Państwo to nie gospodarstwo domowe.
Zacznijmy od rozróżnienia czym jest deficyt a czym dług państwa. Deficyt to różnica między dochodami a wydatkami budżetowymi w danym roku. Dług państwa to suma wszystkich zaciągniętych zobowiązań, które państwo musi zwrócić. Najczęściej dług zaciągany jest w formie obligacji. Państwo co roku płaci od długu odsetki co jest jednym z kosztów budżetowych. W 2025 roku było to ponad 8% wszystkich wydatków budżetowych. Państwo ma dług o różnym oprocentowaniu i różnych terminach zapadalności. Kiedy następuje termin, w którym państwo musi zwrócić kapitał, po prostu emituje kolejne obligacje na nowy procent i z nowymi terminami. Polska od 1989 roku nie miała ani jednego budżetu bez deficytu. Z każdym kolejnym rokiem dług rośnie. Jedyny moment, w którym polskie zadłużenie zostało zmniejszone było przejęcie środków z OFE. Polska przejęła od OFE obligacje, których była emitentem i je umorzyła. W jednym momencie w 2014 roku zadłużenie spadło o 153 mld złotych. Jakby ktoś się zastanawiał skąd w 2015 roku nagle pojawiły się środki na 500+, to właśnie stąd.
Normalny człowiek nie byłby w stanie tak rolować swojego zadłużenia i skończyłby jako bankrut. Państwa natomiast mogą to robić (nie bez ograniczeń!) i dodatkowo świetnie się rozwijać. Polska nie jest wyjątkiem. Zdecydowana większość państw działa w ten sposób. Państwo nie ma daty ważności, nie przestanie osiągać dochodów, nie przejdzie na emeryturę. Państwo samo ustala swoje dochody. Państwo ma narzędzia by dług obsługiwać i nim zarządzać. Szczególnie państwo, które jest emitentem własnej waluty. Ważne jest na co przeznacza się dług i w jakim tempie on przyrasta. Ważne jest jaki koszt ponosi państwo w związku z obsługą tego długu.
Zacznijmy od rozróżnienia czym jest deficyt a czym dług państwa. Deficyt to różnica między dochodami a wydatkami budżetowymi w danym roku. Dług państwa to suma wszystkich zaciągniętych zobowiązań, które państwo musi zwrócić. Najczęściej dług zaciągany jest w formie obligacji. Państwo co roku płaci od długu odsetki co jest jednym z kosztów budżetowych. W 2025 roku było to ponad 8% wszystkich wydatków budżetowych. Państwo ma dług o różnym oprocentowaniu i różnych terminach zapadalności. Kiedy następuje termin, w którym państwo musi zwrócić kapitał, po prostu emituje kolejne obligacje na nowy procent i z nowymi terminami. Polska od 1989 roku nie miała ani jednego budżetu bez deficytu. Z każdym kolejnym rokiem dług rośnie. Jedyny moment, w którym polskie zadłużenie zostało zmniejszone było przejęcie środków z OFE. Polska przejęła od OFE obligacje, których była emitentem i je umorzyła. W jednym momencie w 2014 roku zadłużenie spadło o 153 mld złotych. Jakby ktoś się zastanawiał skąd w 2015 roku nagle pojawiły się środki na 500+, to właśnie stąd.
Normalny człowiek nie byłby w stanie tak rolować swojego zadłużenia i skończyłby jako bankrut. Państwa natomiast mogą to robić (nie bez ograniczeń!) i dodatkowo świetnie się rozwijać. Polska nie jest wyjątkiem. Zdecydowana większość państw działa w ten sposób. Państwo nie ma daty ważności, nie przestanie osiągać dochodów, nie przejdzie na emeryturę. Państwo samo ustala swoje dochody. Państwo ma narzędzia by dług obsługiwać i nim zarządzać. Szczególnie państwo, które jest emitentem własnej waluty. Ważne jest na co przeznacza się dług i w jakim tempie on przyrasta. Ważne jest jaki koszt ponosi państwo w związku z obsługą tego długu.
Limit zadłużenia i fundusze pozabudżetowe.
