24
Jestem rasistą takim jak 99% tu obecnych ale w pracy nie mogę się z tym wychylać jak zapewne 99% obecnych tutaj. 
Prowadziłem pociąg z Wrocławia do Warszawy luźny dzień nic absolutnie się nie dzieje do Warszawy 1h. I tak z dupy otwiera drzwi od przedziału kobieta na oko 40-50 lat i drze jape 
- Proszę Pana ja tu nie czuje się bezpiecznie 
Pierwsze co myślę jak chuj trol* się wjebał ale pytam 
- Ale coś się stało jak mogę Pani pomóc?
- Tam w moim przedziale w wagonie obok siedzi czarnuch i się modli
No powiem wyjebało mnie z butów bo tak bezpośrednio to nikt nie określił małpy w pociągu.
-Ale jak się modli? W jaki sposób bo nie rozumiem?
-No coś szwargocze po murzyńsku i aman amen.
Mój mózg załączył tryb "debil na pokładzie"
- Wie Pani jak mowi amen to jedyne co nam grozi to to że po tacy zacznie biegać jakoś to przetrwamy ostatecznie uwarza Pani na dzieci w okolicy. Bo jakby mówił alla alla czy inne akbary czy alejkumy to trzeba by się zacząć martwić.
- Ale ja tam nie wrócę!
- To na wars zapraszam spokojnie tam wybuch Pani nie grozi choć przed tacą nie uchroni.

Może sztywno ale ja mam bekę od wczoraj 
0.2520489692688