Humor
10 m
13
Moje prywatne przemyślenia o inbie z braćmi kamratami w kanale zero.
Po pierwsze. Zgadzam się że te wstawki były niepotrzebne, oraz że zaszkodziły wizerunkowi kanału.
Ale czy tylko ja jestem jedyną osobą, która rozumie kanał zero?? W sensie chyba wszyscy się zgodzimy, że to co zrobili było bardzo nieudolne, ale odnoszę wrażenie, że gdyby puścili normalnie to na live, to Internet jeden dzień by huczał, jak zwykle podzieliłby się na części, część by zarzucała, że po co w ogóle zapraszają takich ludzi, przecież oni są nie poważni i sieją rosyjską propagandę, drudzy chwyciliby za tarcze i ślepo zaczęli by ich bronić i stawiać ich za wzór. Trzecia grupa by to oglądnęła i by wyśmiała co za idioci, a czwarta po prostu by to zignorowała.
I nic. Po dwóch trzech dniach, wszystko by wróciłoby do normy. Wtedy w osobnym materiale, który jeśli byłby prowadzony przez Stanowskiego osobiście i z wprowadzeniem lepszego factcheckingu mógłby wytknąć wszystkie nieprawdziwe i szkodliwe tezy Kamratów, a większość z nas by za pewne się z tym zgodziła, bo jesteśmy przyzwyczajeni już do takiego formatu.
W tym przypadku odnoszę wrażenie, że najbardziej zaszkodził ten "nowy" format, choć tak naprawdę jest on stary, bo wszyscy znamy go z Telewizji i innych mediów głównego nurtu, które z czasem zaczęły częściej przedstawiać ściek pasujący do opinii grupy polityków, którą akurat lubimy. Stanowski w swoich wpisach tłumaczy, że ludzie mieli problem z tym, że Rymanowski nie zrobił factcheckingu (i choć uważam, że jest on jednym z najlepszych dziennikarzy w Polsce, to faktycznie powinien to zrobić), a teraz mają problem, że jednak ten factchecking zrobił.
Inną obronę przyjęła Arleta Bojke, która wprost napisała, że jest problem z tego typu narracjami, bo ludzie o skrajnych poglądach po prostu mają swój pogląd na świat, który za żadne skarby nie ulegnie zmianie, choćby nie wiadomo jak bardzo próbowano by przekonać ludzi, że się mylą. Przynosi to jedynie najczęściej odwrotny skutek, że ludzi tylko jeszcze bardziej utwardzają się w swoich poglądach. Można po prostu założyć, że chcieli "rozbroić" w jakiś sposób te bombę poglądową, co nota bene wyszło im bardzo nieudolnie, bo jednak mimo wszystko zarzuty przy obecnym stanie Polskiej prokuratury o prorosyjskość, czy po prostu obrażanie ludzi, a także wyroki więzienia nie wzięły się znikąd, a to trwa wszystko bardzo długo (no chyba, że jest się starszą Panią, co obraża Owsiaka w Internecie, ale to ewidentne upolitycznienie sobie daruję).
Po pierwsze. Zgadzam się że te wstawki były niepotrzebne, oraz że zaszkodziły wizerunkowi kanału.
Ale czy tylko ja jestem jedyną osobą, która rozumie kanał zero?? W sensie chyba wszyscy się zgodzimy, że to co zrobili było bardzo nieudolne, ale odnoszę wrażenie, że gdyby puścili normalnie to na live, to Internet jeden dzień by huczał, jak zwykle podzieliłby się na części, część by zarzucała, że po co w ogóle zapraszają takich ludzi, przecież oni są nie poważni i sieją rosyjską propagandę, drudzy chwyciliby za tarcze i ślepo zaczęli by ich bronić i stawiać ich za wzór. Trzecia grupa by to oglądnęła i by wyśmiała co za idioci, a czwarta po prostu by to zignorowała.
I nic. Po dwóch trzech dniach, wszystko by wróciłoby do normy. Wtedy w osobnym materiale, który jeśli byłby prowadzony przez Stanowskiego osobiście i z wprowadzeniem lepszego factcheckingu mógłby wytknąć wszystkie nieprawdziwe i szkodliwe tezy Kamratów, a większość z nas by za pewne się z tym zgodziła, bo jesteśmy przyzwyczajeni już do takiego formatu.
