Europa była kiedyś permanentnie pijana
W internecie regularnie pojawiają się artykuły o tym, że ludzie piją za dużo alkoholu.
Że młodzież pije.
Że małpki.
Że kultura picia upada.
No więc mam dla was ciekawostkę historyczną.
W średniowieczu praktycznie cała Europa chodziła lekko wstawiona.
I to w ilościach, przy których dzisiejszy Janusz spod monopolowego wygląda jak abstynent.
W internecie regularnie pojawiają się artykuły o tym, że ludzie piją za dużo alkoholu.
Że młodzież pije.
Że małpki.
Że kultura picia upada.
No więc mam dla was ciekawostkę historyczną.
W średniowieczu praktycznie cała Europa chodziła lekko wstawiona.
I to w ilościach, przy których dzisiejszy Janusz spod monopolowego wygląda jak abstynent.
Anglicy pili wodę tylko w ramach pokuty
W XV wieku angielski prawnik John Fortescue napisał coś takiego:
"Anglicy nie piją wody, chyba że z powodów religijnych albo jako pokutę."
Brzmi jak żart.
Tylko że nie był to żart.
W średniowiecznej Europie podstawowym napojem było piwo.
I nie, nie jedno do obiadu.
W XV wieku angielski prawnik John Fortescue napisał coś takiego:
"Anglicy nie piją wody, chyba że z powodów religijnych albo jako pokutę."
Brzmi jak żart.
Tylko że nie był to żart.
W średniowiecznej Europie podstawowym napojem było piwo.
I nie, nie jedno do obiadu.
1300 litrów piwa rocznie
Weźmy XIV-wieczną Gandawa.
Zachowały się tam bardzo dokładne księgi podatkowe. Historycy lubią takie rzeczy, bo można policzyć różne dziwne rzeczy.
Na przykład ile ludzie pili.
Średnia roczna na mieszkańca wyglądała tak:
około 40 litrów wina
około 1300 litrów piwa
Tak.
Tysiąc.
Trzysta.
Litrów.
Czyli ponad 3–4 litry dziennie.
Dla porównania dzisiejszy rekordzista świata w piciu piwa, czyli
Czechy osiąga jakieś 180 litrów rocznie.
Czyli średniowieczny mieszkaniec Europy pił kilka razy więcej niż współczesny Czech.
A to już naprawdę sport wyczynowy.
Często za to można przeczytać, że ludzie pili piwo, bo woda była skażona.
Problem z tą teorią jest taki, że średniowieczni ludzie mieli oczy i nos.
Jeśli woda była skażona, to:
- była mętna
- śmierdziała
- albo płynęła obok miejsca, gdzie ktoś właśnie opróżnił nocnik
I naprawdę nie trzeba było znać bakterii, żeby stwierdzić, że może lepiej tego nie pić.
Poza tym w epoce przedprzemysłowej rzeki często były czystsze niż dziś, bo nikt nie wylewał do nich chemii z fabryki.
Czyli nie — piwo nie było jakimś średniowiecznym filtrem Brita.
Weźmy XIV-wieczną Gandawa.
Zachowały się tam bardzo dokładne księgi podatkowe. Historycy lubią takie rzeczy, bo można policzyć różne dziwne rzeczy.
Na przykład ile ludzie pili.
Średnia roczna na mieszkańca wyglądała tak:
około 40 litrów wina
około 1300 litrów piwa
Tak.
Tysiąc.
Trzysta.
Litrów.
Czyli ponad 3–4 litry dziennie.
Dla porównania dzisiejszy rekordzista świata w piciu piwa, czyli
Czechy osiąga jakieś 180 litrów rocznie.
Czyli średniowieczny mieszkaniec Europy pił kilka razy więcej niż współczesny Czech.
A to już naprawdę sport wyczynowy.
Często za to można przeczytać, że ludzie pili piwo, bo woda była skażona.
Problem z tą teorią jest taki, że średniowieczni ludzie mieli oczy i nos.
Jeśli woda była skażona, to:
- była mętna
- śmierdziała
- albo płynęła obok miejsca, gdzie ktoś właśnie opróżnił nocnik
I naprawdę nie trzeba było znać bakterii, żeby stwierdzić, że może lepiej tego nie pić.
