Pułkownik Sidorow
W styczniu 1984 roku postanowił pozbyć się partyzantów z rejonu wsi Karamugul, miał wziąć udział w tym cały jego pułk łącznie z kucharzami i kierowcami. Po pompatyczniej mowie jego podwałdni wyruszyli na misję, temperatura wynosiła około 0 i padał deszcz przez co żołnieże szybko przemokli.... i nie mieli wsparacia z powietrza.
W styczniu 1984 roku postanowił pozbyć się partyzantów z rejonu wsi Karamugul, miał wziąć udział w tym cały jego pułk łącznie z kucharzami i kierowcami. Po pompatyczniej mowie jego podwałdni wyruszyli na misję, temperatura wynosiła około 0 i padał deszcz przez co żołnieże szybko przemokli.... i nie mieli wsparacia z powietrza.
Gdy żołnieże zaczeli przeszukiać wieś okazała się pusta, w tym czasie temperatura spadła do jakiś -20 stopni. Pułkownik postanowił zakończyć operację i się wycofać, ale nie licznym to się udało bo natychmiast zaostali zaatakowani przez mudżahedinów zwanych później potocznie kozo-jebcami. Nastąpił chaotyczny odwrót do bazy pod ostrzałem ze wszystkich stron, gdy żołnieże spotkali się na miejscu podczas apelu okazało się że nie wszystkim udało się wrócić, wysłano odział w BWP aby poszukać zaginionicyh. Udało się zlokalizować jednego kucharza, i kilku kuśtykających w stronę bazy żołnierzy. Między innymi żołnierza z tak zamarzniętymi rękami iż nie dało mu się wyciągnąć z rąk kałacha. Ocalali stwierdzili że reszta nie żyje a jeden zwany Paszanin(będzie dalszy ciąg tego wątku) trafił do nie woli.
Sidorow uznał że może mieć kłopoty w sztabie przez taką nie udaną akcję w złą pogodę (nie mogł skorzystać ze wsparacia z powietrza które w tamtym konflikcie stanowiło podstawę, pociski stinger pojawiły się pod koniec i nie miały wpływu na wycofanie się sowietów ponieważ ta decyzja została podjętą wcześniej) do tego zbyt słabymi siłami jak na tak silnie broniony rejon. Postanowił poprosić o parę ochotników co by udali się poszukać zaginionych. Następnego dnia w mrozie ale ze wsparciem z powietrza wyruszyła niechętnie ekipa nieszczęsnych ochotników. Na swej drodze napotkali rzekę, zamarzniętą, postanowili ją skruszyć aby sprawdzić czy tam nie ma ciał ich towarzyszy. Znaleźli tam 7 ciał, zamarzniętych, okaleczonych i wykastrowanych.
Po upływie pół roku przyszedł do bazy chłopiec który powiedział że wie gdzie są zwłoki ostatniego zaginionego żołnieża "Paszanina". Na miejscu wskazanym przez chłopaca faktycznie były zwłoki ale trudne do zidetyfikowania, żołnieże więc je pochowali a chłopcu spuścili wpierdol.
Sidorow nie zrażony swoją porażką postanowił przeprowadzić jeszcze większą opercję, oczyszczania przełęczy Argu z mudżahedinów. Operację rozpoczoł od przemówienia standardowo, ale było lato... temperatura wynosiła 40 stopni w cieniu, kilku żołnieży zemdlało przed końcem mowy. Opercja zaczeła się bez problemowo aż do momentu pewnego wypadku.
Pojazd wiozący Sidorowa utknoł podczas pokonywania rzeki, kierowca nie potrafił ponownie uruchomić silnika. Sidorow poirytowany tą sytłacją wygonił go z szoferki sprzedając mu przy okazji parę ciosów w twarz. Jednak kiedy wsiadał zachaczył grantem który się odbezpieczył, nie udało mu się go pozbyć, jedyne co zrobił to zasłonił go włąsnym ciałem aby ochronić żołnieży w pojezdzie. Zginoł na miejscu.
Operacja została odwołana, wszyscy oficerowie się upili, strzelali z karabinów w powietrze a dodatkowo 4 czołgi oddały salwę w stronę kiszlaku(miejscowa nazwa osiedla wiejskiego), aby araby też miały pamiątkę po Sidorowie. Okalaczone ciało poskładano, ubrnano w mundur wyjściowy. Odbyła się uroczystość z przemarszem koło trumny jak i orkiestrą. Trumne załadowano do śmigłowca i wysłano do Moskwy.
ps. taki edit, to były wojska sowieckie, główny ich trzon stanowili rosjanie i ukraińcy na niskich i wysokich sczeblach, tekst może zawierać błędy ortograficzne. A jak kogoś to bardziej interesuje to żródło takich historii: Afgańcy, Ostatnia wojna imperium, Rodric Braithwaite