Wiedza
9 m
5
Historia Wittenoom w Australii Zachodniej to więcej niż zapis niefortunnego wypadku przemysłowego czy tragicznego zbiegu okoliczności. To mroczny testament zaplanowanego zaniedbania, pomnik chciwości, w którym korporacyjny zysk został postawiony ponad życie tysięcy ludzi – pracowników, ich rodzin, a nawet dzieci bawiących się nieświadomie na hałdach śmiertelnego materiału. W ciągu zaledwie 23 lat działalności wydobywczej (1943–1966), koncern CSR Limited – jeden z gigantów australijskiego przemysłu – doprowadził do śmierci ponad 2000 osób, które zapadły na nieuleczalne choroby azbestowe. Dziś Wittenoom jest miastem widmem – miejscem dosłownie wymazanym z oficjalnych map, zburzonym i zakopanym, aby ostrzegać i odstraszać każdego, kto odważyłby się tam zbliżyć.
Odkrycie i wczesne operacje
W latach 30. XX wieku Lang Hancock, wpływowy biznesmen z branży mineralnej, odkrył we wzniesieniach wąwozu Wittenoom Gorge rozległe złoża krokidolitu, znany powszechnie jako niebieski azbest. Hancock, człowiek o instynkcie drapieżnika, natychmiast dostrzegł komercyjny potencjał znaleziska. W 1937 roku, prezentując próbki specjalistom zajmującym się dotychczas białym azbestem, dowiedział się, że to wyjątkowe włókno może być warte nawet 70 funtów za tonę – co w przeliczeniu na dzisiejszą walutę stanowi równowartość ponad 7300 dolarów australijskich. Już w 1939 roku Hancock wraz ze wspólnikami (Wrightem i Warrenem, tworzącymi tak zwany Syndykat Hancocka) zbudowali prymitywną kopalnię i zakład przetwórczy na terenie wąwozu. Choć była to operacja na niewielką skalę, stanowiła zalążek przyszłej katastrofy, która miała położyć się cieniem na historii całego kontynentu. W 1943 roku Colonial Sugar Refinery (CSR) – potężna australijska korporacja – nabyła kopalnię i infrastrukturę od syndykatu Hancocka. CSR bezzwłocznie powołało spółkę zależną Australian Blue Asbestos Ltd (ABA), formalnie zarejestrowaną 17 kwietnia 1943 roku. Lang Hancock, mimo sprzedaży swoich udziałów, pozostał na stanowisku superintendenta operacji, nadzorując rozwój wydobycia. Dla CSR Wittenoom było dosłowną żyłą złota. Świat wkraczał w fazę powojennej odbudowy, a popyt na azbest eksplodował. Materiał ten był wszechobecny: w budownictwie, przemyśle stoczniowym, maszynowym, a także w produkcji uszczelek i izolacji. Korporacja przystąpiła do natychmiastowej ekspansji. Do 1947 roku na terenie kopalni pracowało już blisko 200 górników. CSR zwróciło się do rządu Australii Zachodniej z sugestią budowy pełnoprawnego miasta. Władze zgodziły się sfinansować całą infrastrukturę – szkoły, szpital, posterunek policji, pocztę, system wodociągowy, a nawet siedmiokilometrową asfaltową drogę łączącą osadę z kopalnią, pieczętując tym samym los przyszłych mieszkańców.
