18
Do zdarzenia doszło 15 października na jednej z osiedlowych ulic w miejscowości Boguszów-Gorce na Dolnym Śląsku. Strażacy z OSP zostali wezwani do starszej osoby z nagłym zatrzymaniem krążenia. Niestety dojazd na miejsce był mocno utrudniony przez źle zaparkowane auta i ratownicy byli zmuszeni ruszyć na pomoc pieszo.
„Podjąłem decyzję, żeby wybiec z defibrylatorem, za mną później pobiegli strażacy z zestawem ratowniczym R-1. Wdrożenie defibrylatora zawsze jest najważniejsze, stąd taką decyzję podjęliśmy. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, ale niestety nie udało się uratować życia. 87-letni mężczyzna zmarł” – wyznał naczelnik jednostki Emil Stroisz.
„Podjąłem decyzję, żeby wybiec z defibrylatorem, za mną później pobiegli strażacy z zestawem ratowniczym R-1. Wdrożenie defibrylatora zawsze jest najważniejsze, stąd taką decyzję podjęliśmy. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, ale niestety nie udało się uratować życia. 87-letni mężczyzna zmarł” – wyznał naczelnik jednostki Emil Stroisz.
Nikt, parkując samochód, nie myśli o tym, że za chwilę będzie straż pożarna przejeżdżać, więc każdy parkuje pod siebie, a nie pod straż pożarną. Też nie jesteśmy częstymi gośćmi na takich drogach osiedlowych. Jeżeli chodzi o tę konkretną sytuację, nie chcielibyśmy demonizować, aczkolwiek jakoś chcielibyśmy wpłynąć na świadomość kierowców, żeby może parkowali po jednej stronie ulicy, żeby ten przejazd nam ułatwić. To jest ogólnopolski problem. W przypadku pożaru naszych pojazdów jest więcej, musi przyjechać samochód specjalistyczny z drabiną, który z reguły jest jeszcze większych gabarytów, jest dłuższy, gorzej takim pojazdem się manewruje. Dojechać z taką drabiną zdecydowanie jest ciężej, a jak nie dojedziemy, to wtedy nie dokonamy ewakuacji przy użyciu tej drabiny – przestrzega Emil Stroisz.