Poza tym w epoce przedprzemysłowej rzeki często były czystsze niż dziś, bo nikt nie wylewał do nich chemii z fabryki.
Czyli nie — piwo nie było jakimś średniowiecznym filtrem Brita.
Piwo było… jedzeniem
Prawdziwy powód jest prosty.
Kalorie.
Średniowieczne społeczeństwo było oparte prawie w całości na pracy fizycznej. A więc rolnictwo, rzemiosło, wojsko.
Mięso było drogie, jedzenie bywało kiepskie, a energię trzeba było skądś brać.
I tu wchodzi piwo.
Średniowieczne piwo było bardziej mętne, bardziej goryczkowe i zawierało sporo węglowodanów
Czyli w praktyce działało jak płynny obiad.
Dlatego hasło:
„piwo to moje paliwo” w średniowieczu byłoby raczej opisem diety, a nie żartem z koszulki.
Prawdziwy powód jest prosty.
Kalorie.
Średniowieczne społeczeństwo było oparte prawie w całości na pracy fizycznej. A więc rolnictwo, rzemiosło, wojsko.
Mięso było drogie, jedzenie bywało kiepskie, a energię trzeba było skądś brać.
I tu wchodzi piwo.
Średniowieczne piwo było bardziej mętne, bardziej goryczkowe i zawierało sporo węglowodanów
Czyli w praktyce działało jak płynny obiad.
Dlatego hasło:
„piwo to moje paliwo” w średniowieczu byłoby raczej opisem diety, a nie żartem z koszulki.
Na przykład marynarze dostawali 4,5 litra dziennie
W armii angielskiej żołnierz dostawał dziennie około 4,5 litra piwa.
I to był oficjalny przydział.
Często nawet nie byli w stanie tego wypić, więc oddawali rodzinie albo sprzedawali.
Trochę jak deputat węglowy u górników, tylko zamiast węgla była beczka.
Marynarze mieli jeszcze ciekawiej:
Ich piwo potrafiło mieć 10–15% alkoholu, bo musiało przetrwać wielomiesięczne rejsy.
Czyli stereotyp wiecznie pijanego marynarza nie wziął się znikąd.
Polska też była krajem piwa!
Dziś Polacy kojarzą się głównie z wódką.
Ale historycznie to bzdura.
Przez wieki byliśmy narodem piwnym.
Wódka była początkowo traktowana raczej jak lek na różne dziwne choroby.
Za to piwo pili wszyscy.
Na przykład:
- Jadwiga Andegaweńska wypijała około 2 litrów dziennie
- Zygmunt I Stary zaczynał dzień od zupy piwnej, a kończył dwoma kuflami
- Bolesław I Chrobry miał przezwisko piwożłop.
W armii angielskiej żołnierz dostawał dziennie około 4,5 litra piwa.
I to był oficjalny przydział.
Często nawet nie byli w stanie tego wypić, więc oddawali rodzinie albo sprzedawali.
Trochę jak deputat węglowy u górników, tylko zamiast węgla była beczka.
Marynarze mieli jeszcze ciekawiej:
Ich piwo potrafiło mieć 10–15% alkoholu, bo musiało przetrwać wielomiesięczne rejsy.
Czyli stereotyp wiecznie pijanego marynarza nie wziął się znikąd.
Polska też była krajem piwa!
Dziś Polacy kojarzą się głównie z wódką.
Ale historycznie to bzdura.
Przez wieki byliśmy narodem piwnym.
Wódka była początkowo traktowana raczej jak lek na różne dziwne choroby.
Za to piwo pili wszyscy.
Na przykład:
- Jadwiga Andegaweńska wypijała około 2 litrów dziennie
- Zygmunt I Stary zaczynał dzień od zupy piwnej, a kończył dwoma kuflami
- Bolesław I Chrobry miał przezwisko piwożłop.
Najlepsza wymówka w historii Polski jest taka, że introwertyk level hard by nawet pozazdrościł.
W 1218 roku papież zaprosił europejskich władców na krucjatę.
Wezwanie dostał też książę Leszek Biały.
Leszek odpisał papieżowi mniej więcej tak:
- jest chory
- nie może pić wina ani zwykłej wody
- może pić tylko piwo i miód
A, że w Palestynie piwa nie ma, to podróż byłaby dla niego niebezpieczna.
