4
CIA szkoliło agenta do zadań specjalnych w ZSRR przez 10 lat. Nauczył się perfekcyjnie rosyjskiego (nawet z lokalnymi akcentami), znał na pamięć historię każdej wioski, potrafił pić bimber litrami i nie mrugać okiem. W końcu zrzucają go na spadochronie w głębokiej głuszy.
Agent zwija spadochron, zakopuje go, zakłada kufajkę, onuce, bierze flaszkę i idzie do najbliższej chaty. Puka, otwiera mu staruszka.
– Zdrastwujtie, babuszko! Mogę prosić o trochę wody? – pyta nienagannym rosyjskim.
Babcia patrzy na niego i mówi:
– A wy, batiuszka, to pewnie amerykański szpion?
Agent zamarł, ale gra dalej:
– Co wy, babciu! Ja tutejszy, z sąsiedniej wsi! Iwan Iwanowicz, traktorzysta!
– Nieee – kręci głową staruszka. – Wy amerykanskij szpion.
Agent wyciąga flaszkę:
– No to pijmy, babciu! Za rodinu, za Stalina!
Wypijają po szklance, agent nawet się nie skrzywił.
– Widzicie babciu? Piję jak wasz, klnę jak wasz, historię znam lepiej niż wy...
– Nieee – kręci głową staruszka. – Wy amerykanskij szpion.
Agent wyciąga znowu flaszkę:
– No to pijmy, babciu! Za rodinu, za Stalina!
Wypijają znowu po szklance, agent nawet się nie skrzywił.
– Widzicie babciu? Piję jak wasz, klnę jak wasz, ja jeden z was!
– Nieee – kręci głową staruszka. – Wy amerykanskij szpion.
Agent wyciąga znowu flaszkę:
– No to pijmy jeszcze raz, babciu! Za rodinu, za Stalina!
Wypijają trzeci raz po szklance, agent nawet się nie skrzywił.
– Widzicie babciu? Piję jak wasz, klnę jak wasz, ja russkij jak wy!
– Nieee – kręci głową staruszka. – Wy amerykanskij szpion.

No dobra! To po czym poznaliście, że ja szpion?

– Bo u nas, batiuszka, cziornych niet.
0.25165104866028