W latach 30. XX wieku Lang Hancock, wpływowy biznesmen z branży mineralnej, odkrył we wzniesieniach wąwozu Wittenoom Gorge rozległe złoża krokidolitu, znany powszechnie jako niebieski azbest. Hancock, człowiek o instynkcie drapieżnika, natychmiast dostrzegł komercyjny potencjał znaleziska. W 1937 roku, prezentując próbki specjalistom zajmującym się dotychczas białym azbestem, dowiedział się, że to wyjątkowe włókno może być warte nawet 70 funtów za tonę – co w przeliczeniu na dzisiejszą walutę stanowi równowartość ponad 7300 dolarów australijskich. Już w 1939 roku Hancock wraz ze wspólnikami (Wrightem i Warrenem, tworzącymi tak zwany Syndykat Hancocka) zbudowali prymitywną kopalnię i zakład przetwórczy na terenie wąwozu. Choć była to operacja na niewielką skalę, stanowiła zalążek przyszłej katastrofy, która miała położyć się cieniem na historii całego kontynentu. W 1943 roku Colonial Sugar Refinery (CSR) – potężna australijska korporacja – nabyła kopalnię i infrastrukturę od syndykatu Hancocka. CSR bezzwłocznie powołało spółkę zależną Australian Blue Asbestos Ltd (ABA), formalnie zarejestrowaną 17 kwietnia 1943 roku. Lang Hancock, mimo sprzedaży swoich udziałów, pozostał na stanowisku superintendenta operacji, nadzorując rozwój wydobycia. Dla CSR Wittenoom było dosłowną żyłą złota. Świat wkraczał w fazę powojennej odbudowy, a popyt na azbest eksplodował. Materiał ten był wszechobecny: w budownictwie, przemyśle stoczniowym, maszynowym, a także w produkcji uszczelek i izolacji. Korporacja przystąpiła do natychmiastowej ekspansji. Do 1947 roku na terenie kopalni pracowało już blisko 200 górników. CSR zwróciło się do rządu Australii Zachodniej z sugestią budowy pełnoprawnego miasta. Władze zgodziły się sfinansować całą infrastrukturę – szkoły, szpital, posterunek policji, pocztę, system wodociągowy, a nawet siedmiokilometrową asfaltową drogę łączącą osadę z kopalnią, pieczętując tym samym los przyszłych mieszkańców.
Miasto w cieniu pyłu
Wittenoom przekształciło się w klasyczne miasteczko korporacyjne – enklawę całkowicie podległą woli CSR. Z czasem populacja osiągnęła łącznie około 20 000 osób, które przewinęły się przez to miejsce, w tym około 7000 pracowników fabryk i kopalni (głównie mężczyzn) oraz 13 000 osób im towarzyszących – żon, dzieci i krewnych. Miasto oferowało pozory normalności i nowoczesności: hotele, urzędy, placówki edukacyjne i medyczne. Miało jednak też coś, czego nie uwzględniono w folderach reklamowych: wszechobecny, morderczy pył. Warunki panujące pod ziemią były potworne, lecz prawdziwe piekło rozgrywało się w młynie, gdzie surowa ruda przywożona z kopalni na otwartych ciężarówkach była kruszona i przetwarzana. Relacje świadków malują obraz apokaliptyczny: mężczyźni pracowali w gęstych chmurach azbestowego pyłu przez wiele godzin, potrzebując silnych reflektorów, aby cokolwiek widzieć nawet w samo południe. Proszę wyobrazić sobie tę scenę: pracownik stojący w zawiesinie włóknistego, mrocznego pyłu tak gęstego, że przesłania słońce. Oddycha tym powietrzem przez osiem godzin dziennie. Bez maski. Bez wentylacji. Bez ostrzeżenia. Pomiary wykonane w tamtym czasie potwierdzały ten horror. Koncentracja włókien azbestu w młynie i kopalni przekraczała 1000 cząstek na centymetr sześcienny. Dla porównania, wytyczne zdrowotne z lat 50. sugerowały limit poniżej 176 cząstek, a do 1967 roku „bezpieczny” poziom obniżono do zaledwie 5 cząstek na centymetr sześcienny. Oznacza to, że pracownicy byli narażeni na stężenia przekraczające normy wielusetkrotnie. Choć wielu z nich spędziło tam medianę zaledwie czterech miesięcy, pracowali w warunkach sześciokrotnie gorszych niż najgorsze znane wówczas przypadki w branży wydobywczej. Zagrożenie nie kończyło się wraz z wybiciem godziny kończącej zmianę. Pracownicy wracali do domów pokryci warstwą niebieskiego pyłu – mieli go we włosach, na ubraniach, wżartego w skórę. Ich żony strzepywały i prały tę odzież, wdychając śmierć w domowym zaciszu. Dzieci witały ojców, przytulając się do skażonych mundurów roboczych.
