Cześć, cyklicznie pojawiają się w necie memy na temat długu światowego, że jesteśmy wszyscy (hehe) zapożyczeni u Jupitera postanowiłem napisać tekst, który to mam nadzieję odrobinę wyjaśni.
Będziemy zatem mówić o PIENIĄDZACH. W szkole o tym nie usłyszysz, a szkoda, uważam że to delikatnie mówiąc, wielkie niedopatrzenie.
Chcę opowiedzieć Ci dzisiaj drogi czytelniku o pieniądzu dłużnym oraz walucie fiducjarnej. Nie wiesz co to? Chodzi w uproszczeniu o pieniądz jaki posiadasz na koncie (czyli pieniądz dłużny) oraz gotówkę jaką masz w portfelu (pieniądz fiducjarny). Możesz pomyśleć, przecież to jedno i to samo, ma jednakową wartość więc co za różnica? No więc spora. Ten papierowy pieniądz inaczej gotówka, jest emitowany przez bank centralny, jest to papierek bądź kawałek metalu, banknot lub bilon którego wartość oparta jest na zaufaniu do emitenta (banku centralnego). Zaufaniu w to, że nas nie oszuka i z dnia na dzień nie dodrukuje sobie tych banknotów np. pierdyliard. Fiducjarny (z łac. fiducia, czyli zaufanie). No, a jak jest z tym zaufaniem możesz zapytać? Otóż średnio. W takiej np. pandemii w Polsce bank centralny wyemitował 200.000.000.000 (miliardów) nowych pieniędzy, nie był jednak wyjątkiem, bo identycznie działo się na całym Świecie. W USA np. były to 3 biliony nowiutkich dolarów (trójka i 12 zer!). Możesz pomyśleć sobie no i co z tego, pomagali w pandemii firmom i ludziom, przecież to chyba dobrze, prawda? Zresztą komu to szkodzi, więcej kasy dla nas wszystkich. Otóż niestety tak to nie działa, aby to wytłumaczyć spróbuję przedstawić Ci przykład w mikroskali, będzie łatwiej ogarnąć.
Wyobraź sobie, że mieszkasz na jakiejś małej wyspie odciętej od świata. Żyje tam dajmy na to sto osób. Dla ułatwienia transakcji między mieszkańcami postanowiliście wyemitować sobie jakiś pieniądz, bo barter (wymiana towar za towar) się już niestety nie sprawdzał. Macie na wyspie jednego najbardziej zaufanego mieszkańca , który ma akurat komputer i drukarkę - jedyną na wyspie. Super!
Niech on wydrukuje tyle banknotów, żeby dla każdego starczyło np. (dla ułatwienia) po 1000 zł. Rynek już później sam, na zasadzie co jest rzadsze i bardziej pożądane, wyreguluje ile kto jest w stanie za co zapłacić. Z czasem sytuacja się normuje, wiadomo ile trzeba mieć złotówek, czy groszy, żeby kupić banana, a ile żeby kupić dom. Teraz wyobraź sobie, że nasz kolega z drukarką postanowił wszystkich zrobić w banana i dodrukował sobie 500.000zł (ekwiwalent dodruku pieniądza). Ceny są już ustalone w oparciu o ilość pieniądza na rynku, ale nikt nie wiedział, że nagle zrobiło się go ZNACZNIE więcej. Drukarz zaczyna więc robić zakupy, tu dom, tam plantacja, jakaś wypasiona fura, innymi słowy - wpuszcza dodrukowany pieniądz na rynek. Jak zaczyna wydawać to ceny są jeszcze takie jak były, jednak jak te nowe zaczynają krążyć, to nagle okazuje się, że poprzednio ustalony koszt banana nie jest już prawidłowy, dlaczego? Ilość bananów się nie zmieniła, a pieniądza już tak. Teraz nie opłaca się więc bananów zbierać bo są zbyt mało warte. Mieszkańcy muszą zatem podnieść ich rynkową cenę czyli mamy co? Tak! Inflację!
Jeśli pomyślisz, że to złodziejstwo? To będziesz miał stuprocentową rację. W historii takie zabawy dodrukiem kończyły się zresztą dla bankierów szubienicą, dziś z uwagi na to, że jedynym zamawiającym nowy pieniądz jest aparat państwowy… no cóż, jak to mówią - na władze nie poradzę.