I w ten sposób polski książę wykręcił się z krucjaty argumentem o braku piwa.
Nie wiem czy papież się śmiał.
Ale najwyraźniej uznał, że brzmi wiarygodnie.
A co sprawiło, że ludzie przestali tyle pić?
Najciekawsze jest to, kiedy ten piwny festiwal się skończył.
I nie chodzi o religię.
Nie chodzi o moralność.
Nie chodzi o kampanie społeczne.
Chodzi o… Rewolucję przemysłową.
Pod koniec XVIII wieku w Wielka Brytanii ludzie zaczęli pracować po 12 godzin dziennie w fabrykach.
A kiedy masz przed sobą pół dnia roboty przy maszynie, to nagle odkrywasz, że permanentne bycie na lekkim rauszu trochę przeszkadza.
W ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat spożycie alkoholu spadło kilkukrotnie.
Nie dlatego, że ktoś zakazał. Po prostu kac i 12-godzinna zmiana w fabryce to kiepskie połączenie.
W 1218 roku papież zaprosił europejskich władców na krucjatę.
Wezwanie dostał też książę Leszek Biały.
Leszek odpisał papieżowi mniej więcej tak:
- jest chory
- nie może pić wina ani zwykłej wody
- może pić tylko piwo i miód
A, że w Palestynie piwa nie ma, to podróż byłaby dla niego niebezpieczna.
I w ten sposób polski książę wykręcił się z krucjaty argumentem o braku piwa.
Nie wiem czy papież się śmiał.
Ale najwyraźniej uznał, że brzmi wiarygodnie.
A co sprawiło, że ludzie przestali tyle pić?
Najciekawsze jest to, kiedy ten piwny festiwal się skończył.
I nie chodzi o religię.
Nie chodzi o moralność.
Nie chodzi o kampanie społeczne.
Chodzi o… Rewolucję przemysłową.
Pod koniec XVIII wieku w Wielka Brytanii ludzie zaczęli pracować po 12 godzin dziennie w fabrykach.
A kiedy masz przed sobą pół dnia roboty przy maszynie, to nagle odkrywasz, że permanentne bycie na lekkim rauszu trochę przeszkadza.
W ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat spożycie alkoholu spadło kilkukrotnie.
Nie dlatego, że ktoś zakazał. Po prostu kac i 12-godzinna zmiana w fabryce to kiepskie połączenie.
Dopiero po tych wszystkich akcjach ktoś uznał alkohol za problem, ale najbardziej ironiczne jest to, że ruchy antyalkoholowe pojawiły się dopiero później.
Najpierw ludzie sami ograniczyli picie.
A dopiero potem ktoś zauważył: "ej, alkohol może być problemem."
Bo kiedy wszyscy są pijani, to nikt nie wygląda jak alkoholik.
To co, jakiś morał z tej historii?
W średniowieczu ludzie:
- pili kilka razy więcej alkoholu niż dziś
- traktowali piwo jak jedzenie
- zaczynali dzień od piwa i kończyli piwem
Dopiero fabryki i długie godziny pracy sprawiły, że Europa trochę wytrzeźwiała.
Więc kiedy ktoś mówi, że współczesny świat ma problem z alkoholem…
warto pamiętać, że kiedyś cała cywilizacja funkcjonowała na trybie „lekko wstawiony”.
I jakoś też to działało. 🍺
Najpierw ludzie sami ograniczyli picie.
A dopiero potem ktoś zauważył: "ej, alkohol może być problemem."
Bo kiedy wszyscy są pijani, to nikt nie wygląda jak alkoholik.
To co, jakiś morał z tej historii?
W średniowieczu ludzie:
- pili kilka razy więcej alkoholu niż dziś
- traktowali piwo jak jedzenie
- zaczynali dzień od piwa i kończyli piwem
Dopiero fabryki i długie godziny pracy sprawiły, że Europa trochę wytrzeźwiała.
Więc kiedy ktoś mówi, że współczesny świat ma problem z alkoholem…
warto pamiętać, że kiedyś cała cywilizacja funkcjonowała na trybie „lekko wstawiony”.
I jakoś też to działało. 🍺