Co gorsza, CSR rozszerzyło użycie azbestu poza strefę przemysłową. Całe tony odpadów kopalnianych trafiały do przestrzeni publicznej. Ulice Wittenoom utwardzano azbestem. Boiska szkolne wysypywano nim, uznając go za „bezpieczny” i tani materiał nawierzchniowy. Nawet pas startowy lokalnego lotniska został zbudowany z wykorzystaniem tego materiału. Dzieci bawiły się w hałdach azbestu jak w piaskownicach. Trudno w to uwierzyć, ale odnotowano przypadki używania włókien azbestu jako substytutu gumy do żucia. Lokalnie organizowano nawet upiorne zawody, w których pracownicy ścigali się, kto szybciej napełni beczki azbestem, wzbijając przy tym tumany pyłu. Dla kobiet problem okazał się wyjątkowo podstępny. Późniejsze badania wykazały, że żony pracowników i mieszkanki miasta miały drastycznie zwiększoną śmiertelność z powodu raka, w tym międzybłoniaka opłucnej (mesothelioma), wyłącznie z powodu ekspozycji środowiskowej. Statystyki są nieubłagane: śmiertelność ze wszystkich przyczyn była podwyższona o 113%, a z powodu pylicy płuc aż o 1180% w porównaniu do średniej populacyjnej.
Wittenoom przekształciło się w klasyczne miasteczko korporacyjne – enklawę całkowicie podległą woli CSR. Z czasem populacja osiągnęła łącznie około 20 000 osób, które przewinęły się przez to miejsce, w tym około 7000 pracowników fabryk i kopalni (głównie mężczyzn) oraz 13 000 osób im towarzyszących – żon, dzieci i krewnych. Miasto oferowało pozory normalności i nowoczesności: hotele, urzędy, placówki edukacyjne i medyczne. Miało jednak też coś, czego nie uwzględniono w folderach reklamowych: wszechobecny, morderczy pył. Warunki panujące pod ziemią były potworne, lecz prawdziwe piekło rozgrywało się w młynie, gdzie surowa ruda przywożona z kopalni na otwartych ciężarówkach była kruszona i przetwarzana. Relacje świadków malują obraz apokaliptyczny: mężczyźni pracowali w gęstych chmurach azbestowego pyłu przez wiele godzin, potrzebując silnych reflektorów, aby cokolwiek widzieć nawet w samo południe. Proszę wyobrazić sobie tę scenę: pracownik stojący w zawiesinie włóknistego, mrocznego pyłu tak gęstego, że przesłania słońce. Oddycha tym powietrzem przez osiem godzin dziennie. Bez maski. Bez wentylacji. Bez ostrzeżenia. Pomiary wykonane w tamtym czasie potwierdzały ten horror. Koncentracja włókien azbestu w młynie i kopalni przekraczała 1000 cząstek na centymetr sześcienny. Dla porównania, wytyczne zdrowotne z lat 50. sugerowały limit poniżej 176 cząstek, a do 1967 roku „bezpieczny” poziom obniżono do zaledwie 5 cząstek na centymetr sześcienny. Oznacza to, że pracownicy byli narażeni na stężenia przekraczające normy wielusetkrotnie. Choć wielu z nich spędziło tam medianę zaledwie czterech miesięcy, pracowali w warunkach sześciokrotnie gorszych niż najgorsze znane wówczas przypadki w branży wydobywczej. Zagrożenie nie kończyło się wraz z wybiciem godziny kończącej zmianę. Pracownicy wracali do domów pokryci warstwą niebieskiego pyłu – mieli go we włosach, na ubraniach, wżartego w skórę. Ich żony strzepywały i prały tę odzież, wdychając śmierć w domowym zaciszu. Dzieci witały ojców, przytulając się do skażonych mundurów roboczych.
Co gorsza, CSR rozszerzyło użycie azbestu poza strefę przemysłową. Całe tony odpadów kopalnianych trafiały do przestrzeni publicznej. Ulice Wittenoom utwardzano azbestem. Boiska szkolne wysypywano nim, uznając go za „bezpieczny” i tani materiał nawierzchniowy. Nawet pas startowy lokalnego lotniska został zbudowany z wykorzystaniem tego materiału. Dzieci bawiły się w hałdach azbestu jak w piaskownicach. Trudno w to uwierzyć, ale odnotowano przypadki używania włókien azbestu jako substytutu gumy do żucia. Lokalnie organizowano nawet upiorne zawody, w których pracownicy ścigali się, kto szybciej napełni beczki azbestem, wzbijając przy tym tumany pyłu. Dla kobiet problem okazał się wyjątkowo podstępny. Późniejsze badania wykazały, że żony pracowników i mieszkanki miasta miały drastycznie zwiększoną śmiertelność z powodu raka, w tym międzybłoniaka opłucnej (mesothelioma), wyłącznie z powodu ekspozycji środowiskowej. Statystyki są nieubłagane: śmiertelność ze wszystkich przyczyn była podwyższona o 113%, a z powodu pylicy płuc aż o 1180% w porównaniu do średniej populacyjnej.
