Wczesny PRL. Przychodzi rolnik na komisariat milicji i mówi:
- Amerykańscy żołnierze ukradli mi krowę.
- Jak to?! Nie ma u nas amerykańskich żołnierzy! A jak wyglądali?
- Brudni, zarośnięci, w kufajkach i walonkach, śmierdzący bimbrem.
- To byli radzieccy żołnierze.
- Ale nie ja to powiedziałem.
- Amerykańscy żołnierze ukradli mi krowę.
- Jak to?! Nie ma u nas amerykańskich żołnierzy! A jak wyglądali?
- Brudni, zarośnięci, w kufajkach i walonkach, śmierdzący bimbrem.
- To byli radzieccy żołnierze.
- Ale nie ja to powiedziałem.