3
Nasze pokolenie, to jest twarde - nie to co dzisiejsze dzieci! Ja zacznę: - Urodziłem się w małej, drewnianej chacie w górach, którą sam zbudowałem.
Miałem ósemkę rodzeństwa, z którym co dzień walczyłem o okruchy, które ojcu spadły ze stołu.
Na piąte urodziny, dostałem w prezencie, pierwszą poduszkę - wyciosaną przez mamę z cegły.
Z kolegami bawiliśmy się pow0jennymi niewybuchami, piliśmy wodę z kałuży i tańczyliśmy w opadach, radioaktywnego deszczu z Czarn0bylu.
Jako landrynki, jedliśmy kulki na mole, a lekarstwem na katar była strychnina.
To były czasy!!
0.24439597129822