Błękitny azbest
Aby w pełni pojąć skalę zagrożenia, należy zrozumieć naturę wydobywanego w Wittenoom surowca. Krokidolit nie jest po prostu kolejnym typem azbestu. To jeden z najbardziej śmiercionośnych materiałów, z jakimi kiedykolwiek zetknęła się ludzkość. Jego włókna są niezwykle cienkie (5–10 mikrometrów), proste i kruche, co sprawia, że z łatwością unoszą się w powietrzu i wnikają głęboko w układ oddechowy. Kluczowa jest tu zawartość żelaza, która w krokidolicie wynosi aż 36% (dla porównania w białym azbeście to około 1,5%). Wysoka biodostępność sprawia, że włókna te pozostają w płucach przez lata, a ich zdolność translokacji pozwala im przebijać się z tkanki płucnej bezpośrednio do opłucnej. Potencjał rakotwórczy krokidolitu jest astronomiczny – szacuje się, że jest on od 376 do nawet 500 razy bardziej silny w wywoływaniu międzybłoniaka niż biały azbest (chryzotyl). Oznacza to, że wdychanie pojedynczego włókna niebieskiego azbestu może nieść ryzyko równoważne ekspozycji na setki włókien innych odmian tego minerału.
Aby w pełni pojąć skalę zagrożenia, należy zrozumieć naturę wydobywanego w Wittenoom surowca. Krokidolit nie jest po prostu kolejnym typem azbestu. To jeden z najbardziej śmiercionośnych materiałów, z jakimi kiedykolwiek zetknęła się ludzkość. Jego włókna są niezwykle cienkie (5–10 mikrometrów), proste i kruche, co sprawia, że z łatwością unoszą się w powietrzu i wnikają głęboko w układ oddechowy. Kluczowa jest tu zawartość żelaza, która w krokidolicie wynosi aż 36% (dla porównania w białym azbeście to około 1,5%). Wysoka biodostępność sprawia, że włókna te pozostają w płucach przez lata, a ich zdolność translokacji pozwala im przebijać się z tkanki płucnej bezpośrednio do opłucnej. Potencjał rakotwórczy krokidolitu jest astronomiczny – szacuje się, że jest on od 376 do nawet 500 razy bardziej silny w wywoływaniu międzybłoniaka niż biały azbest (chryzotyl). Oznacza to, że wdychanie pojedynczego włókna niebieskiego azbestu może nieść ryzyko równoważne ekspozycji na setki włókien innych odmian tego minerału.
Wczesne ostrzeżenia i zignorowana wiedza
Przez dekady CSR utrzymywało, że nie było świadome zagrożenia. Było to kłamstwem. Korporacja doskonale wiedziała, co robi, i podejmowała decyzje z pełną premedytacją. Dowody na to są druzgocące. Już w 1944 roku asystent inżyniera górnictwa Australii Zachodniej raportował o zagrożeniach pyłowych w Wittenoom, a inspektor Adams określił sytuację mianem „pyłowego zagrożenia” (dust menace). CSR zignorowało te raporty. Dwa lata później, w 1946 roku, ten sam inspektor opisał warunki jako „przerażające” (terrific). Dlaczego firma nie zareagowała? Z jednego, prozaicznego powodu: kosztów. W latach 50. i 60. Komisarz ds. Zdrowia Publicznego wielokrotnie pisał do Podsekretarza ds. Górnictwa, wskazując, że zagrożenie ze strony azbestu jest znacznie większe niż w przypadku krzemionki i że środki ostrożności w Wittenoom są rażąco niewystarczające. Raporty roczne stwierdzały wprost: praca w tej kopalni była 30 razy bardziej niebezpieczna niż w jakimkolwiek innym sektorze górnictwa. 25 września 1961 roku dr Bruce Hunt wystosował bezpośrednie ostrzeżenie do lekarza konsultanta CSR, sugerując natychmiastową inspekcję przez wykwalifikowanego inżyniera wentylacji. To również zostało zignorowane. Przełom nastąpił w 1962 roku, kiedy dr Jim McNulty zdiagnozował pierwszy przypadek międzybłoniaka u pracownika Wittenoom. McNulty osobiście wyjaśnił kierownictwu firmy, że nawet krótka ekspozycja na krokidolit może wywołać nowotwór. Wysłał im kopię swojej publikacji naukowej. Reakcja CSR? Groźba zamknięcia kopalni, jeśli rząd wprowadzi dodatkowe obostrzenia. Władze ugięły się pod szantażem. Co najbardziej wstrząsające, wyrok sądu w stanie Wiktoria z 1988 roku potwierdził, że CSR znało niebezpieczeństwa azbestu co najmniej od 1926 roku – 17 lat przed zakupem kopalni w Wittenoom. Międzynarodowa literatura medyczna była dostępna. Firma wybrała bierność nie z niewiedzy, lecz z chłodnej kalkulacji biznesowej. Modernizacja wentylacji kosztowałaby więcej niż ewentualne odszkodowania.
