54
Witam bracia Dzidowcy!
Marzec to taki piękny miesiąc... wiosna, kwiatuszki, Dzień Chłopa i urodziny mojego męża. Niby jeszcze mam dobre pół miesiąca do jego urodzin, ale zaczynam już szukać prezentu, bo przy moim skromnym nadwyraz budżecie to jeden z cięższych finansowo miesięcy. Na Dzień Chłopa już znalazłam jako zamiennik bukietu tulipanów fajny burbonik od Platte Valley w kamionkowej butli, ale na urodziny dla mojego potrzebuję znaleźć...

Słuchawki bezprzewodowe. Takie klasyczne z pałąkiem do użytku przy kompie. Jest tylko jeden problem - chuja się na tym znam. Uważam, że najlepsza muzyka to ta z kasety lub winyla na starym adapterze marki Kogucik. Wiem, że teraz ma takie z takimi dużymi S na nich, wiem, że nie były drogie, wiem, że on nie chce drogich, bo nie jest audiofilem, a z debili przepłacających za ciulaste słuchawki by miały logo Razor'a się śmieje, więc wymagania nie są wygórowane.

Mają być:
- bezprzewodowe,
- wygodne,
- dobrze wytłumiać dźwięki otoczenia,
- mieć materiałowe obszycie na gąbkach, żadne syntetyczne skajowate szajsy,
- w cenie pi razy okno do maks. 400 zł, choć wolałabym mniej.

Optymalnie by było gdyby:
- były czarne,
- w miarę dobre jakościowo,
- dla mnie w pytę, gdyby były w jakimś stopniu produkowane w Polsce.

I słucham Państwa. A właściwie nie. Wypierdalam na chwilę odpocząć, bo to był ciężki dzień. Potem sprawdzę co radzicie. Z fartem!
0.063455104827881