6
Siema wszystkim. Opisałem taką historię, która wydarzyła się w pierwszej połowie listopada.
11.11.25 r.
Jeszcze Polska nie zginęła. Nigdy się nie poddała. Święto Niepodległości. Piękny dzień, zawsze budzi we mnie sporo myśli. Pamięć o ludziach, którzy oddali życie za wolność moją, naszą naszych dzieci. Wolność, która właśnie umożliwiła obudzenie mnie przez panią pielęgniarkę w celu podłączenia kroplówki do mojej ręki. Rusza wlasnie trzecia doba dziwnej jazdy w baniaku. Co tam leci proszę pani? Wykrzesalem to zdanie resztkiem sił po ledwo przespanej nocy. W odpowiedzi uslyszalem nazwę. Dwu członowy lek. Oczywiście moja pamięć zlotej rybki pozwolila mi zapamiętać tylko ten szczegół. Dosyć niewiele. Nie mialem pojecia co to moze byc. Niech se leci. Nie boli, nie szczypie jest w pyte. Za oknem pogoda nie rozpieszcza ponuro, chlodno. Wilgotno. Jakby aura zapadala w sen zimowy, jakby zachorowala na depresję albo przedawkowała substancje psychoaktywne i miała po prostu ciężka zwałe. Jednym slowem jest chujowo. Z rozmyslania o tym zjawisku wyrwalo mnie pytanie, którego w sumie wyczekiwałem, a którego w tym momencie w ogóle się nie spodziewałem. Czy zjem sobie zupę mleczną? Usłyszałem kobiecy głos dochodzący zza uchylonych drzwi do sali nr 5. Pewnie, że tak!  Dieta szpitalna co do zasady nie rozpieszcza ale ten specyfik zapamiętam na długo. Tę zupę będę caly czas mial w głowie - ta myśl kręciła mi się w głowie jak Antony na prawym skrzydle w United. O jaki kurwa naiwny byłem. Podczas plukania zęba po zabiegu podeszła Pani doktor. Miła, empatyczna, ciepła osoba. Było nas na sali trzech. Z dwoma panami porozmawiała dość długo, a ze mną unikała kontaktu wzrokowego. Pewnie jej głupio bo nadal nie ma wyniku rezonansu mojej głowy w której od kilku dni dzieje się jakaś dzika impreza rodem popijawy z vibem Siczy Zaporowskiej. Silne zawroty głowy, podwójne widzenie, dokładnie takie jakie powstaje na skutek robienia zeza. Dodatkowo pojawiały się zaburzenia równowagi. Objawy typowe jak miewa spora część społeczeństwa w każdy weekend roku. Zupa poprawiła mi nastrój. Przestałem myśleć o pogodzie i zapytałem trochę od niechcenia, z myślą, że w sumie i tak nikt nic nie wie bo przecież dzisiaj wielkie święto! A co ze mną ? - wydukałem w stronę pani doktor.
Zapadła jakby chwilowa ciemność. Jakbym przeniósł się w miejsce tak czarne że nic doslownie nic nie byłby w stanie ujrzeć nawet żaden drapieżnik nocny. W tej ciemności byłem tylka ja i ona.
Ze zdania złożonego jakie do mnie powiedziała, mając minę jakby niechcący kopnęła małe kociątko, które wpadło do wanny z kwasem solnym, zrozumiałem wszystko ale zapamiętałem tylko wyrywki. Kilka słów, które poukładały się w jedno zdanie. "Zmiany, które wodac na rezonansie wskazują na stwardnienie rozsiane". Pamiętacie impreze w mojej głowie? Dosłownie kataklizm się tam stał. Trzęsienienie ziemi wywróciło wszystko co było w pionie, tsunami zalewało każdy milimetr przestrzeni, tornado i chuj wie jeszcze co. Poczułem chłód albo gorąco ciężko odróznić. Jakby ktoś polewał mnie ciekłym azotem. Uczucie jakbym dostał cegłą w łeb. Jakby ktos zajebał mni łomem w żebra i gorącym szpikulcem nakuł serce. Kopnął w rzepke najpierw w prawym a potem w lewym kolanie. Albo odwrotnie? Nie ważne. Oddechy, które z trudem łapałem okazywały się największym ciężarem z jakim miałem do czynienia w życiu.
10 dni od tych wydarzeń urodził mi się synek. Walka trwa. Trzymajcie się dzidki i cieszcie się zdrowiem! 
0.15165996551514