Będziemy zatem mówić o PIENIĄDZACH. W szkole o tym nie usłyszysz, a szkoda, uważam że to delikatnie mówiąc, wielkie niedopatrzenie.
Chcę opowiedzieć Ci dzisiaj drogi czytelniku o pieniądzu dłużnym oraz walucie fiducjarnej. Nie wiesz co to? Chodzi w uproszczeniu o pieniądz jaki posiadasz na koncie (czyli pieniądz dłużny) oraz gotówkę jaką masz w portfelu (pieniądz fiducjarny). Możesz pomyśleć, przecież to jedno i to samo, ma jednakową wartość więc co za różnica? No więc spora. Ten papierowy pieniądz inaczej gotówka, jest emitowany przez bank centralny, jest to papierek bądź kawałek metalu, banknot lub bilon którego wartość oparta jest na zaufaniu do emitenta (banku centralnego). Zaufaniu w to, że nas nie oszuka i z dnia na dzień nie dodrukuje sobie tych banknotów np. pierdyliard. Fiducjarny (z łac. fiducia, czyli zaufanie). No, a jak jest z tym zaufaniem możesz zapytać? Otóż średnio. W takiej np. pandemii w Polsce bank centralny wyemitował 200.000.000.000 (miliardów) nowych pieniędzy, nie był jednak wyjątkiem, bo identycznie działo się na całym Świecie. W USA np. były to 3 biliony nowiutkich dolarów (trójka i 12 zer!). Możesz pomyśleć sobie no i co z tego, pomagali w pandemii firmom i ludziom, przecież to chyba dobrze, prawda? Zresztą komu to szkodzi, więcej kasy dla nas wszystkich. Otóż niestety tak to nie działa, aby to wytłumaczyć spróbuję przedstawić Ci przykład w mikroskali, będzie łatwiej ogarnąć.
Wyobraź sobie, że mieszkasz na jakiejś małej wyspie odciętej od świata. Żyje tam dajmy na to sto osób. Dla ułatwienia transakcji między mieszkańcami postanowiliście wyemitować sobie jakiś pieniądz, bo barter (wymiana towar za towar) się już niestety nie sprawdzał. Macie na wyspie jednego najbardziej zaufanego mieszkańca , który ma akurat komputer i drukarkę - jedyną na wyspie. Super!
Niech on wydrukuje tyle banknotów, żeby dla każdego starczyło np. (dla ułatwienia) po 1000 zł. Rynek już później sam, na zasadzie co jest rzadsze i bardziej pożądane, wyreguluje ile kto jest w stanie za co zapłacić. Z czasem sytuacja się normuje, wiadomo ile trzeba mieć złotówek, czy groszy, żeby kupić banana, a ile żeby kupić dom. Teraz wyobraź sobie, że nasz kolega z drukarką postanowił wszystkich zrobić w banana i dodrukował sobie 500.000zł (ekwiwalent dodruku pieniądza). Ceny są już ustalone w oparciu o ilość pieniądza na rynku, ale nikt nie wiedział, że nagle zrobiło się go ZNACZNIE więcej. Drukarz zaczyna więc robić zakupy, tu dom, tam plantacja, jakaś wypasiona fura, innymi słowy - wpuszcza dodrukowany pieniądz na rynek. Jak zaczyna wydawać to ceny są jeszcze takie jak były, jednak jak te nowe zaczynają krążyć, to nagle okazuje się, że poprzednio ustalony koszt banana nie jest już prawidłowy, dlaczego? Ilość bananów się nie zmieniła, a pieniądza już tak. Teraz nie opłaca się więc bananów zbierać bo są zbyt mało warte. Mieszkańcy muszą zatem podnieść ich rynkową cenę czyli mamy co? Tak! Inflację!
Jeśli pomyślisz, że to złodziejstwo? To będziesz miał stuprocentową rację. W historii takie zabawy dodrukiem kończyły się zresztą dla bankierów szubienicą, dziś z uwagi na to, że jedynym zamawiającym nowy pieniądz jest aparat państwowy… no cóż, jak to mówią - na władze nie poradzę.
Mam nadzieję, że to rozjaśniło problem dodruku. Jeśli czujesz lekkie znużenie to poczekaj, zrobi się ciekawiej.