Przez dekady CSR utrzymywało, że nie było świadome zagrożenia. Było to kłamstwem. Korporacja doskonale wiedziała, co robi, i podejmowała decyzje z pełną premedytacją. Dowody na to są druzgocące. Już w 1944 roku asystent inżyniera górnictwa Australii Zachodniej raportował o zagrożeniach pyłowych w Wittenoom, a inspektor Adams określił sytuację mianem „pyłowego zagrożenia” (dust menace). CSR zignorowało te raporty. Dwa lata później, w 1946 roku, ten sam inspektor opisał warunki jako „przerażające” (terrific). Dlaczego firma nie zareagowała? Z jednego, prozaicznego powodu: kosztów. W latach 50. i 60. Komisarz ds. Zdrowia Publicznego wielokrotnie pisał do Podsekretarza ds. Górnictwa, wskazując, że zagrożenie ze strony azbestu jest znacznie większe niż w przypadku krzemionki i że środki ostrożności w Wittenoom są rażąco niewystarczające. Raporty roczne stwierdzały wprost: praca w tej kopalni była 30 razy bardziej niebezpieczna niż w jakimkolwiek innym sektorze górnictwa. 25 września 1961 roku dr Bruce Hunt wystosował bezpośrednie ostrzeżenie do lekarza konsultanta CSR, sugerując natychmiastową inspekcję przez wykwalifikowanego inżyniera wentylacji. To również zostało zignorowane. Przełom nastąpił w 1962 roku, kiedy dr Jim McNulty zdiagnozował pierwszy przypadek międzybłoniaka u pracownika Wittenoom. McNulty osobiście wyjaśnił kierownictwu firmy, że nawet krótka ekspozycja na krokidolit może wywołać nowotwór. Wysłał im kopię swojej publikacji naukowej. Reakcja CSR? Groźba zamknięcia kopalni, jeśli rząd wprowadzi dodatkowe obostrzenia. Władze ugięły się pod szantażem. Co najbardziej wstrząsające, wyrok sądu w stanie Wiktoria z 1988 roku potwierdził, że CSR znało niebezpieczeństwa azbestu co najmniej od 1926 roku – 17 lat przed zakupem kopalni w Wittenoom. Międzynarodowa literatura medyczna była dostępna. Firma wybrała bierność nie z niewiedzy, lecz z chłodnej kalkulacji biznesowej. Modernizacja wentylacji kosztowałaby więcej niż ewentualne odszkodowania.
Katastrofa zdrowotna
Najbardziej perfidnym aspektem zatrucia azbestem jest okres latencji, czyli czas między ekspozycją a wystąpieniem objawów. W przypadku międzybłoniaka wynosi on zazwyczaj od 10 do nawet 50 lat, ze średnią wynoszącą około 40 lat. Chociaż pracownicy byli narażeni na pył głównie w latach 1943–1966, epidemia zachorowań wybuchła z pełną mocą dopiero w latach 80. i 90. XX wieku. Ta opóźniona natura choroby pozwoliła CSR zamknąć kopalnię w 1966 roku pod pretekstem braku rentowności, pozostawiając większość ofiar w nieświadomości co do wyroku śmierci, który już w sobie nosili. Szacunki są przerażające. Do dnia dzisiejszego ponad 2000 pracowników i mieszkańców Wittenoom zmarło na choroby wywołane azbestem. Niektóre źródła mówią o 1200 potwierdzonych przypadkach, jednak dane sugerują setki nowych diagnoz rocznie, które mogą mieć swoje źródło w przeszłej ekspozycji. Bill Shorten, australijski polityk, zauważył gorzko w 2010 roku, że więcej Australijczyków umrze na choroby azbestowe, niż zginęło podczas całej I wojny światowej. Australia Zachodnia ma obecnie najwyższy na świecie wskaźnik zachorowań na międzybłoniaka per capita. Ofiary nie ograniczały się do mężczyzn pracujących pod ziemią. Badanie z 2008 roku, obejmujące 2552 kobiety i dziewczęta mieszkające w Wittenoom, wykazało 425 zgonów, w tym 30 bezpośrednio z powodu międzybłoniaka. Żony piorące ubrania mężów były ponad dwukrotnie bardziej narażone na ten nowotwór niż reszta populacji. Dzieci urodzone w tym mieście częściej zapadały na różne typy raka w dorosłym życiu.
