5
Piątek po południe
Patrzę w ogień 
W ten nieposkromiony pierwotny
Niczym nie zachwiany 
I niczym nie zakłócony 

Jak tańczy na suchych drwach 
Połykając kolejne życie 
Nikim i niczym się nie przejmując 
Po prostu żyje 

A gdyby go ktoś przydusił
Spróbował zgasić
Ten owszem pozwoli na to
By później buchnąć nową mocą 

Dlatego jak ten ogień 
Nie pozwalajmy się zdusić
A gdy przyjdzie godzina próby 
Buchnijmy nową, nieposkromioną mocą
0.057066917419434