Otóż ta gotówka o której wspomniałem to zaledwie 5-10% całego pieniądza na rynku, reszta 90-95% to tzw. pieniądz dłużny, zapis cyfrowy na Twoim koncie. Dlaczego się tak dziwnie nazywa? Otóż dlatego, że powstaje z długu. Dalej niejasne, wiem, ale już spieszę z przykładem. Pieniądz cyfrowy (dłużny) kreują banki komercyjne (ING, mBank, Santander i wszystkie inne), może Cię to zdziwić, bo większość myśli, że to głównie bank centralny tworzy pieniądze. W rzeczywistości zdecydowana, a właściwie… ZDECYDOWANA większość wszystkich pieniędzy (wg szacunku 90 do 97%) powstaje w tych lokalnych bankach komercyjnych jakie mijasz na ulicy.
Działa to wszystko dzięki tak zwanemu Systemowi Rezerwy Cząstkowej. Może brzmi skomplikowanie, ale sprowadza się do tego, ile bank musi mieć środków w nazwijmy to skarbcu, aby móc udzielić Ci pożyczki. Zapytasz jak to kurcze ile… no tyle żeby dla mnie starczyło, nie? No nie. To działa w ten sposób jedynie w normalnych warunkach, np. jeśli pożyczasz pieniądze od kolegi. Jeśli potrzebujesz stówę, to on musi mieć tę stówę. W banku działa to inaczej, ZNACZNIE inaczej.
Sporo zmieniło się na gorsze po 2010 roku, a kolejny gwóźdź do trumny dobity został post-COVIDem. Ile zatem musi posiadać bank, aby udzielić Ci pożyczki? Obecnie rezerwy w strefie Euro na przykład wynoszą 1%, delikatnie tu uproszczę, ale sprowadza się to do tego, że bank musi mieć 1 EUR w skarbcu, żeby móc pożyczyć Ci 100 EUR. Jeśli pomyślisz, że strefa to wszystko wina złej Unii to w USA wynoszą one uwaga 0%, a w Polsce podobnie, jeśli kredyt jest na minimum 2 lata również 0% (drobne pożyczki 3%).
Tak więc jeśli idziesz w dajmy na to Polsce do banku, żeby pożyczyć milion na jakąś kawalerkę, to bank musi mieć ładne logo na zewnątrz, a i to niekoniecznie. W rezerwach może być puściuteńko. To skąd oni biorą te pieniądze zapytasz? Chciałoby się odpowiedzieć z dupy i w sumie byłoby to prawdą. Tworzą te pieniądze sami, dopisują dosłownie cyferki na komputerze.
Tak właśnie powstaje wg szacunków 90-97% wszystkich pieniędzy jakie krążą w obiegu.
Mam nadzieję, że nie straciłeś zapału, bo teraz będzie najlepsze.
Zarówno banki centralne jak i komercyjne, które mają monopol na tworzenie pieniądza (nikt inny nie może ich zastąpić), nie pożyczają przecież tych wydrukowanych papierków czy dopisanych zer na koncie za darmo. Bynajmniej drogi przyjacielu, bynajmniej. Zawsze „u góry” jest jeszcze przecież PROCENCIK.
Niemały zresztą obecnie średnie oprocentowanie takiego np. kredytu hipotecznego wynosi ~8%. jeśli więc bierzesz 1 milion w banku na 30 lat, sumarycznie musisz oddać około 2,2 miliona. Nie inaczej w tym względzie ma również rząd, który chce sobie przykładowo dodrukować pieniędzy na jakieś „darmówki” przed wyborami. On też nie dostaje tych pieniędzy za free, nie nie, on też pożycza na procencik. Znów dla skrótu upraszczam, ale obecnie taka pożyczka kosztuje nas w budżecie krajowym 3-5% rocznie (45-75 miliardów rocznie). No i co z tego, możesz pomyśleć, co z tego! Wymuś proszę Cię jednak skupienie uwagi jeszcze na moment, bo teraz DOCHODZIMY DO SEDNA…
Otóż ta gotówka o której wspomniałem to zaledwie 5-10% całego pieniądza na rynku, reszta 90-95% to tzw. pieniądz dłużny, zapis cyfrowy na Twoim koncie. Dlaczego się tak dziwnie nazywa? Otóż dlatego, że powstaje z długu. Dalej niejasne, wiem, ale już spieszę z przykładem. Pieniądz cyfrowy (dłużny) kreują banki komercyjne (ING, mBank, Santander i wszystkie inne), może Cię to zdziwić, bo większość myśli, że to głównie bank centralny tworzy pieniądze. W rzeczywistości zdecydowana, a właściwie… ZDECYDOWANA większość wszystkich pieniędzy (wg szacunku 90 do 97%) powstaje w tych lokalnych bankach komercyjnych jakie mijasz na ulicy.
