31
mały wysryw, więc możesz pominąć 


To, że ta strona zbiera ludzi różnych nie tylko zawodem to nic nowego i ja nie jestem wyjątkiem, ale od początku. Moja rodznika luźno mówiąc nie jest najspokojniejsza, babka ze strony ojca ma problemy psychiczne (nawet była na leczeniu). Dziadek ze strony matki był psychicznym przemocowcem (i też powinien być na leczeniu, ale nigdy by się nie zgodził). O ile matka mi się trafiła normalna (w miarę) to już ojciec typowy pijany stary i zawinął się do grobu gdy miałem 20 lat. Z czego ostatnie 5-8 to robił za mebel w domu aniżeli cześć rodziny bo tak go alko zjechało.

Tematy o tym co, kto, komu odpierdolił (rozwody, sady i walki o dzieci) to normalna treść przy stole. Od dzieciaka oglądam te "sceny", od zawsze pamiętam "hałas" w rodzinie. O spadek, o kasę, o to kto kogo lubił, kto z kim pił itp. Cały aspekt jest podlewany przez wódkę, która zniszczyła wielu z starej gwardii i namieszała już w najmłodszym pokoleniu mojej rodziny. 

Nie mam gałęzi rodziny, która była by bez problemu alkoholowego lub psychicznego. Wszędzie ktoś co odpierdala albo dopiera sobie drugą połówkę o taki typie więc kończy w tym czym się wychował/a.

Najgorsze, że nie są to typowe patusy tylko wysokofunkcjonujący alkoholicy, co potrafią trzymać na codzień nałóg aby na imprezie pusić sie w tan wiec nie podchodzą pod leczenie. 
Niektórzy zamieniają alko na pracę i są pracoholikami co generuje u drugich zazdrość bo "ma za dużo kasy jak na jednego człowieka". 
Natomiast sami pracoholicy mają już tak łeb przeprany, że nie porazmawiasz z nimi o niczym innym aniżeli ich praca.

W tym wszystkim mam ja funkcjonować i oczekują, że założę normalną rodzinę jakby nie wychowywał się pod ostrzałem cichej wojny bo ktoś dostał więcej od rodziców, ktoś komuś pomóg, ale nie jemu przez co jest ponad 10-letnia gorycz i rzucanie świn pod nogi itp.

Czasami czuję, że miesiąc pobytu w psychiatryku dla osób z lekkimi zaburzeniami dobrze by mi zrobił 
Życie
0.069633007049561