43
[wybaczcie jeśli zły dział]Dobry państwu! Czy zajmuje się ktoś twardymi dyskami? Otóż wszedłem w posiadanie SSD CX400 512GB od GoodRam i sprawa wygląda...dziwnie. 

Po podłączeniu dysk jest normalnie wykrywany. Można grzebać w danych, kopiować, uruchamiać znajdujące się na nim gry (dysk wyjęty z zepsutego lapka) itp. Niby wszystko fajnie, ALE gdy próbuje się usunąć dane/sformatować/usunąć partycję to pokazuje że niby sukces itp. Jednak TYLKO do ponownego uruchomiania kompa. Potem wszystkie dane "wracają" na swoje miejsce i dalej można je odczytać, uruchomić... Dodam, że program tylko HDtune albo crystaldiskinfo nie zgłaszają żadnych nieprawidłowości. 

Dziwne to takie. Zachowuje się jakby dysk był tylko do odczytu. Instalator systemu z pendraka niby usuwa partycję, tworzy nową i formatuje. Instalacja dochodzi do około 70% i wyskakuje błąd, że brakuje jakiś plików (zgaduję, że tutaj coś próbuje zczytać z dysku). Po ponownym uruchomieniu (nawet na innym kompie czy przez czytnik) wszystko wraca tak, jak było. W końcu się wkurwiłem i w biosie ustawiłem dysk w tryb IDE, włączyłem instalację WindowsaXP i tam dopiero pokazało, że nie można sformatować i dysk może być uszkodzony. 

Miałem kiedyś takie dwie karty pamięci MicroSD, które zachowywały się tak samo. I o ile na kartach to jakoś rozumiem, tak na dysku pierwszy raz mi się zdarzyło. 

Da się coś z tym zrobić? Może reset biosu czy coś... Wiem, że ten dysk jest tani, ale skoro mam go za chuj pański to szkoda wyjebać. 
0.057700872421265