22
porady prawne provides
bo sprawa jest chyba dość skomplikowana.
Mój chłopak został w sobotę zabrany przez policję, bo akurat robili jakąś akcję sprawdzania przypadkowych ludzi, którzy wychodzili z toalety publicznej na Wiatracznej w Universamie. Nie było mnie przy tym, ale była moja babcia. Wyszło im, że jest osobą poszukiwaną za jakieś niespłacone mandaty za jazdy bez biletu. (red: xD ) Wiedzieliśmy, że ma jakieś niespłacone mandaty, ale miał wyjaśniać tę sprawę. Chodzi o to, że komornik zajął mu 4 tysiące na koncie, które miał wpłacić na poczet mandatów. Chłopak dzwonił do banku i kobieta z banku miała powiadomić komornika, by to wpłacił.
I jak widać nie wpłacił i stąd taka sytuacja. Jak go pojmali to od razu zaproponowali z babcią pokrycie kar, ale policjant powiedział "był na to czas".
Łudziłam się, że naprawdę to z nimi wyjaśni i wróci na noc do domu.
Niestety jestem osobą dość niesamodzielną, z małą wiedzą o świecie w wielu sprawach, z zespołem Aspergera i bardzo bardzo wrażliwą, ze stanami lękowymi i innymi przypadłościami psychicznymi. A o prawie i sprawach związanych z policją czy aresztem to już w ogóle nie wiem kompletnie nic.
Następnego dnia pojechałyśmy z babcią i moją siostrą do aresztu śledczego na Białołęce i dowiedziałyśmy się, że "dziś jest niedziela, nie ma widzeń i niczego nie załatwimy".
Więc przyjechałyśmy nazajutrz i znowu niczego się nie dowiedziałyśmy. Ich podejście do nas było takie jakby mieli pretensje, że w ogóle coś od nich chcemy. Przedstawiłam się jako narzeczona i powiedzieli, że nie mogą nam nic przekazać, bo rodo. Spytałam czy nie ma tam takiego czegoś, że mój chłopak był pytany czy może kogoś upoważnić do informacji i wpisał mnie. Odpowiedzieli, że nie i trzeba wypełnić wniosek o widzenie, a na odpowiedź czeka się do 14 dni.
Usiadłyśmy tam i płakałyśmy. Wtedy zaczepili nas jacyś zielonoświątkowcy, którzy tam przyszli i dowiedziałyśmy się od nich, że powinnyśmy iść do sądy rejonowego i tam powinni nam wszystko przekazać
Po powrocie do domu postanowiłam poradzić się ChataGPT i poinstruował mnie co robić, co mówić. Że powinnam spytać o kwotę do wpłaty, która go natychmiastowo uwolni. Zastanawiałyśmy się ile ta wpłata by mogła wynosić, czy nas na to stać, czy to właśnie te 4 tyś przejęte przez komornika. A jeśli tak, to co jeśli komornik już wpłaci, my wpłacimy i wyjdzie z tego przepłata. I czy mogłybyśmy się dowiedzieć za ile by go wypuścili w razie braku wpłaty.
Następnego dnia pokładałyśmy wielkie nadzieje w tym sądzie, ale dowiedziałyśmy się, że mają jakąś awarię, coś im nie działa, więc nie mają dostępu do informacji, a w ogóle to nie mogą nam ich udzielić, bo nie mamy zezwolenia. I byśmy udały się na komisariat policji na Grochowskiej, czyli blisko miejsca gdzie go aresztowali.
Już czułam, że to również nic nie pomoże, a psychicznie nie byłam gotowa na kolejną taką konfrontację i rozczarowania, nie chciałam znowu rozpłakać się przy policji, więc babcia poszła rozmawiać, a ja poczekałam na przystanku.
Policjant powiedział jej, że bardzo chciałby pomóc, ale to mój chłopak musi udzielić zgody na przekazanie informacji.
Dodatkowe informacje o tej sprawie:
Nie było mowy o poinformowaniu jego matki, jest niepełnosprawna, chora na schizofrenię i mieszka w DPS-sie. Swoją drogą jakiś czas temu chcieli mojego chłopaka pociągnąć do zapłaty jakichś grubych tysięcy za jej pobyt, ale chyba udało mu się to jakoś rozwiązać. Chyba.
Mój chłopak do pełnoletności z powodu choroby matki mieszkał w domu dziecka. Po wyjściu w kamienicy, którą potem odebrał właściciel i wszystkich eksmitował, jak również najprawdopodobniej jego rzeczy osobiste zostały wyrzucone. Ale nadal jest tam zameldowany i tam przychodziły listy o mandatach, do których nie miał dostępu.
Ojciec nie żyje, o czym się ostatnio dowiedzieliśmy po ponad 17 latach od jego zaginięcia. Nikt go nie poinformował, że przez cały ten czas był pochowany w innym mieście, Łodzi. Był przekonany, że ciągle ma status osoby zaginionej.
Matka nawet po dowiedzeniu się o potwierdzeniu jego śmierci, wierzy że został z4bity przez mafię i t0rturowany w ostatnich chwilach życia.
Z tego też powodu, gdy teraz do mnie wydzwania spytać co z synem, nie mogę odebrać, bo jeśli bym powiedziała co się stało, byłoby tylko gorzej, miałaby straszne lęki.
porady prawne provides
porady prawne provides
jak ktoś to przeczytał do końca to... hmm szacun :P 
0.061681032180786