Czy ktokolwiek (bez żadnej platfusowej czy pisiorskiej propagandy) potrafi wytłumaczyć skąd właściwie miałyby być pieniądze? Bo na razie jeśli dobrze rozumiem to wszystko opiera się na obietnicach Glapińskiego że przez najbliższe 5 lat tyle zarobi NBP. Dodatkowo o ile się nie mylę, to nawet jeśli NBP zarobi to i tak bez żadnej łaski 95% zysku musi przekazać do budżetu i nie może na tym walnąć naklejki "safe 0%". Chyba nie ogarniam genialnego planu, więc może ktoś to wyjaśni?