30
Ten tydzień był całkiem spoko.
Po zeszło tygodniowej wtopie w sobotę gdzie po fuszę poszedłem po 4-pak i 200 koloru już o godzinie 10 rano byłem zrobiony, w niedziele był kac moralny ale przyszło trochę wolnego we wtorek i znowu utopiłem mordę w 200 koloru.

W tą aktualną sobotę ( 10.01 ) po porannej robocie, wróciłem prosto do domu i poszedłem spać. Wstałem o 15, zrobiłem coś na obiad, coś posprzątałem, nastawiłem pranie i zrobiło mi  się miło na sercu, że ogarniam siebie i wszystko wkoło. 
Po 18 już ogarnięty zdecydowałem, że za tą dobrze wykonaną pracę coś mi się należy. Szybko do Biedry po 4-pak perły i 100 lubelskiej wiśni. 
Kolor wleciał pod sklepem a teraz męczę 4-pak.

Co było impulsem do kupna alkoholu ??
Duma z siebie po sprzątaniu i gotowaniu, za fuchę zgarnąłem 50 zł.
10 zł więcej niż w zeszłym tygodniu, szef docenił.

Zrobiła się kumulacja i tyle dobroci wkoło mnie i musiałem to uczcić. 

Porażka.
0.055922031402588