W tym przypadku odnoszę wrażenie, że najbardziej zaszkodził ten "nowy" format, choć tak naprawdę jest on stary, bo wszyscy znamy go z Telewizji i innych mediów głównego nurtu, które z czasem zaczęły częściej przedstawiać ściek pasujący do opinii grupy polityków, którą akurat lubimy. Stanowski w swoich wpisach tłumaczy, że ludzie mieli problem z tym, że Rymanowski nie zrobił factcheckingu (i choć uważam, że jest on jednym z najlepszych dziennikarzy w Polsce, to faktycznie powinien to zrobić), a teraz mają problem, że jednak ten factchecking zrobił.
Inną obronę przyjęła Arleta Bojke, która wprost napisała, że jest problem z tego typu narracjami, bo ludzie o skrajnych poglądach po prostu mają swój pogląd na świat, który za żadne skarby nie ulegnie zmianie, choćby nie wiadomo jak bardzo próbowano by przekonać ludzi, że się mylą. Przynosi to jedynie najczęściej odwrotny skutek, że ludzi tylko jeszcze bardziej utwardzają się w swoich poglądach. Można po prostu założyć, że chcieli "rozbroić" w jakiś sposób te bombę poglądową, co nota bene wyszło im bardzo nieudolnie, bo jednak mimo wszystko zarzuty przy obecnym stanie Polskiej prokuratury o prorosyjskość, czy po prostu obrażanie ludzi, a także wyroki więzienia nie wzięły się znikąd, a to trwa wszystko bardzo długo (no chyba, że jest się starszą Panią, co obraża Owsiaka w Internecie, ale to ewidentne upolitycznienie sobie daruję).
W mojej opinii obecni widzowie Kanału Zero oczekiwali tak jak plebejusze w starożytnym Rzymie "Chleba i Igrzysk", a jedyne co dostali to marne widowisko, które mają już od dawna w telewizji.
Sam zgadzam się z stwierdzeniem Kamratów, że nie powinniśmy za darmo oddawać sprzętom Ukraińcom. Gesty w polityce też są ważne, ale tak one, jak wszystko też mają swoje granicę, a na końcu i tak wracamy do stwierdzenia, że buisness is buisness i argumentu siły.
Aczkolwiek też całkowicie widzę hipokryzję u Olszańskiego i jego kompana Marcina w tym, że uważają, że nie powinniśmy pomagać Ukraińcom ani z nimi rozmawiać, bo na Ukrainie jest kult Bandery i UPA, którzy mordowali Polaków, ale za to nie widzą przeszkód, by rozmawiać z Rosją, gdzie jest kult Stalina i innych rosyjskich zbrodniarzy, którzy wyrządzili krzywdę Polakom znacznie większą (co broń Boże nie znaczy, że bronię Ukraińskich zbrodniarzy, bo oni również powinni zostać jak najbardziej rozliczeni).
Pozostaje jednak w tym wszystkim pytanie:
Tylko co miał zrobić Stanowski?
Nie wrzucać materiału? Źle bo zarzuty o stronniczość, cenzurę i blokowanie wolności słowa.
Wrzucać materiał w całości? Źle bo zaprasza ludzi, którzy są szkodliwi społecznie, namawiają do nienawiści i posługują się niecenzuralnym językiem. Oni powinni być na marginesie dyskursu politycznego i po co to zmieniać powiedzą niektórzy.
Wrzucać materiał obcięty i z stawkami? Być może byłoby to też jakieś rozwiązanie, choć całkowicie rozumiem, że mogli nie przewidzieć tego jaką burzę to wywoła.
