To co przydażyło mi się po sywestrze...
-Pierwszy stycznia. Sylwester przeciągnął się do następnego dnia.
-Wiadomo klin, browarki, koledzy wyszli dopiero ok. 21.
-Coś zjadłem i do wyrka.
-Przepicie. Dużo nie piję ale w sylwestra ze starymi kolegami to dobra okazja.
-No nie zasnę. Trochę trzyma.
-Wyciągam telefon i w depresji poalkocholowej wchodzę na dzidę.
-Wiadomość
-Sandar.
-"Co jest kurła?"
-Czytam wiadomość. Nagle cały świat jakby zmniejszył się do rozmiaru ekranu telefonu. Przed moimi oczami pojawiły się plugawe litery i usłyszałem głosy nieumarłych chińczyków recytujących Necromonicon.
-Totalna petryfikacja a potem sen...
-Budzę się. Straszny helikopter i telep.
-Ale pojebana akcja, sprawdzam dzidkę, nic...
-Nie ma takiej witryny.
-Zakładam portki i zbieram się do sklepu. Potrzebuję bułek i jeszcze jakiegoś browarka.
-Wychodzę, idę po śniegu ale mam wrażenie jak bym się unosił.
-Naglę słyszę głos dobiegający zewsząd dookoła mnie.
-Odczytałeś moją wczorajszą wiadomość. Jesteśmy wyższą rasą która postanowiła ukierunkować waszą ewolucję duchową. Użytkownicy jbzd. byli naszą grupą kontrolną. Teraz przenieśliśmy system na poziom globalny.
-Trochę mnie to przeraziło. Przepicie, ból głowy, zaburzenia motoryczne.
-Krzyknąłem, że chce stąd wyjść.
-Głos odparł: Mogę zaprowadzić cię do demiurga.
-Prowadź...
.
-Znalazłem się w białym korytarzu, przed białymi drzwiami.
-Zza drzwi usłyszałem żałosne skomlenie jakiegoś stworzenia.
-Chwyciłem za klamkę, otworzyłem skrzypiące drzwi...
-Moim oczom ukazał się przerażający widok. Światło z korytarza ledwo oświetlało bladą postać ledwo przypominającą człowieka, która kopulowała z psem.
-Postać a raczej jakaś abominacja istoty ludzkiej odwróciła głowę w moją stronę i żekła: Chciałeś stąd wyjść... w takim razie trafisz na GŁÓWNĄ!!!! BuAhaHaHa.
-Podłoga rozstąpiła się pode mną i spadłem w nieskończoną ciemność.
-Pierwszy stycznia. Sylwester przeciągnął się do następnego dnia.
-Wiadomo klin, browarki, koledzy wyszli dopiero ok. 21.
-Coś zjadłem i do wyrka.
-Przepicie. Dużo nie piję ale w sylwestra ze starymi kolegami to dobra okazja.
-No nie zasnę. Trochę trzyma.
-Wyciągam telefon i w depresji poalkocholowej wchodzę na dzidę.
-Wiadomość
-Sandar.
-"Co jest kurła?"
-Czytam wiadomość. Nagle cały świat jakby zmniejszył się do rozmiaru ekranu telefonu. Przed moimi oczami pojawiły się plugawe litery i usłyszałem głosy nieumarłych chińczyków recytujących Necromonicon.
-Totalna petryfikacja a potem sen...
-Budzę się. Straszny helikopter i telep.
-Ale pojebana akcja, sprawdzam dzidkę, nic...
-Nie ma takiej witryny.
-Zakładam portki i zbieram się do sklepu. Potrzebuję bułek i jeszcze jakiegoś browarka.
-Wychodzę, idę po śniegu ale mam wrażenie jak bym się unosił.
-Naglę słyszę głos dobiegający zewsząd dookoła mnie.
-Odczytałeś moją wczorajszą wiadomość. Jesteśmy wyższą rasą która postanowiła ukierunkować waszą ewolucję duchową. Użytkownicy jbzd. byli naszą grupą kontrolną. Teraz przenieśliśmy system na poziom globalny.
-Trochę mnie to przeraziło. Przepicie, ból głowy, zaburzenia motoryczne.
-Krzyknąłem, że chce stąd wyjść.
-Głos odparł: Mogę zaprowadzić cię do demiurga.
-Prowadź...
.
-Znalazłem się w białym korytarzu, przed białymi drzwiami.
-Zza drzwi usłyszałem żałosne skomlenie jakiegoś stworzenia.
-Chwyciłem za klamkę, otworzyłem skrzypiące drzwi...
-Moim oczom ukazał się przerażający widok. Światło z korytarza ledwo oświetlało bladą postać ledwo przypominającą człowieka, która kopulowała z psem.
-Postać a raczej jakaś abominacja istoty ludzkiej odwróciła głowę w moją stronę i żekła: Chciałeś stąd wyjść... w takim razie trafisz na GŁÓWNĄ!!!! BuAhaHaHa.
-Podłoga rozstąpiła się pode mną i spadłem w nieskończoną ciemność.