6
Projekt Gasbuggy: kiedy bomba atomowa miała wydobywać gaz
Atomowy miraż w Nowym Meksyku
Był 10 grudnia 1967 roku. W surowym, pustynnym krajobrazie Nowego Meksyku, niespełna dziewięćdziesiąt kilometrów od miasteczka Farmington, ziemia zadrżała. Wstrząsy sejsmiczne odczuli mieszkańcy w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, lecz na horyzoncie nie pojawił się charakterystyczny, złowrogi grzyb atomowy. Piekło rozpętało się głęboko pod powierzchnią. Tego dnia, na głębokości ponad tysiąca trzystu metrów, Stany Zjednoczone przeprowadziły eksperyment, który stanowił kulminację jednego z najbardziej ambitnych, a zarazem kontrowersyjnych planów ery atomowej.

Projekt Gasbuggy nie był testem broni. Był częścią Operacji Plowshare (Lemiesz) – programu o biblijnej nazwie, który w latach 1961–1973 dążył do przekucia atomowych mieczy na lemiesze. Wizja ta, zrodzona z przemówienia prezydenta Dwighta Eisenhowera "Atom dla Pokoju" wygłoszonego na forum ONZ w 1953 roku, zakładała wykorzystanie niszczycielskiej potęgi jądrowej dla dobra ludzkości. Jednak w praktyce, zamiast utopii, inżynierowie i naukowcy zafundowali światu techniczną tragedię i środowiskowy koszmar. Fundamentalna idea była oszałamiająca w swojej brawurze: użyć bomby atomowej do kruszenia podziemnych formacji skalnych, by uwolnić uwięziony w nich gaz ziemny.
Wyścig mocarstw i technologiczna pycha
Aby w pełni pojąć genezę projektu Gasbuggy, należy przenieść się w gęstą atmosferę lat sześćdziesiątych. Świat był areną zaciętej rywalizacji supermocarstw. Stany Zjednoczone i Związek Radziecki ścigały się nie tylko w gromadzeniu arsenałów zagłady, ale również w demonstrowaniu rzekomo konstruktywnych zastosowań technologii jądrowej. Choć narracja miała charakter propagandowy, dla naukowców z Lawrence Livermore Laboratory praca ta była misją życia.

Przedsięwzięcie finansowane wspólnie przez Komisję Energii Atomowej (AEC) oraz El Paso Natural Gas Company przyciągnęło inżynierów górnictwa i geologów, którzy wierzyli w przełom. Tradycyjne metody szczelinowania, wykorzystujące nitroglicerynę, wymagały ogromnych nakładów pracy i materiałów. Argumentacja zwolenników atomu była prosta i brutalna: po co używać tysięcy funtów konwencjonalnych materiałów wybuchowych, skoro jedna ładunek jądrowy o mocy 29 kiloton – niemal dwukrotnie potężniejszy od bomby zrzuconej na Hiroszimę – może za jednym zamachem skruszyć skały i stworzyć gigantyczny podziemny zbiornik?
Projekt Gasbuggy: kiedy bomba atomowa miała wydobywać gaz
Od wiertła do nuklearnej kawerny
Przygotowania do detonacji trwały miesiącami. Wybrano specyficzną lokalizację w basenie San Juan – formację piaskowca Pictured Cliffs, która zawierała bogate złoża gazu, uwięzione jednak w skale o tak niskiej przepuszczalności, że ich konwencjonalne wydobycie było nieopłacalne. Zespoły wiertnicze wykonały tytaniczną pracę, drążąc szyb o głębokości niemal 1300 metrów i średnicy 44 centymetrów. Precyzja była kluczowa; najmniejszy błąd mógł skutkować nieprzewidywalnymi konsekwencjami dla pobliskich osad.

W studni umieszczono ładunek o długości czterech metrów. Była to głowica termonuklearna, specjalnie zmodyfikowana tak, aby zminimalizować produkcję trytu. James Holcomb, kierownik placu budowy, wspominał później surrealistyczny widok inżynierów wyładowujących części bomby z białych furgonetek i składających je w ołowianym kontenerze, jakby montowali skomplikowaną maszynę rolniczą, a nie narzędzie apokalipsy.

Gdy zegary wybiły godzinę 9:40 czasu lokalnego, nastąpiła detonacja. Energia wyzwolona w ułamku sekundy doprowadziła do zjawisk, które trudno sobie wyobrazić. W centrum wybuchu temperatura osiągnęła miliony stopni, co spowodowało natychmiastowe odparowanie otaczającej skały i powstanie gorącej plazmy. Stopiona materia uformowała gigantyczną podziemną komorę, zwaną kawerną, o średnicy blisko 50 metrów. Jej ściany pokryły się warstwą szkliwa powstałego z zastygającej, stopionej skały. Chwilę później strop kawerny runął, tworząc tak zwany komin zawałowy – kolumnę gruzu skalnego sięgającą sto metrów w górę. Od tego epicentrum we wszystkich kierunkach rozeszły się pęknięcia, tworząc idealne drogi przepływu dla uwięzionego gazu. Z inżynierskiego punktu widzenia był to absolutny triumf.
Projekt Gasbuggy: kiedy bomba atomowa miała wydobywać gaz
Gorzki smak sukcesu
Początkowe wyniki, uzyskane po wielomiesięcznym okresie stygnięcia, wprawiły inżynierów w euforię. Odwierty wykonane w 1968 roku potwierdziły, że przepływ gazu jest spektakularny. W ciągu zaledwie jednego roku studnia wyprodukowała więcej surowca niż konwencjonalne odwierty w tym rejonie przez siedem lat. Magazyn "TIME" w grudniu 1967 roku optymistycznie obwieścił: "Energia jądrowa: Dobry start dla Gasbuggy".

