Technologia
11 m
22
Dokładnie 21 lat temu, 9 listopada 2004 roku, światło dzienne ujrzała przeglądarka, która na zawsze odmieniła sposób, w jaki korzystamy z internetu. Mozilla Firefox 1.0 była nie tylko technologicznym przełomem, ale też symbolem sprzeciwu wobec dominacji Internet Explorera, który w tamtym czasie kontrolował ponad 90% rynku.
W epoce, gdy internet był powolny, pełen wyskakujących reklam i zamkniętych standardów, Firefox przyniósł coś, czego brakowało milionom użytkowników – szybkość, prywatność i wolność.
W epoce, gdy internet był powolny, pełen wyskakujących reklam i zamkniętych standardów, Firefox przyniósł coś, czego brakowało milionom użytkowników – szybkość, prywatność i wolność.
Koniec monopolu Microsoftu
W 2004 roku Internet Explorer 6 był praktycznie jedynym sposobem przeglądania stron WWW na Windowsie XP. Microsoft od lat spoczywał na laurach – jego przeglądarka była pełna błędów, niestabilna i zagrażająca bezpieczeństwu użytkowników. Firefox, tworzony przez fundację Mozilla, wyrósł z popiołów projektu Netscape Navigatora, który kilka lat wcześniej przegrał tzw. „wojnę przeglądarek”.
Firefox 1.0 wprowadził karty (tabs), blokowanie wyskakujących okienek, wyszukiwarkę w pasku adresu i system rozszerzeń (extensions) – funkcje, które dziś są standardem, ale wówczas były absolutną rewolucją. Co ważne, Mozilla stawiała na otwarty kod źródłowy, co umożliwiło społeczności deweloperów z całego świata współtworzenie projektu.
Pierwszego dnia od premiery Firefox został pobrany ponad milion razy, a w ciągu roku zyskał ponad 50 milionów użytkowników. Internet Explorer po raz pierwszy od dekady stracił część rynku – i to w tempie, które zaskoczyło nawet analityków.
W 2004 roku Internet Explorer 6 był praktycznie jedynym sposobem przeglądania stron WWW na Windowsie XP. Microsoft od lat spoczywał na laurach – jego przeglądarka była pełna błędów, niestabilna i zagrażająca bezpieczeństwu użytkowników. Firefox, tworzony przez fundację Mozilla, wyrósł z popiołów projektu Netscape Navigatora, który kilka lat wcześniej przegrał tzw. „wojnę przeglądarek”.
Firefox 1.0 wprowadził karty (tabs), blokowanie wyskakujących okienek, wyszukiwarkę w pasku adresu i system rozszerzeń (extensions) – funkcje, które dziś są standardem, ale wówczas były absolutną rewolucją. Co ważne, Mozilla stawiała na otwarty kod źródłowy, co umożliwiło społeczności deweloperów z całego świata współtworzenie projektu.
Pierwszego dnia od premiery Firefox został pobrany ponad milion razy, a w ciągu roku zyskał ponad 50 milionów użytkowników. Internet Explorer po raz pierwszy od dekady stracił część rynku – i to w tempie, które zaskoczyło nawet analityków.
Przeglądarka z duszą idealizmu
Mozilla od początku budowała swoją markę inaczej niż korporacyjni giganci. Nie chodziło o zysk, lecz o misję: „Internet jest wspólnym dobrem, a nie towarem” – brzmiało motto fundacji. Firefox miał być narzędziem, które oddaje kontrolę w ręce użytkownika.
To właśnie z tego ducha wyrosły późniejsze inicjatywy, takie jak Firefox Focus, nastawiony na prywatność, czy projekty open web, które promowały otwarte standardy HTML, CSS i JavaScript, zamiast zamkniętych technologii Microsoftu jak ActiveX.
Firefox zainspirował też konkurencję – Google Chrome, który zadebiutował w 2008 roku, w dużej mierze opierał się na ideach Mozilli: prostocie interfejsu, szybkości działania i modularności. Choć Chrome ostatecznie przejął rynek, to Firefox był tym, który otworzył drzwi dla nowoczesnego internetu.
Od rewolucji do niszy – i znowu w górę
Po dwóch dekadach od premiery, Firefox nie jest już główną przeglądarką świata. Udział w rynku spadł do kilku procent, ale duch projektu pozostał ten sam. Mozilla nadal walczy o prywatność użytkowników, rozwija własny silnik Gecko, wspiera wolne oprogramowanie i regularnie przypomina, że internet nie powinien należeć do jednej firmy.
Dzisiejszy Firefox to nowoczesna przeglądarka z obsługą technologii Quantum, funkcją Total Cookie Protection, menedżerem haseł i integracją z siecią Pocket. Nie konkuruje już liczbą użytkowników, lecz ideami – pozostając jednym z ostatnich bastionów otwartego internetu.
Dwadzieścia jeden lat po premierze, można śmiało powiedzieć: Firefox wygrał nie walkę o rynek, ale walkę o zasady. Gdyby nie on, internet mógłby dziś wyglądać zupełnie inaczej – bardziej zamknięty, mniej wolny i znacznie bardziej uzależniony od jednej korporacji.
Mozilla od początku budowała swoją markę inaczej niż korporacyjni giganci. Nie chodziło o zysk, lecz o misję: „Internet jest wspólnym dobrem, a nie towarem” – brzmiało motto fundacji. Firefox miał być narzędziem, które oddaje kontrolę w ręce użytkownika.
To właśnie z tego ducha wyrosły późniejsze inicjatywy, takie jak Firefox Focus, nastawiony na prywatność, czy projekty open web, które promowały otwarte standardy HTML, CSS i JavaScript, zamiast zamkniętych technologii Microsoftu jak ActiveX.
Firefox zainspirował też konkurencję – Google Chrome, który zadebiutował w 2008 roku, w dużej mierze opierał się na ideach Mozilli: prostocie interfejsu, szybkości działania i modularności. Choć Chrome ostatecznie przejął rynek, to Firefox był tym, który otworzył drzwi dla nowoczesnego internetu.
Od rewolucji do niszy – i znowu w górę
Po dwóch dekadach od premiery, Firefox nie jest już główną przeglądarką świata. Udział w rynku spadł do kilku procent, ale duch projektu pozostał ten sam. Mozilla nadal walczy o prywatność użytkowników, rozwija własny silnik Gecko, wspiera wolne oprogramowanie i regularnie przypomina, że internet nie powinien należeć do jednej firmy.
Dzisiejszy Firefox to nowoczesna przeglądarka z obsługą technologii Quantum, funkcją Total Cookie Protection, menedżerem haseł i integracją z siecią Pocket. Nie konkuruje już liczbą użytkowników, lecz ideami – pozostając jednym z ostatnich bastionów otwartego internetu.
Dwadzieścia jeden lat po premierze, można śmiało powiedzieć: Firefox wygrał nie walkę o rynek, ale walkę o zasady. Gdyby nie on, internet mógłby dziś wyglądać zupełnie inaczej – bardziej zamknięty, mniej wolny i znacznie bardziej uzależniony od jednej korporacji.