Dyskusje ogólne
7 m
19
Mówią że życie traci kolory, wszystko jest co raz bardziej szare i nijakie..
No jest. I chyba za mało docenialiśmy kolory i tą zdrową "inność", coś co nadawało nam indywidualności zamiast być jednym wielkim zlepem nijakości. Auta w każdym kolorze. Telefony Nokii, Motoroli, SE. Kolorowe koszulki, ubiór bez jebitnego loga EA7 czy inne sruczi, bez obnoszenia się z bogactwem które sprawiliśmy sobie na raty. Życie wokół kolorów, zamiast napychania oczu sztucznymi kolorami, ogłupiającymi rolkami ładowanymi po setki sztuk dziennie. Polityka była daleko stąd, gdzieś tam na Wiejskiej w Wawie, nie obchodziły nas jakieś kłótnie między prawymi i lewymi, jakieś poprawności polityczne, nie uważaliśmy na każde wypowiedziane słowo (choćbyśmy mówili prawdę) w obawie przed pozwem lub policją, żyliśmy bez szczekania na siebie nawzajem i plucia na bliskich za to że jakiś tusk czy kaczor czy ktoś tam coś powiedział. Nawiązywaliśmy przyjaźnie, szczere więzi, skuoialiśmy uwagę na przyjaciołach, nie na ekranach. Wychodziliśmy razem na piwo, festyny, jakiś koncert lokalnej kapeli bo akurat był za darmo lub piątala co łaska, latem za dzieciaka kupowaliśmy pałki lodowe do wyboru z 20 smaków i siadaliśmy na schodkach przed sklepem, smażąc sobie roześmiane ryje w ostatnich promieniach słońca tego dnia. Nie obchodziło nas to co było daleko, ważne dla nas było to, co było blisko nas. Ludzie, kolory, radość, prawdziwość życia.
Nie doceniliśmy tego. Zmieniliśmy to na gorsze. A może to ktoś nam to zmienił, "dla naszego dobra".. nie wiem. Ale to już nie to.
Jest 2026. I wiecie co? Niech wróci 2006. Tu gdzie teraz jesteśmy, nie jest nam dobrze. I chyba nie tylko ja to czuję.
No jest. I chyba za mało docenialiśmy kolory i tą zdrową "inność", coś co nadawało nam indywidualności zamiast być jednym wielkim zlepem nijakości. Auta w każdym kolorze. Telefony Nokii, Motoroli, SE. Kolorowe koszulki, ubiór bez jebitnego loga EA7 czy inne sruczi, bez obnoszenia się z bogactwem które sprawiliśmy sobie na raty. Życie wokół kolorów, zamiast napychania oczu sztucznymi kolorami, ogłupiającymi rolkami ładowanymi po setki sztuk dziennie. Polityka była daleko stąd, gdzieś tam na Wiejskiej w Wawie, nie obchodziły nas jakieś kłótnie między prawymi i lewymi, jakieś poprawności polityczne, nie uważaliśmy na każde wypowiedziane słowo (choćbyśmy mówili prawdę) w obawie przed pozwem lub policją, żyliśmy bez szczekania na siebie nawzajem i plucia na bliskich za to że jakiś tusk czy kaczor czy ktoś tam coś powiedział. Nawiązywaliśmy przyjaźnie, szczere więzi, skuoialiśmy uwagę na przyjaciołach, nie na ekranach. Wychodziliśmy razem na piwo, festyny, jakiś koncert lokalnej kapeli bo akurat był za darmo lub piątala co łaska, latem za dzieciaka kupowaliśmy pałki lodowe do wyboru z 20 smaków i siadaliśmy na schodkach przed sklepem, smażąc sobie roześmiane ryje w ostatnich promieniach słońca tego dnia. Nie obchodziło nas to co było daleko, ważne dla nas było to, co było blisko nas. Ludzie, kolory, radość, prawdziwość życia.
Nie doceniliśmy tego. Zmieniliśmy to na gorsze. A może to ktoś nam to zmienił, "dla naszego dobra".. nie wiem. Ale to już nie to.
Jest 2026. I wiecie co? Niech wróci 2006. Tu gdzie teraz jesteśmy, nie jest nam dobrze. I chyba nie tylko ja to czuję.