Humor
1 r
2
O, Psojebco, człeku podły i nic waści,
Czemuż me oczy na te plugastwa wciąż patrzyć mają?
Mieszek mój dla Cię otworzyłem, w talarach brzęczących,
A Tyś miast spokoju dał jeno obrazy drwiące.
Umowa stała, iż gdy grosz mój w sakwie Twojej spocznie,
Znikną przekupniów nawoływania i te ich widma mroczne.
A co mam? Ledwiem na stronę Twą spojrzał, o łgarzu sromotny,
A już mi kramarz z tandetą swą czyni dzień markotny!
Zapłaciłemć przecie, by czystą mieć kartę, bez kupieckiej mowy,
A Tyś wziął dukaty, a dalej mi ślesz te potwory!
Więc zaklinam Cię na wszystkie świętości, psubracie niemyty,
Albo czyń, co ślubowałeś, i usuń te szkaradne byty,
Albo wracaj monetę, com Ci ją w dobrej wierze dał we władanie.
Czemuż me oczy na te plugastwa wciąż patrzyć mają?
Mieszek mój dla Cię otworzyłem, w talarach brzęczących,
A Tyś miast spokoju dał jeno obrazy drwiące.
Umowa stała, iż gdy grosz mój w sakwie Twojej spocznie,
Znikną przekupniów nawoływania i te ich widma mroczne.
A co mam? Ledwiem na stronę Twą spojrzał, o łgarzu sromotny,
A już mi kramarz z tandetą swą czyni dzień markotny!
Zapłaciłemć przecie, by czystą mieć kartę, bez kupieckiej mowy,
A Tyś wziął dukaty, a dalej mi ślesz te potwory!
Więc zaklinam Cię na wszystkie świętości, psubracie niemyty,
Albo czyń, co ślubowałeś, i usuń te szkaradne byty,
Albo wracaj monetę, com Ci ją w dobrej wierze dał we władanie.