Najbardziej perfidnym aspektem zatrucia azbestem jest okres latencji, czyli czas między ekspozycją a wystąpieniem objawów. W przypadku międzybłoniaka wynosi on zazwyczaj od 10 do nawet 50 lat, ze średnią wynoszącą około 40 lat. Chociaż pracownicy byli narażeni na pył głównie w latach 1943–1966, epidemia zachorowań wybuchła z pełną mocą dopiero w latach 80. i 90. XX wieku. Ta opóźniona natura choroby pozwoliła CSR zamknąć kopalnię w 1966 roku pod pretekstem braku rentowności, pozostawiając większość ofiar w nieświadomości co do wyroku śmierci, który już w sobie nosili. Szacunki są przerażające. Do dnia dzisiejszego ponad 2000 pracowników i mieszkańców Wittenoom zmarło na choroby wywołane azbestem. Niektóre źródła mówią o 1200 potwierdzonych przypadkach, jednak dane sugerują setki nowych diagnoz rocznie, które mogą mieć swoje źródło w przeszłej ekspozycji. Bill Shorten, australijski polityk, zauważył gorzko w 2010 roku, że więcej Australijczyków umrze na choroby azbestowe, niż zginęło podczas całej I wojny światowej. Australia Zachodnia ma obecnie najwyższy na świecie wskaźnik zachorowań na międzybłoniaka per capita. Ofiary nie ograniczały się do mężczyzn pracujących pod ziemią. Badanie z 2008 roku, obejmujące 2552 kobiety i dziewczęta mieszkające w Wittenoom, wykazało 425 zgonów, w tym 30 bezpośrednio z powodu międzybłoniaka. Żony piorące ubrania mężów były ponad dwukrotnie bardziej narażone na ten nowotwór niż reszta populacji. Dzieci urodzone w tym mieście częściej zapadały na różne typy raka w dorosłym życiu.
Batalie sądowe
Początkowo ofiary były bezlitośnie odrzucane przez system prawny. W 1978 roku Cornelius Maas zmarł, zanim jego sprawa trafiła na wokandę. Joan Joosten, stenotypistka pracująca w biurze kopalni, pozwała spółkę zależną CSR, ale jej roszczenie oddalono, a sędzia określił jej tragedię mianem „smutnego nieszczęśliwego wypadku”. Przełom nastąpił dopiero w 1988 roku w sprawie Klausa Rabenaulta. Ława przysięgłych uznała, że CSR wykazało się „lekkomyślną obojętnością” wobec bezpieczeństwa pracowników. Przyznano mu rekordowe odszkodowanie, w tym kwoty karne, co stanowiło precedens w australijskim prawie. Tragizm sytuacji polegał na tym, że Rabenault zmarł na międzybłoniaka tuż po ogłoszeniu wyroku, nie mogąc cieszyć się zwycięstwem. W tym samym roku Peter Heys i Stephen Barrow wygrali sprawę przed Sądem Najwyższym Australii Zachodniej. Sędzia orzekł jednoznacznie: zaniedbanie firmy było ewidentne, a redukcja zapylenia była możliwa, lecz nie została wykonana z powodów oszczędnościowych. Te wyroki zmusiły CSR do negocjacji. W latach 1989–1990 zawarto ugodę, w ramach której firma wypłaciła dziesiątki milionów dolarów odszkodowań. Była to jednak zapłata za setki potencjalnych przypadków śmierci ludzi, którzy w tamtym momencie jeszcze żyli. Historia nie kończy się w granicach miasta. W 1957 roku CSR zawarła umowę z James Hardie – gigantem produkcji materiałów budowlanych. Błękitny azbest z Wittenoom zaczął być masowo wykorzystywany w produkcji płyt azbestowo-cementowych, rur, dachów i izolacji. W ten sposób toksyczne dziedzictwo jednej kopalni zostało wbudowane w domy, szkoły i szpitale na terenie całej Australii, tworząc zagrożenie dla kolejnych pokoleń.
