Ty, ukraiński upiorze, zachodni najemniku i karaczanie stepowy!
Jakim ty jesteś rządcą, skoro własny dom obróciłeś w perzynę, a teraz na sąsiadów plujesz, bo ci złota do gardła nie dolewają? Nie będziesz ty, kijowski przechrzto, mądrości Korony Świętego Stefana podważał! Twoje prośby to skomlenie, a twoje żądania to bezczelność parobka, który uderzył pana w twarz.
Tyś nie przywódca, tyś po prostu międzynarodowy żebrak w brudnym dresie!
Zdrajco Karpat, co naszych braci madziarskich gnębisz, a potem o solidarność skowyczysz!
Sługo obcych ambicji, co za garść srebrników z Brukseli gotów jesteś cały Dunaj zatruć!
Warchole nienasycony, co każdą pomoc w błoto wrzuca i jeszcze śmie nam palcem wygrażać!
Świnio ty jedna, co w cudzym korycie ryjesz! Nie ty będziesz nam wyznaczał, z kim mamy granice otwierać i z kim gaz pić. Twoje dekrety są dla nas jak zeschły liść na wietrze – nadają się tylko do tego, by je butem w deptać. Siedzisz w swoim bunkrze i myślisz, żeś car, aś ty tylko cień, który zniknie, gdy słońce nad Europą wreszcie wzejdzie bez twojego wrzasku.
Pocałuj nas w samo serce naszego weta, a potem idź prosić o litość tych, którym jeszcze nie zdążyłeś obrzydnąć!
Podpisano:
Namiestnik Panonii, Wielki Hamulec Unijnej Machiny i Pan na Wszystkich Rurociągach
Jakim ty jesteś rządcą, skoro własny dom obróciłeś w perzynę, a teraz na sąsiadów plujesz, bo ci złota do gardła nie dolewają? Nie będziesz ty, kijowski przechrzto, mądrości Korony Świętego Stefana podważał! Twoje prośby to skomlenie, a twoje żądania to bezczelność parobka, który uderzył pana w twarz.
Tyś nie przywódca, tyś po prostu międzynarodowy żebrak w brudnym dresie!
Zdrajco Karpat, co naszych braci madziarskich gnębisz, a potem o solidarność skowyczysz!
Sługo obcych ambicji, co za garść srebrników z Brukseli gotów jesteś cały Dunaj zatruć!
Warchole nienasycony, co każdą pomoc w błoto wrzuca i jeszcze śmie nam palcem wygrażać!
Świnio ty jedna, co w cudzym korycie ryjesz! Nie ty będziesz nam wyznaczał, z kim mamy granice otwierać i z kim gaz pić. Twoje dekrety są dla nas jak zeschły liść na wietrze – nadają się tylko do tego, by je butem w deptać. Siedzisz w swoim bunkrze i myślisz, żeś car, aś ty tylko cień, który zniknie, gdy słońce nad Europą wreszcie wzejdzie bez twojego wrzasku.
Pocałuj nas w samo serce naszego weta, a potem idź prosić o litość tych, którym jeszcze nie zdążyłeś obrzydnąć!
Podpisano:
Namiestnik Panonii, Wielki Hamulec Unijnej Machiny i Pan na Wszystkich Rurociągach