.
– Co panu dolega?
– Wszystko, panie doktorze.
– A, klasyka. NFZ-19. Objawy: zniechęcenie, ból portfela i brak wiary w system.
Po 3 minutach dostajesz receptę, na której w zasadzie mogłoby być napisane:
„Proszę się nie przejmować, i tak wszyscy umrzemy.”
Wychodzisz z gabinetu, a tam już pani Krystyna opowiada, jak „wczoraj tak ją w krzyżu rąbnęło, że aż telewizor zmienił kanał”. Kolejka kiwa głowami, jakby słuchali narodowego hymnu cierpienia.
W rejestracji siedzisz jak w urzędzie dusz.
– Dzień dobry, chciałbym zapisać się do specjalisty.
– Oczywiście. Mamy termin na wrzesień... 2029.
– Może coś szybciej?
– No jak pan umrze, to od razu sekcja.
I wtedy rozumiesz, że NFZ to nie system zdrowia.
To eksperyment społeczny, żeby sprawdzić, ile człowiek zniesie, zanim zacznie leczyć się spirytusem i memami.