35
Czołem alkoholowa grupo wsparcia.

Zauważyłem, że okres zimowy jest dobry na rzucanie. Nie ma tych wszystkich grillów, imprez plenerowych, okazji do picia na świeżym powietrzu. 
Jest zima, jest zimno. Po pracy w lato, zimne piwko wlatywało jako nagroda za coś dobrze zrobionego, było łatwiej. Teraz jakoś tak ciężko znaleźć powód. Może jest spowodowane to tym, że nie robię nic poza pracą. Nie chodzę na siłownie, nie mam hobby, tylko siędze w domu przed kompem i oglądam śmieszne pieski i kocice, jakby to było lato to by mnie kusiło wyjść do żabki po jakiś 4-pak albo setkę a tak to zimno jest i dupy nie chce mi się ruszać.

Gorzej bo miałem dzisiaj imprezę rodzinną. W lokalu. Po rosole i dewolaju, wujek zaczął roznosić kieliszki, odmówiłem. Był trochę nie smak bo nigdy nie odmawiałem. Powiedziałem, że dzisiaj kieruje i może "następnym razem". Żeby nie było mi łatwo to dostałem super robotę. Miałem chodzić i polewać. Też tak robiłem. Zauważyłem jak to ludzie są męczący po alkoholu, żarty nie śmieszą jak zawsze ale wszystkim kuzynom, wujkom, cioteczkom polewałem z uśmiechem i przytakiwałem na wszystko co pierdolili. Trochę wkurwiali pytaniami typu "A gdzie ta twoja SYMPATYJA ?? " albo " A Marcinkowi się już trzecie dziecko urodziło a Ty kiedy ?? ", i ta presja na moich rodzicach i pytania w stylu "On chłopaków lubi czy co ?? Tyle fajnych dziewczyn wkoło ??". Myśleli że nie słyszę. 
Za to nie lubie siebie, że rodzice cierpią troche przezemnie, bo ta presja na wnuki trochę jest.

Będzie lepiej. 

Postanowiłem sobie że skoro nie bede pił to przynajmniej pojem sobie. I tak zrobiłem, jak nigdy spróbowałem wszystkiego co było podane na stole. Ciasta się objadłem do porzygu. Siedzę i zdycham z przejedzenia nie z przepicia. 
Czuję się super.
Nie muszę wlewać w siebie hektolitrów wody żeby wytrzeźwieć.
0.057667970657349