36
Ostatnimi czasy często przemierzam Europę i jak łatwo można się domyślić często trafiam na niezwykle sytuacje.
Zwykle komentuje je pod nosem albo w gronie znajomych, ale czasami to nie wystarcza więc postanowiłem się z wami podzielić dzisiejszą przygodą...

Zatrzymałem sie na chwilę w holenderskim Hengelo. Chciałem coś przekąsić i skorzystać z kibelka i żeby zbytnio nie zbaczać z trasy padło na maka...
Niestety na moje i wszystkich obecnych nieszczęście na ten sam pomysł wpadła mała wycieczka około 15 (miałem napisać osób ale jakoś nie przejdzie mi to określenie na nich przez usta) upadlińców.
To już nawet nie jest kraj 3-go świata
To już nawet nie jest kraj 3-go świata
To już nawet nie jest kraj 3-go świata
Już od samego ich wejścia ludzie z coraz większym niesmakiem zerkali na ich grupę a po krótkim czasie zaczeli wychodzić i kończyć swoje posiłki w samochodach i na parkingu. Nowi klienci wytrzeszczali oczy ze zdumienia i niesmaku po czym natychmiast zawracali w drzwiach.
To tylko mała namiastka tego jak te zwierzęta w niecałe 20 minut zamieniły lokal w chlew, czyli swoje naturalne środowisko.
Zdjęcia nie oddają całości syfu bo sam wyszedłem na świeże powietrze by skończyć jeść a gdy wróciłem do środka kiedy już wyszli WIĘKSZOŚĆ tego syfu została już posprzątana.
Z racji na zbliżającą sie pore obiadową oszczędzę wam zdjęć z kibelka. Starczy ze powiem tylko że zostały zamknięte przez kierownika a do ich ogarnięcia wezwali zewnętrzna firmę.
Nie dziwię sie ze chłop chciał tego oszczędzić swoim podwładnym, bo gdy tylko poprosiłem go o zgode na te pare zdjęć otworzył też jeden  kibelek ale przerosło to moją psychikę...
Do bilansu strat dodajemy 3 polamane krzesła, rozbity ekran do zamówień i niesmak, który pewnie długo pozostanie w głowach pracownikow....


No... Także skoro i nawet ja dodałem swoje 10% moge w zgodzie z duchami przodków wypierdalać.....
0.056395053863525