27
Kojarzycie Beyblade? Pewnie pokolenie aktualnych 30-35 latków na 100%, młodszych moda na puszczanie bąka być może ominęła. 
Dla tych, co nie kojarzą, to jakoś w pierwszych latach roku 2000 jedna ze stacji telewizyjnych (chyba Polsat) puściła anime Beyblade. Dynamiczna chińska bajka o puszczaniu metalowego bąka, który tłucze się z innymi metalowymi bąkami mocno zażarła, czego efektem były oczywiście zabawki - od tych drogich jak diabli z Hasbro, po klasyczne, chińskie badziewie, kupowane najczęściej na odpustach lub festynach. I o ile sama bajeczka w sumie szybko umarła śmiercią naturalną, to w "fizyczną" wersję młuciły całe wsie, do swoich bączków za 5-9zł dodając różne bajery, żeby walka była bardziej filmowa (sam miałem jeden dysk z zamocowanymi nożami do papieru i jeden zalany betonem dla zwiększenia wagi). Powstawały drużyny, a nawet gminne ligi, walki toczyły się zwykle o części zamienne.
Piękne czasy.
W każdym razie moda na to przeminęła, ale same Beyblade nie umarło, wychodziły nowe serie, ale niestety "zachód" został mocno w tyle - odpustowe badziewie, które składało się przede wszystkim z metalu i śrub zniknęło, a wersja oryginalna od Hasbro ssała pałe w porównaniu do japońskich dysków Takara Tomy, których sprowadzenie kosztowało krocie. Także i to nie zyskało takiej popularności, jaką mogło mieć.
Jakież więc było moje zdziwienie, gdy gdzieś w odmętach internetu trafiłem na informacje o Beyblade X - kolejna seria, która doczekała się w końcu prawdziwie ciepłego przyjęcia także na zachodzie, w USA i Europie. A to dlatego, że Hasbro przestało robić gówno, tylko sprzedaje ten sam produkt co Takara Tomy (nawet jest ich logo na pudełkach), dyski są bardziej dopracowane i skierowane nie tylko pod kolekcjonowanie, ale przede wszystkim nawalanki. Poskutkowało to pierwszymi Mistrzostwami Świata z prawdziwego zdarzenia, a także odrodzeniem różnorodnych turniejów regionalnych. Nawet w Polsce są zapaleńcy, którzy organizują turnieje, czego z przyjemnością dowiedziałem się onegdaj.
Także jeżeli jesteście w wieku, gdzie nostalgia mocno, a już jednak są dzieciaki (albo i nie, ot, dla siebie) - to polecam sobie kupić jakiś podstawowy zestaw, jak ten z obrazka. Zabawa z dzieciakami przednia, a koszt dla dorosłego chłopa niewielki - ta arena i dwa dyski z wyrzutniami ze zdjęcia to jakieś 130zł (ja trafiłem na Amazonie za 90). A może się wkrecicie, tak jak to było za młodu i dojdzie kolejna zajawka na stare lata.
Rozpisałem się jak głupi, także pozwolę sobie wypierdalać.
Let it Rio!
0.065422058105469