I na koniec. Jaki jest wniosek tego wszystkiego? Żaden. Bo ludzie i tak zawsze będą szukać nawet najmniejszego powodu by się pokłócić. No sorry, ale taki mamy już klimat. I nic tego nie zmieni. Mam jedynie nadzieję, że ta cała sytuacja sprawi jednak, że Kanał Zero się opamięta, bo mimo, że specjalnością Stanowskiego są takie afery, to jednak swoją reputację zbudował na tym, że przedstawiał swoje materiały w mniej stronniczy sposób niż inne media. Bo żadne medium nigdy nie będzie dla wszystkich obiektywne, bo choć wierzę, że są uniwersalne prawdy i zasady, których powinniśmy się trzymać i przestrzegać, bo są fundamentalne dla naszego społeczeństwa, to jednak zawsze ktoś będzie miał swoją relatywną prawdę, która będzie dla niego najmojsza i najprawdziwsza.
Po prostu nic nie jesteśmy w stanie zrobić jak gorzko skwitować, że to nie Oni są problemem, ale MY wszyscy, że dajemy się tak mamić tym samym politykom, Julko-Feministkom z Twittera i innych social mediów, oraz foliarzy, którzy mówią z szafy, że ziemia jest płaska.
W sumie to mi się już nie chcę tego pisać, więc po prostu już wypierdalam.
Trzymajcie się i szczęśliwego nowego roku wam wszytkim życzę.
Sam zgadzam się z stwierdzeniem Kamratów, że nie powinniśmy za darmo oddawać sprzętom Ukraińcom. Gesty w polityce też są ważne, ale tak one, jak wszystko też mają swoje granicę, a na końcu i tak wracamy do stwierdzenia, że buisness is buisness i argumentu siły.
Aczkolwiek też całkowicie widzę hipokryzję u Olszańskiego i jego kompana Marcina w tym, że uważają, że nie powinniśmy pomagać Ukraińcom ani z nimi rozmawiać, bo na Ukrainie jest kult Bandery i UPA, którzy mordowali Polaków, ale za to nie widzą przeszkód, by rozmawiać z Rosją, gdzie jest kult Stalina i innych rosyjskich zbrodniarzy, którzy wyrządzili krzywdę Polakom znacznie większą (co broń Boże nie znaczy, że bronię Ukraińskich zbrodniarzy, bo oni również powinni zostać jak najbardziej rozliczeni).
Pozostaje jednak w tym wszystkim pytanie:
Tylko co miał zrobić Stanowski?
Nie wrzucać materiału? Źle bo zarzuty o stronniczość, cenzurę i blokowanie wolności słowa.
Wrzucać materiał w całości? Źle bo zaprasza ludzi, którzy są szkodliwi społecznie, namawiają do nienawiści i posługują się niecenzuralnym językiem. Oni powinni być na marginesie dyskursu politycznego i po co to zmieniać powiedzą niektórzy.
Wrzucać materiał obcięty i z stawkami? Być może byłoby to też jakieś rozwiązanie, choć całkowicie rozumiem, że mogli nie przewidzieć tego jaką burzę to wywoła.
I na koniec. Jaki jest wniosek tego wszystkiego? Żaden. Bo ludzie i tak zawsze będą szukać nawet najmniejszego powodu by się pokłócić. No sorry, ale taki mamy już klimat. I nic tego nie zmieni. Mam jedynie nadzieję, że ta cała sytuacja sprawi jednak, że Kanał Zero się opamięta, bo mimo, że specjalnością Stanowskiego są takie afery, to jednak swoją reputację zbudował na tym, że przedstawiał swoje materiały w mniej stronniczy sposób niż inne media. Bo żadne medium nigdy nie będzie dla wszystkich obiektywne, bo choć wierzę, że są uniwersalne prawdy i zasady, których powinniśmy się trzymać i przestrzegać, bo są fundamentalne dla naszego społeczeństwa, to jednak zawsze ktoś będzie miał swoją relatywną prawdę, która będzie dla niego najmojsza i najprawdziwsza.
Po prostu nic nie jesteśmy w stanie zrobić jak gorzko skwitować, że to nie Oni są problemem, ale MY wszyscy, że dajemy się tak mamić tym samym politykom, Julko-Feministkom z Twittera i innych social mediów, oraz foliarzy, którzy mówią z szafy, że ziemia jest płaska.
W sumie to mi się już nie chcę tego pisać, więc po prostu już wypierdalam.
Trzymajcie się i szczęśliwego nowego roku wam wszytkim życzę.