31 grudnia 1966 roku CSR zamknęło kopalnię, oficjalnie z powodu spadku cen surowca, a nie ze względów zdrowotnych. Większość pracowników wyjechała, ale miasto nie opustoszało całkowicie. Z biegiem lat, gdy liczba zgonów rosła, Wittenoom zaczęło umierać. W 1993 roku zamknięto lotnisko. W 2006 roku rząd odciął dopływ prądu. W czerwcu 2007 roku rząd formalnie ogłosił „degazetting” Wittenoom. Miasto zostało usunięte z oficjalnych map, drogowskazów i rejestrów administracyjnych. Była to symboliczna i dosłowna próba udawania, że miejsce to już nie istnieje. W 2008 roku teren uznano za oficjalnie skażony. Ostatni rozdział tej smutnej historii napisała Lorraine Thomas, ostatnia mieszkanka Wittenoom, która w listopadzie 2022 roku, w wieku 80 lat, została przymusowo eksmitowana ze swojego domu. Choć pozwolono jej odwiedzić cmentarz, by pożegnać męża, do swojego domu nigdy już nie wróciła. Od 2023 roku trwa systematyczna rozbiórka wszystkich pozostałych budynków i zakopywanie gruzów.
Dziś Wittenoom jest strefą zamkniętą. Na powierzchni zalega wciąż około 3 miliony ton odpadów zawierających azbest. Włókna te są roznoszone przez wiatr i wodę, skażając okoliczne rzeki i tereny. Ryzyko pożarów buszu stanowi dodatkowe zagrożenie – dym z płonących hałd mógłby roznieść śmiertelne cząsteczki na setki kilometrów. Szacuje się, że do 2030 roku liczba ofiar powiązanych z Wittenoom może przekroczyć 60 000 osób, wliczając w to ofiary wtórnego skażenia w całej Australii.
Początkowo ofiary były bezlitośnie odrzucane przez system prawny. W 1978 roku Cornelius Maas zmarł, zanim jego sprawa trafiła na wokandę. Joan Joosten, stenotypistka pracująca w biurze kopalni, pozwała spółkę zależną CSR, ale jej roszczenie oddalono, a sędzia określił jej tragedię mianem „smutnego nieszczęśliwego wypadku”. Przełom nastąpił dopiero w 1988 roku w sprawie Klausa Rabenaulta. Ława przysięgłych uznała, że CSR wykazało się „lekkomyślną obojętnością” wobec bezpieczeństwa pracowników. Przyznano mu rekordowe odszkodowanie, w tym kwoty karne, co stanowiło precedens w australijskim prawie. Tragizm sytuacji polegał na tym, że Rabenault zmarł na międzybłoniaka tuż po ogłoszeniu wyroku, nie mogąc cieszyć się zwycięstwem. W tym samym roku Peter Heys i Stephen Barrow wygrali sprawę przed Sądem Najwyższym Australii Zachodniej. Sędzia orzekł jednoznacznie: zaniedbanie firmy było ewidentne, a redukcja zapylenia była możliwa, lecz nie została wykonana z powodów oszczędnościowych. Te wyroki zmusiły CSR do negocjacji. W latach 1989–1990 zawarto ugodę, w ramach której firma wypłaciła dziesiątki milionów dolarów odszkodowań. Była to jednak zapłata za setki potencjalnych przypadków śmierci ludzi, którzy w tamtym momencie jeszcze żyli. Historia nie kończy się w granicach miasta. W 1957 roku CSR zawarła umowę z James Hardie – gigantem produkcji materiałów budowlanych. Błękitny azbest z Wittenoom zaczął być masowo wykorzystywany w produkcji płyt azbestowo-cementowych, rur, dachów i izolacji. W ten sposób toksyczne dziedzictwo jednej kopalni zostało wbudowane w domy, szkoły i szpitale na terenie całej Australii, tworząc zagrożenie dla kolejnych pokoleń.
