48
Nie mogę, pojąć tego pojebanego toku myślenia, w którym ludzie w pewnym momencie stwierdzili, że posiadanie psa to substytut potomstwa. Serio? Coś wam się tam totalnie poprzestawiało pod kopułą. Zawsze byłem na ten temat raczej obojętny ... róbta co chceta, wasze życie, wasze decyzje. Ale wszystko się zmieniło w momencie, gdy pojawiło się moje pierwsze dziecko.

Dzidki… to jaką miłością i bezgranicznym zaufaniem darzy cię ta mała istota jest czymś absolutnie nieopisywalnym. Tego się nie da porównać z niczym, a już na pewno nie z psem, kotem czy innym zwierzakiem, choćbyś go w wózku woził i spał z nim pod kołderką. I właśnie dlatego nie mieści mi się w głowie, jaką trzeba być amebą umysłową, żeby świadomie nie chcieć doświadczyć tego uczucia, albo co gorsza, krzywdzić własne dziecko, będąc kompletną spierdoliną ludzką.... ha tfuuu. 

Nie mówię, że każdy musi mieć dzieci. Ale dorabianie ideologii, że pies „zastępuje” potomstwo, to już jest czysty, oderwany od rzeczywistości bełkot.

Życzę wam tyle szczęścia, ile sam doznałem.
A teraz spierdalam.
0.064490079879761