Działa to wszystko dzięki tak zwanemu Systemowi Rezerwy Cząstkowej. Może brzmi skomplikowanie, ale sprowadza się do tego, ile bank musi mieć środków w nazwijmy to skarbcu, aby móc udzielić Ci pożyczki. Zapytasz jak to kurcze ile… no tyle żeby dla mnie starczyło, nie? No nie. To działa w ten sposób jedynie w normalnych warunkach, np. jeśli pożyczasz pieniądze od kolegi. Jeśli potrzebujesz stówę, to on musi mieć tę stówę. W banku działa to inaczej, ZNACZNIE inaczej.
Sporo zmieniło się na gorsze po 2010 roku, a kolejny gwóźdź do trumny dobity został post-COVIDem. Ile zatem musi posiadać bank, aby udzielić Ci pożyczki? Obecnie rezerwy w strefie Euro na przykład wynoszą 1%, delikatnie tu uproszczę, ale sprowadza się to do tego, że bank musi mieć 1 EUR w skarbcu, żeby móc pożyczyć Ci 100 EUR. Jeśli pomyślisz, że strefa to wszystko wina złej Unii to w USA wynoszą one uwaga 0%, a w Polsce podobnie, jeśli kredyt jest na minimum 2 lata również 0% (drobne pożyczki 3%).
Tak więc jeśli idziesz w dajmy na to Polsce do banku, żeby pożyczyć milion na jakąś kawalerkę, to bank musi mieć ładne logo na zewnątrz, a i to niekoniecznie. W rezerwach może być puściuteńko. To skąd oni biorą te pieniądze zapytasz? Chciałoby się odpowiedzieć z dupy i w sumie byłoby to prawdą. Tworzą te pieniądze sami, dopisują dosłownie cyferki na komputerze.
Tak właśnie powstaje wg szacunków 90-97% wszystkich pieniędzy jakie krążą w obiegu.
Mam nadzieję, że nie straciłeś zapału, bo teraz będzie najlepsze.
Zarówno banki centralne jak i komercyjne, które mają monopol na tworzenie pieniądza (nikt inny nie może ich zastąpić), nie pożyczają przecież tych wydrukowanych papierków czy dopisanych zer na koncie za darmo. Bynajmniej drogi przyjacielu, bynajmniej. Zawsze „u góry” jest jeszcze przecież PROCENCIK.
Niemały zresztą obecnie średnie oprocentowanie takiego np. kredytu hipotecznego wynosi ~8%. jeśli więc bierzesz 1 milion w banku na 30 lat, sumarycznie musisz oddać około 2,2 miliona. Nie inaczej w tym względzie ma również rząd, który chce sobie przykładowo dodrukować pieniędzy na jakieś „darmówki” przed wyborami. On też nie dostaje tych pieniędzy za free, nie nie, on też pożycza na procencik. Znów dla skrótu upraszczam, ale obecnie taka pożyczka kosztuje nas w budżecie krajowym 3-5% rocznie (45-75 miliardów rocznie). No i co z tego, możesz pomyśleć, co z tego! Wymuś proszę Cię jednak skupienie uwagi jeszcze na moment, bo teraz DOCHODZIMY DO SEDNA…
Skąd Ty czy rząd biorąc kredyt, macie wziąć te dodatkowe pieniądze? Te ekstra 1,2 miliona z procentu na kredycie czy te wszystkie miliardy jakie trzeba oddać z budżetu? Tu leży jak mówią pies pogrzebany – ZNIKĄD. Tych pieniędzy nie ma, bo NIGDY NIE POWSTAŁY.
To jak do jasnej cholery, możesz spytać, masz więc spłacić kredyt? No jak to, jak..? Zapierdzielaj do pracy na 3 zmiany, dwój się i trój, walcz na tym tzw. wolnym rynku o to, żeby wyciągnąć siebie z długu. Ostrzegam jednak, łatwo nie będzie, bo tego długu jest bowiem CAŁE MNÓSTWO, a ludzi, firm i państw z identycznym problemem tyle samo. Co gorsza wszyscy walczycie też o tę samą złotówkę. System kreacji pieniądza sprawił, że obecnie na każdą złotówkę czy dolara przypada wg szacunków nawet 7x więcej długu.
