26
Jeszcze pięć minut temu byłem najebany - ale wytrzeźwiałem...

Ostatnio wam wrzuciłem skrót z mojej roboty:
https://jbzd.com.pl/obr/4288582/ja-jebe

Teraz przechodzimy do rozdziału czwartego (pierwszego i drugiego nie było...):

Ostatnia środa. Wpadamy na budowę, godzina 10 z rana, bo z Gdańska do Rumii się kurwa jedzie ponad godzinę...

Babka się dzień wcześniej przyjebała do mojego ojca, że robi "za szybko" i że "za dużo kleju zużywa"...

Więc tego dnia mój ojciec sobie po prostu stanął z telefonem w łapie i przegląda dzidkę(Tak, też ma tu konto XD. Pozdrawiam Panie Darku :*)... Ale tak serio to czekał na przelew od babki, bo ona coś się za dużo przypierdalała - Tak jakby chciała się pokłócić i po prostu szukała "dziury w całym", żeby tylko nie zapłacić. Dwa miesiące wcześniej zrobiliśmy jej cały parter - nie było ani jednego zastrzeżenia, ani jednej przypierdolki... 

Teraz babka się przypierdoliła nawet, o to, że ściany są krzywe - Gdzie nie my budowaliśmy ten dom, a tylko robiliśmy wykończenie...

Ale....

Przejdźmy do sedna.

Bo ja kafli kłaść nie umiem; Ja się na kaflach nawet nie znam... Wiem, że są spieki, gres, ceramika, terakota i inne chujstwa...
Mnie to jebie... Ja robię wszystko oprócz kafli, bo nie umiem kafli kłaść... Mogę zrobić elektrykę, wodę, nawet gaz pociągnę, ale kafle to dla mnie tabu...
Więc robiłem panele SPC...
Zanim kupiła te "panele", to tłumaczyłem jej, że SPC to gówno..; Że tego nie da się kłaść "wstecznie"..; Że to się łamie cały czas..; Że za dużo strat wychodzi... - Ni chuja nie dała sobie wytłumaczyć - Tak jej w Castoramie doradzili i tak ma być...

Wytłumaczyłem jej kulturalnie, że ja panele już kładłem, jodełkę też, ale głównie drewno. Nawet parkiet kleiłem... Z panelami SPC jeszcze nie robiłem i może być różnie... Ona, że ok, że wie, że ja się dopiero uczę...
Ta stara pizda powiedziała mi w twarz, że ja się uczę dopiero...

I tu już mi brewka tyknęła. Kurwa, 13 lat doświadczenia. Pozwolenie na gaz, wodę, elektrykę, nawet kurwa Tiefbau Meister w niemczech zrobiłem, a ta pizda mi mówi, że ja "się uczę"...

OK... Jakoś to przełkłem... Albo przełknąłem...

Chciałem zabić, ale pieniądze...

Zrobiłem jej 50 metrów w tym jebanym SPC..
W środę zostało mi może 5-6 metrów, żeby skończyć całe piętro.
I nagle dostałem strzał w kolano...
Babka wzięła mnie na bok, tak żebym patrzył na te panele pod słońce.

 - "PANIE ADRIANIE" - Jak ja słyszałem te słowa, to miałem ochotę pierdolnąć na główkę przez balkon. - Czy JA mogę Pana prosić?
 - Ależ oczywiście... CO TYM RAZEM?!
 - Niech Pan tu stanie i popatrzy...
Przetarła te panele mopem, a ja już się śmieję pod nosem.
 - Pan TO widzi?
 - Ale co?!
 - No tam gdzie Pan walił młotkiem, to tam są DZIURY... Ta cała podłoga jest zniszczona... To trzeba zdjąć i położyć jeszcze raz...
 - Proszę Panią, ja "waliłem" gumowym młotkiem i nie ma takiej opcji, żeby on zrobił "dziury" w SPC... 
 - NO ALE WIDZI PAN TE ŚLADY!!!
 - No widzę...
 - NO I TO SĄ DZIURY!!!
 - Nie... Jak się uderza gumowym młotkiem pod kątem, to guma się ściera i zostaje na panelach i Pani tego mopem nie wytrze. To potrzeba detergentu...
 - NIE!!! Proszę Pana - To jest zniszczona podłoga. Ja tego tak nie odbiorę... Pan się tutaj, u mnie, uczył robić dopiero panele i to w  jodełkę, na moim materiale i Pan go zniszczył! I teraz Pan mi odda za ten materiał!

I wtedy kurwa pękłem...
Podbiłem do mojego ojca, bo on ogarnął tę budowę i mówię przy tej piździe:
 - Nie... NIE, KURWA... Ja mam dość... Ja tu więcej palcem nie ruszę... Ta pizda właśnie powiedziała (a ona stoi za mną), że "ja się u niej uczę kłaść panele" i mam jej oddać za materiał...

Stary krótko:
 - Zaliczka nie weszła(80% roboty skończone) od wczoraj, więc się żegnamy.

Narzędzia spakowane.
Robota prawie dokończona...

A tak pizda zapłaciła 40% ceny, jak już ok, 80% było skończone...

Także ten...
Rumia...
Ulica Czereśniowa...
Taka jedna Kryśka...
Nie polecam...
0.063222885131836