23
Może jesteście bardziej ogarnięci i mi podpowiecie coś w temacie, zapraszam do dyskusji.

Jestem jednym z tych złoli co jak odkręcają nakrętkę to momentalnie ją odrywają.

Jednocześnie jeszcze nigdy w życiu nie zdarzyło mi się nakrętki zgubić, ani nie obserwuję ich leżących gdzie popadnie jak np. butelek po małpkach na które konsekwentnie nikt z wycierających sobie mordy ekologią polityków nie robi kaucji, więc z autopsji nie mam doświadczeń aby ich przyczepianie do butelek za pomocą dodatkowej ilości plastiku było w jakikolwiek sposób sensowne, ale co ja tam wiem...

Niedawno zaobserwowałem zniknięcie z przestrzeni publicznej "serduszek" - pojemników do których zbierane były zużyte nakrętki, a zysk był przeznaczany na cele charytatywne.
Zdziwiłem się i zapytałem o to władną osobę która mi uświadomiła że przecież z tym już koniec, bo teraz zakręcone butelki do automatów się oddaje.

Jak mogłem to przegapić? Ano tak, że nie wiem jak inni, ale ja wodę mam w kranie, więc nie kupuję butelek właściwie wcale...
Ale jogurty pitne, czy kartoniki z mlekiem (tak, od nich też odrywam nakrętki) często goszczą u mnie w domu, więc nakrętki się piwoli zbierają.
Naturalnie kartoników po mleku, sokach itp. jak i buteleczek po jogurtach nigdzie oddać nie sposób. Nakrętek też już nie mam gdzie dać...

Używam jeszcze puszek i te oddaję - utrudniam sobie życie trzymając to tałatajstwo w małym mieszkaniu i uważając aby się nic nie pogniotło bo wtedy trzeba ręcznie prostować bo automat nienprzyjmie, ale wracajmy jeszcze do nakrętek...

A może się da je gdzieś oddać? Nadal je zbieram, ale nie wiem co z nimi zrobię - czy akcja umarła i dzięki skupywaniu butelek w efekcie będę wyrzucał na śmietnik jeszcze więcej plastiku niż wyrzucałem wcześniej?

A może aby być ekologicznym powinienem się przerzucić na małpki i wywalać je w losowym miejscu gdzie akurat je dopiję, albo zacząć palić fajki i wyrzucać pety na chodnik albo przez okno samochodu, bo to zdaje się nikomu nie przeszkadzać i z moich obserwacji takie są powszechne zwyczaje w naszym ekologicznym kraju?

No a tak do meritum - co z tymi zakrętkami? Nie zbieramy?
A może jest projekt że będą skupowane kartoniki?
Czy je też będę musiał trzymać niepogięte w mieszkaniu bo mam za dużo m^2 i wolne miejace na worki pełne rozmaitych pojemników które muszę oddać do zgniatarki w stanie lepszym niż je kupuję, co mnie również drażni. Niektórzy do sklepu wchodzą wnosząc większą objętość towaru niż wychodząc, a niech tylko puszeczka ma drobne zgięcie to trzeba stać w kolejce i patrzeć jak typek ją prostuje, bo automat potrafi zgniatać tylko puszki w idealnym stanie...

Dlaczego tak utrudniamy sobie życie?

Szczerze - jeśli mam sobie tak utrudniać życie i tracić tyle czasu zarówno na zbieraniu jak i odstaniu swojego w kolejce do automatu za marne 10gr od puszki, by potem jeszcze się użerać z kuponem o którego skasowaniu przy kasie często i tak zapominam i potem noszę jak głupi na każde zakupy... to już wolę to zgnieść po wypiciu, wrzucić do zbiorczego wora i walnąć do czarnego kontenera i zapomnieć.

Byłem bardziej ekologiczny przed tymi wszystkimi zmianami.
A i jeszcze te wszystkie sklepy drukujące miliony gazetek reklamowych i stawiające he w statywach do zabrania... a na statywie dumny napis "dbaj o ekologię - daj nam swój nr telefonu i maila wybierając gazetkę online".
To zadbajcie sami i przestańcie tę makulaturę drukować, a nie wrzucajcie mi tego spamu do skrzynki i jeszcze na mnie - konsumenta - przerzucajcie odpowiedzialność.

No, to tyle. Tzn. byłoby więcej, ale na aż takiego marudę wyjść nie chcę więc na tym poprzestanę.
Zapraszam do podzielenia się opiniami w temacie.

Brak obrazka dla atencji bo nie mam parcia na szkło.

A ponieważ nie zwykłem używać wulgaryzmów, to spiesznie się oddalam.
0.064950942993164