LET THAT SINK IN
To jak do jasnej cholery, możesz spytać, masz więc spłacić kredyt? No jak to, jak..? Zapierdzielaj do pracy na 3 zmiany, dwój się i trój, walcz na tym tzw. wolnym rynku o to, żeby wyciągnąć siebie z długu. Ostrzegam jednak, łatwo nie będzie, bo tego długu jest bowiem CAŁE MNÓSTWO, a ludzi, firm i państw z identycznym problemem tyle samo. Co gorsza wszyscy walczycie też o tę samą złotówkę. System kreacji pieniądza sprawił, że obecnie na każdą złotówkę czy dolara przypada wg szacunków nawet 7x więcej długu.
LET THAT SINK IN
Łączna ilość DŁUGU na świecie jest 7 RAZY WIĘKSZA niż łączna ilość wszystkich pieniędzy.
Jeśli zatem walczysz na 3 etacie, żeby się jakoś wybronić, spłacić długi w banku, to pamiętaj: walczysz przeciwko 7 innym osobom, firmom czy samorządom o TĘ SAMĄ ZŁOTÓWKĘ. Tylko jednemu na siedem z Was może się to udać, dla reszty zwyczajnie fizycznie nie wystarczy.
Ostatecznie więc, nigdy nie będzie możliwości i sytuacji abyśmy się wszyscy spłacili, bo nie ma obecnie na świecie już ani jednego państwa, które wyłamywało by się z tego systemu. Nie ma nawet gdzie uciec. Jeśli się chwilę zastanowisz, to zrozumiesz, że pieniądz (fiducjarny i dłużny) jest zwyczajnie nowoczesną formą niewolnictwa. Wszyscy zasuwamy i gonimy króliczka, którego nie sposób jest złapać, a robimy to za papierki i cyferki, które ktoś, gdzieś tam może sobie w niemal dowolnej ilości i chwili dodrukować czy dopisać. Światowy system finansowy jest zatem jednym wielkim oszustwem, jego długi są niespłacalne.
Pieniądz to podstawa całej gospodarki, kluczowe jest zatem to, aby dokładnie rozumieć jego działanie. Edukuj siebie i innych. Tyko generalna świadomość społeczna może wygenerować sprzeciw, który w dłuższej perspektywie mógłby doprowadzić do jakichś zmian. Obecnie niestety nie jest nawet prowadzona żadna debata w tym temacie. Daleka droga przed nami jako społeczeństwem, ale kiedyś trzeba ją zacząć. Dlaczego nie dziś?
Zachęcam do refleksji i dyskusji.
Dzięki jeśli doczytałeś do końca drogi dzidowcu.
Jeśli zatem walczysz na 3 etacie, żeby się jakoś wybronić, spłacić długi w banku, to pamiętaj: walczysz przeciwko 7 innym osobom, firmom czy samorządom o TĘ SAMĄ ZŁOTÓWKĘ. Tylko jednemu na siedem z Was może się to udać, dla reszty zwyczajnie fizycznie nie wystarczy.
Ostatecznie więc, nigdy nie będzie możliwości i sytuacji abyśmy się wszyscy spłacili, bo nie ma obecnie na świecie już ani jednego państwa, które wyłamywało by się z tego systemu. Nie ma nawet gdzie uciec. Jeśli się chwilę zastanowisz, to zrozumiesz, że pieniądz (fiducjarny i dłużny) jest zwyczajnie nowoczesną formą niewolnictwa. Wszyscy zasuwamy i gonimy króliczka, którego nie sposób jest złapać, a robimy to za papierki i cyferki, które ktoś, gdzieś tam może sobie w niemal dowolnej ilości i chwili dodrukować czy dopisać. Światowy system finansowy jest zatem jednym wielkim oszustwem, jego długi są niespłacalne.
Pieniądz to podstawa całej gospodarki, kluczowe jest zatem to, aby dokładnie rozumieć jego działanie. Edukuj siebie i innych. Tyko generalna świadomość społeczna może wygenerować sprzeciw, który w dłuższej perspektywie mógłby doprowadzić do jakichś zmian. Obecnie niestety nie jest nawet prowadzona żadna debata w tym temacie. Daleka droga przed nami jako społeczeństwem, ale kiedyś trzeba ją zacząć. Dlaczego nie dziś?
Zachęcam do refleksji i dyskusji.
Dzięki jeśli doczytałeś do końca drogi dzidowcu.