Entuzjazm zgasł jednak równie szybko, jak się pojawił, gdy rozpoczęto analizę chemiczną wydobywanego surowca. Gaz był skażony. Głównym winowajcą okazał się tryt – radioaktywny izotop wodoru. Choć inżynierowie starali się użyć ładunku o "czystej" charakterystyce, fizyki jądrowej nie dało się oszukać. W warunkach podziemnej eksplozji termonuklearnej doszło do masowej produkcji trytu, który jako izotop wodoru doskonale łączył się z wodą i metanem.

Zamiast czystego paliwa, z odwiertu wydobywała się toksyczna mieszanka zawierająca nie tylko tryt, ale również krypton-85 i węgiel-14. Co gorsza, wartość energetyczna gazu drastycznie spadła z powodu zanieczyszczenia dwutlenkiem węgla. Gaz, który miał ogrzewać amerykańskie domy, stał się bezużytecznym, radioaktywnym odpadem. Departament Energii stanął przed nierozwiązywalnym dylematem: zainwestowano miliony dolarów w surowiec, którego nie można było sprzedać.
Projekt Gasbuggy: kiedy bomba atomowa miała wydobywać gaz
Płomienie nad pustynią
W obliczu fiaska handlowego podjęto decyzję, która z dzisiejszej perspektywy wydaje się szokująca. Przez pięć lat, od 1968 do 1973 roku, skażony gaz był po prostu spalany w atmosferze na terenie poligonu. Proces flarowania, czyli spalania gazu wprost z rury, uwalniał radioaktywny tryt do powietrza, skąd opadał on na glebę, roślinność i wody gruntowe w promieniu wielu kilometrów.

Rządowe agencje monitorowały środowisko, badając próbki śniegu, igieł sosnowych i wilgoci atmosferycznej. Wyniki uspokajano, twierdząc, że skażenie jest "minimalne w porównaniu do opadu z testów broni jądrowych". Była to jednak ponura pociecha – argumentowano, że skoro ludzkość i tak została już napromieniowana przez wyścig zbrojeń, odrobina więcej radioaktywnego wodoru nie zrobi różnicy.
Upadek programu Plowshare i dziedzictwo trytu
Porażka Gasbuggy nie zatrzymała natychmiast programu Plowshare. Przeprowadzono jeszcze testy Rulison i Rio Blanco w Kolorado, próbując modyfikować ładunki i strategie detonacji. Rio Blanco, ostatni zrywa programu w 1973 roku, polegał na jednoczesnej detonacji trzech ładunków. Zakończył się on spektakularną klapą – zamiast połączyć się w jeden wielki zbiornik, wybuchy stworzyły odizolowane kawerny, a gaz został skażony jeszcze groźniejszymi izotopami cezu i strontu.

Ekonomia okazała się bezlitosna. Wartość wydobytego gazu stanowiła zaledwie ułamek kosztów poniesionych na detonacje i obsługę. Do tego doszedł rosnący opór społeczny. Amerykanie, coraz bardziej świadomi zagrożeń ekologicznych, nie chcieli mieć w swoich kuchenkach gazu pochodzącego z jądrowego piekła. W połowie lat siedemdziesiątych program ostatecznie zamknięto, a marzenia o atomowym górnictwie odeszły do lamusa.

Mimo że od eksperymentu minęło niemal sześć dekad, cień Gasbuggy wciąż kładzie się na lasach Carson National Forest. Choć oficjalnie teren został oczyszczony, a najbardziej skażone elementy infrastruktury wywieziono na poligon w Nevadzie, gleba wciąż kryje ślady trytu. Jest to podstępny izotop – łatwo wiąże się z materią organiczną i może przetrwać w środowisku przez dziesięciolecia. Dziś w miejscu detonacji stoi jedynie skromna tablica pamiątkowa.
Źródła:
https://aoghs.org/technology/project-gasbuggy/
https://www.osti.gov/biblio/1023213
https://www.energy.gov/sites/default/files/2021-08/GasbuggyFactSheet.pdf
https://nepis.epa.gov/Exe/ZyPURL.cgi?Dockey=9100FEYM.txt
https://www.aii.org/project-plowshare-nukes-for-peace/
https://ieer.org/wp/wp-content/uploads/2023/02/Exploring-Tritum-Dangers.pdf
https://www.nrc.gov/reading-rm/doc-collections/fact-sheets/tritium-radiation-fs
https://www.osti.gov/servlets/purl/442146
https://scienceandglobalsecurity.org/archive/sgs07nordyke.pdf
https://world-nuclear.org/information-library/non-power-nuclear-applications/industry/peaceful-nuclear-explosions
https://www.fs.usda.gov/r03/carson/alerts
https://www.semanticscholar.org/paper/4e75203c7168686a270fba820bd12a6a2d76d2a6
https://www.cambridge.org/core/product/identifier/S0001924000055354/type/journal_article
https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/10736700.2025.2497201
https://arxiv.org/html/2412.14882v1
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4165831/
https://clui.org/ludb/site/gasbuggy-nuclear-test-site
https://lmpublicsearch.lm.doe.gov/lmsites/4394-s13226_gsb_dri_radionuclidemigration.pdf
https://inis.iaea.org/records/bn30m-tc324/files/28058684.pdf
https://www.semanticscholar.org/paper/2b51d090619ec7327ddd48c59d972efa308147a0
http://www.osti.gov/servlets/purl/4071847/
0.065625905990601