19
Jeszcze 10, 15 lat temu pisałem ze jestem kibicem Realu Madryt, emocjonowałem sie kazdym meczem, gdy druzyna przegrywała czułem ze ja cos trace w zyciu. Emocjonowałem sie zyciem Ronaldo, Gutiego, czy Casilasa. Juz jednak długi czas temu zrozumiałem ze nie byłem kibicem klubow, a fanem piłkarzy. Kibicowałem Ronaldo bo uwielbiałem go, zajego walecznosc, upor, był wzorem do nasladowania za jego pracowitosc. Dawał nam przykład jak zwyciezac mamy, nie tylko na boisku, ale takze i poza nim. Nigdy nie poddawac sie. Teraz juz wiem ze z klubami jak Madryt, czy Borussia nie mam nic wspolnego, a jestem bardziej ,,patriota,, i kibicuje naszym. Mozna byc kibicem klubu raczej tylko tego pod naszym nosem, czyli najblizszego naszemu podworku, i tak teraz mysle. To ze ktos zobaczy wielki klub z zagranicy i bedzie kibicem sukcesu, to fajne bo rozbudza ambitnosc i wyobraznie, daje fajna rozrywke ale prawdziwe kibicowanie to własnego pod nosem klubowi, z własnej wsi czy miasta.
Datego dzis w meczu Real Barca kibicuje barcelonie, tam gdzie sa Polacy.
Datego dzis w meczu Real Barca kibicuje barcelonie, tam gdzie sa Polacy.