88
Szanowne mechaniki i wariaty samochodowe,

ponieważ jestem kobietą zmotoryzowaną, ale słabą i zależną od usług świadczonych przez mężczyzn, a na mechanice pojazdowej znam się jak dupa na śpiewaniu, zwracam się o wsparcie, aby mnie na warsztacie nie oszukali. Otóż ww Szewrolet Cruze (zwany dalej Gruzem) z roku Pańskiego 2012 (benzyna, 1,4 l, 103 kW) wymaga pospiesznej reanimacji, a to z powodu:
1) pan na stacji diagnostycznej podczas przeglądu odkrył wyciek oleju "w okolicach wału korbowego",  co chyba nie jest dobrze. Nie leje się jak z pradziadka, ale pan powiedział, że samo się nie naprawi.
2) problem z klimą/chłodzeniem silnika. Gdzieś ucieka mi płyn chłodniczy (chłodnicę wymieniałam już chyba ze dwa lata temu), a teraz znowu trzoda. Może zaś dziura w chłodnicy (ja pierdolę), może jebnął wężyk jakiś, no sama tego nie naprawię. Mogę dolewać oczywiście glikolu, ale chyba nie o to chodzi w prawidłowej eksploatacji wozidła. Oczywiście padło mi skutkiem tego grzanie, więc na odcinku trzech kilosów zaczyna trąbić, że silnik przegrzany, samochód zesrany, a z klimy pizga zimnem pojebanym. Jak doleję płynu, to się na chwilę zreperuje, a potem od nowa Polska ludowa. 
3) Spierdoliła mi się oryginalna kamera cofania. Czujniki są Ok, tylko nie mam obrazu, stopniowo zachodził mgłą, aż zejsrał się całkowicie. Sama tej kamery nie wymienię, bo to już sprawdzałam na jutubie i trzeba rozebrać klapę bagażnika, co jak zrobię, to potem do kupy już nie złożę za chuja pana. 

Mam zatem niezwykle sprytny plan udać się "na warstat", tylko nie chcę tam usłyszeć, że należy wymienić obie skrzynie biegów, amortyzatory, przeczyścić spryskiwacze kierunkowskazów i dolać do nich oleju w ilości 10 litrów SuperKurwaExtra WD40 i to bedzie zaledwie 5 tysiency łosiemset. 

Liczę na Wasze porady. Zbędnym słowem ust nie kalam, biorę teczkę i wypierdalam. 
0.070249080657959