13
Tego się nie da uratować
Dotarliśmy do ściany gdzie mając kraj który jest kurwa głównie niziną mamy miasta które w skali światowej są wypierdkami po 500-700tys mieszkańców ale zakorkowane jak jasny chuj w którym żadnej drogi nowej się nie da poprowadzić bo trzeba by było burzyć i wywłaszczać ludzi z tysięcy domów i mieszkań.

Miasta rozsrastają się na chybił trafił gdzie do osiedla na którym ma mieszkać 5000 osób ma być jedna droga dojazdowa PODPORZĄDKOWANA z główną która już jest masakrycznie zakorkowana, do tego od zewnątrz zagrodzone i jeszcze pomiędzy budynkami na osiedlu zagrodzone. 
Oczywiście w takich warunkach nawet cieżko zrobić linię autobusową bo będzie stała w tych samych korkach co samochody, na buspas nie ma nadziei bo wszystko zbudowane 1,5 metra od ulicy, o tramwaju już nawet nie mówię. 

Jak ktoś mówi o jakiś regulacjach w dyskusji to zżera mnie z żenady. Jakie regulacje? można postawić blok w blok gdzie sąsiedzi z dwóch bloków mogą se przez balkony ręce podać. Na osiedlu na którym będzie mieszkać ileś tysięcy ludzi nie musi być wyznaczone nic, żadnej szkoły, przedszkola itp. Ja już nie mówię o tym żeby to nakazać deweloperowi budować ale chociaż zostawić grunt pod to na przyszłość. w takim dużym mieście 1000-latki wybudowane 50-60 lat temu mają to wszystko przyjąć? 
0.061471939086914