31 grudnia 1966 roku CSR zamknęło kopalnię, oficjalnie z powodu spadku cen surowca, a nie ze względów zdrowotnych. Większość pracowników wyjechała, ale miasto nie opustoszało całkowicie. Z biegiem lat, gdy liczba zgonów rosła, Wittenoom zaczęło umierać. W 1993 roku zamknięto lotnisko. W 2006 roku rząd odciął dopływ prądu. W czerwcu 2007 roku rząd formalnie ogłosił „degazetting” Wittenoom. Miasto zostało usunięte z oficjalnych map, drogowskazów i rejestrów administracyjnych. Była to symboliczna i dosłowna próba udawania, że miejsce to już nie istnieje. W 2008 roku teren uznano za oficjalnie skażony. Ostatni rozdział tej smutnej historii napisała Lorraine Thomas, ostatnia mieszkanka Wittenoom, która w listopadzie 2022 roku, w wieku 80 lat, została przymusowo eksmitowana ze swojego domu. Choć pozwolono jej odwiedzić cmentarz, by pożegnać męża, do swojego domu nigdy już nie wróciła. Od 2023 roku trwa systematyczna rozbiórka wszystkich pozostałych budynków i zakopywanie gruzów.
Dziś Wittenoom jest strefą zamkniętą. Na powierzchni zalega wciąż około 3 miliony ton odpadów zawierających azbest. Włókna te są roznoszone przez wiatr i wodę, skażając okoliczne rzeki i tereny. Ryzyko pożarów buszu stanowi dodatkowe zagrożenie – dym z płonących hałd mógłby roznieść śmiertelne cząsteczki na setki kilometrów. Szacuje się, że do 2030 roku liczba ofiar powiązanych z Wittenoom może przekroczyć 60 000 osób, wliczając w to ofiary wtórnego skażenia w całej Australii.
Źródła:
https://www.hazcon.com.au/news/asbestos/2025/02/wittenoom-australias-most-notorious-asbestos-mine-and-town/
https://www.amsj.com.au/blue-murder-wittenoom/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18940957/
https://www.hazcon.com.au/blog/wittenoom--australia-s-most-notorious-asbestos-mine-and-town
https://adfa.org.au/resources/asbestos-history/
https://www.australianasbestosnetwork.org.au/asbestos-history/asbestos-wittenoom/closure-wittenoom/
https://www.wa.gov.au/system/files/2021-04/CL-BRC-Wittenoom_brochure_0.pdf
https://aboutthehouse.net.au/wittenoom-australias-chernobyl/
https://legalclarity.org/what-government-provided-service-still-remains-in-wittenoom/
https://www.abc.net.au/news/2022-09-08/last-resident-of-asbestos-contaminated-wittenoom-evicted/101420938
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/ijc.23331
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3305966/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18045848/
https://www.bbc.com/news/world-australia-44816907
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC1008640/
https://mesothelioma.net/mesothelioma-latency-period/
https://academic.oup.com/carcin/article-lookup/doi/10.1093/carcin/14.4.691
https://link.springer.com/10.1007/978-3-642-41193-9_1
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11775320/
https://www.hazcon.com.au/news/asbestos/2025/02/wittenoom-australias-most-notorious-asbestos-mine-and-town/
https://www.amsj.com.au/blue-murder-wittenoom/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18940957/
https://www.hazcon.com.au/blog/wittenoom--australia-s-most-notorious-asbestos-mine-and-town
https://adfa.org.au/resources/asbestos-history/
https://www.australianasbestosnetwork.org.au/asbestos-history/asbestos-wittenoom/closure-wittenoom/
https://www.wa.gov.au/system/files/2021-04/CL-BRC-Wittenoom_brochure_0.pdf
https://aboutthehouse.net.au/wittenoom-australias-chernobyl/
https://legalclarity.org/what-government-provided-service-still-remains-in-wittenoom/
https://www.abc.net.au/news/2022-09-08/last-resident-of-asbestos-contaminated-wittenoom-evicted/101420938
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/ijc.23331
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3305966/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18045848/
https://www.bbc.com/news/world-australia-44816907
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC1008640/
https://mesothelioma.net/mesothelioma-latency-period/
https://academic.oup.com/carcin/article-lookup/doi/10.1093/carcin/14.4.691
https://link.springer.com/10.1007/978-3-642-41193-9_1
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11775320/