141
Pierwszy raz musiałem poprowadzić rekrutację na stanowisko fizyczne - magazyniera. Kurwa mać, co za cyrk xD

Wiem, że dużo z was pracuje na magazynach czy innych typowo fizycznych robotach i ta praca rządzi się trochę swoimi prawami. Też parę lat przerobiłm na magazynie, więc znam realia ale chłopy, na miłość boską jaka to jest przepaść pomiędzy podejściem ludzi do rozmowy o pracę biurową a fizyczną.

I zanim ktoś się zesra w komentarzach: tak, wiem że dużo osób tutaj narzeka, że nie może znaleźć roboty. Ale jak podchodzicie do rozmowy tak jak część ludzi, których miałem ostatnio na rozmowie, to serio nie dziwię się, że macie z tym fest problem. Tutaj kilka najbardziej jaskrawych przykładów z ostatnich 10 osób które przyszły (10najbardziej zachęcających CV z 300 zgłoszeń).

-Chłop, który niczym się specjalnie nie wyróżniał,  może byłby takim średnim ale bezpiecznym wyborem. Na koniec pytam od kiedy dostępny. A on mówi, że może jeszcze pracuje, ale to się ogarnie - powie u siebie, że zmienia miejsce zamieszkania i od jutra nie może pracować xD
Taki kandydat jest od razu do wyjebania. Przyznał się w prost, że każe spierdalać swojemu obecnemu pracodawcy i pójdzie w pizdu bez żadnego kontekstu.


-Kolejny odpala klasyczną korpo mantrę, że jemu to w sumie zależy na ciągłym rozwoju, karierze itd. Problem w tym, że chłop aplikuje na magazyn…
Stary, tu nie ma drabinki kariery do zarządu. Największy rozwój to zwykle uprawnienia na wózek widłowy i MOŻE kiedyś rola jakiegoś brygadzisty.


-Jeżeli na rozmowie jest powiedziane wprost, że będziecie zajmować się delikatnym i w chuj drogim sprzętem oraz że liczy się dokładność, a nie szybkość, to nie rzucacie tekstów w stylu: „no ja to zawsze robię wszystko jak najszybciej”.
Bo to nie brzmi jak zaleta. To brzmi jak zapowiedź, że rozdupisz pół magazynu w pierwszy tydzień bo jakieś KPI z Januszexu musi się zgadzać. Generalnie chłop rzucał komentarzami pokazującymi, że najpierw robi później myśli a na starcie mówię "u nas liczy się dokładność a nie szybkość, nie ma jakiś targetów (tzn są ale takie do ogarnięcia w 4h roboty)", chodzi o brak szkód i brak reklamacji".


-Kolejny przypadek to był przedstawiciel pokolenia Z. No kurwa - przyszedł na rozmowę i otwarcie stwierdził, że CV trochę ponaciągał, bo w sumie to prawie nie ma doświadczenia.
Całą rozmowę zerkał na czas na telefonie, jakby czekał aż skończy się lekcja.
Rekrutowałem już trochę ludzi, ale kogoś z tak szczerym wyjebaniem jeszcze nie widziałem.

To są najbardziej jaskrawe przypadki, ale prawda jest taka, że reszta była tak kurewsko nijaka, że ręce opadają.

Serio  jak zadaje się wam pytania typu:
„co byś zrobił w sytuacji X” albo „jaka jest twoja pierwsza reakcja w sytuacji Y”, to rozwińcie się trochę. Pokażcie, że potraficie myśleć, a nie tylko przenosić kartony z punktu A do B.
Szczególnie że każdemu mówiłem wprost:
nie ma złych odpowiedzi, chcę tylko zobaczyć jak myślicie. Obecny zespół jest mega ogarnięty i nie chciałbym być tym chujkiem który zatrudni kogoś bo mi przypadł do gustu a dla innych będzie kulą u nogi. 

Połowa siedzi jak na przesłuchaniu w prokuraturze i odpowiada pół zdaniem, druga połowa nie potrafi wytłumaczyć dlaczego by podjęli taką decyzję i przy jakimkolwiek pytaniu zmieniają zdanie xD
Druga rzecz — jak nie zadajecie żadnych pytań i siedzicie biernie jak NPC w cutscence, to nie sprawiacie wrażenia komunikatywnych ludzi. A trochę słabo, jeśli macie wejść do już istniejącego zespołu.
Prawda jest prosta: mało kto chce zatrudnić osobę, która wygląda jakby ani nie chciała tam być, ani nie pasowała do reszty.
0.063330888748169