6
Czasem to, co przeżywasz, nie jest końcem,  tylko etapem alchemii wewnętrznej. W alchemii najpierw jest rozpad, chaos, rozpuszczenie starej formy. Dopiero potem pojawia się złoto. Nie da się przeskoczyć ciemnego etapu.

Mistyczne tradycje nazywały to „ciemną nocą duszy”  momentem, w którym wszystko, co dawało sens, przestaje działać. To nie kara. To moment, w którym stare struktury pękają, żeby zrobić miejsce na coś prawdziwszego.

Rasta mają piękną alegorię: drzewo, którego korzenie sięgają głęboko w ciemność ziemi, może wyrosnąć wysoko ku niebu. Im głębiej wchodzi w mrok, tym stabilniej stoi w świetle. Korzenie nie są przeciwieństwem światła, są jego fundamentem.

Życie też porusza się falą. Po każdym zejściu w dół następuje ruch w górę. Nie ma nocy bez poranka. Nie ma przypływu bez odpływu. To naturalny rytm istnienia. Kiedy jesteś w dolinie, to nie znaczy, że tak już zostanie to znaczy, że wahadło jest w ruchu.

Może więc to, co teraz wydaje się ciężarem, jest w rzeczywistości pogłębianiem korzeni.
Nie po to, żeby tam zostać, tylko po to, żeby później wznieść się wyżej niż wcześniej.
0.06185507774353