W Polsce istnieje konstytucyjny limit zadłużenia. Konstytucja ustawia go na poziomie 60% PKB. Przy 55% przekraczamy próg ostrożnościowy, który wymusza na rządzie wprowadzenie środków zaradczych, by nie dopuścić do zbliżenia się do 60%. Średnia dla UE jest w okolicach 82%, średnia dla strefy euro 88%. Najmniej zadłużonym państwem UE jest Estonia – ok. 23%, najbardziej Grecja – ok. 150%. Według metodologii unijnej polskie zadłużenie jest w okolicach 60% (do progu konstytucyjnego korzystamy ze swoich przepisów).
Podczas pandemii rząd uznał, że należy wpompować w gospodarkę ogromną ilość pieniędzy. Z powodu obawy przed przekroczeniem progu konstytucyjnego zdecydowano się na powołanie Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Powstał on w marcu 2020 roku. Zarządzany jest przez BGK i finansowany jest z obligacji emitowanych przez ten bank. Według polskiego prawa jego zadłużenie nie jest wliczane do państwowego długu publicznego. Łącznie przeszło przez niego 250 mld złotych, z powodu wciągania tego zadłużenia do budżetu przez ministra Domańskiego, na koniec 2025 roku zostało jeszcze 160-170 mld złotych. Oprócz obligacji BGK, swoje obligacje wyemitował również PFR. Na koniec 2025 roku pozostałe do spłaty zadłużenie to 65-70 mld złotych. Należy pamiętać, że zarówno BGK jak i PFR pozyskują finansowanie na gorszych warunkach niż Skarb Państwa. Oprócz tego Skarb Państwa wyemitował zwykłe obligacje. Miał przy tym wsparcie RPP, która obniżyła wtedy stopy procentowe do rekordowo niskiego poziomu 0.1% (obecnie 3.75%, najwięcej 6.75% w 2022 roku) oraz NBP, który skorzystał z mechanizmu tzw. luzowania ilościowego (QE), zwanego przez sceptyków drukowaniem pieniędzy.
W lutym 2022 roku wybuchła wojna na Ukrainie. Dość szybko doszło do uchwalenia Ustawy o Obronie Ojczyzny (marzec 2022 roku). Ustawa została przyjęta w porozumieniu z opozycją – za głosowało 450 posłów, 5 się wstrzymało (Konfa) a 5 nie głosowało. Ustawa ustanowiła minimalne wydatki na obronę na poziomie 3% PKB oraz nowy fundusz pozabudżetowy – Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Jego zadłużenie nie jest wliczane do deficytu budżetowego oraz długu państwowego według polskiej metodologii. Na koniec 2025 roku zadłużenie FWSZ przekroczyło 100 mld złotych.
Na marginesie: Niemcy mieli podobny problem, ale wynikający z innych przyczyn. Rząd Angeli Merkel wprowadził zasady ograniczające deficyty do poziomu 0.35%. Rząd Olafa Sholtza ratował się funduszami pozabudżetowymi, podobnie do Polski. Jednak w 2023 niemiecki sąd konstytucyjny uznał to działanie za bezprawne. Rząd musiał nagle znaleźć oszczędności rzędu 60 mld euro, co doprowadziło do niezadowolenia społecznego i przyspieszonych wyborów. Jeszcze przed końcem kadencji dokonano zmian ich prawie, więc rząd Mertza nie ma już tego problemu.
W Polsce istnieje konstytucyjny limit zadłużenia. Konstytucja ustawia go na poziomie 60% PKB. Przy 55% przekraczamy próg ostrożnościowy, który wymusza na rządzie wprowadzenie środków zaradczych, by nie dopuścić do zbliżenia się do 60%. Średnia dla UE jest w okolicach 82%, średnia dla strefy euro 88%. Najmniej zadłużonym państwem UE jest Estonia – ok. 23%, najbardziej Grecja – ok. 150%. Według metodologii unijnej polskie zadłużenie jest w okolicach 60% (do progu konstytucyjnego korzystamy ze swoich przepisów).
Podczas pandemii rząd uznał, że należy wpompować w gospodarkę ogromną ilość pieniędzy. Z powodu obawy przed przekroczeniem progu konstytucyjnego zdecydowano się na powołanie Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Powstał on w marcu 2020 roku. Zarządzany jest przez BGK i finansowany jest z obligacji emitowanych przez ten bank. Według polskiego prawa jego zadłużenie nie jest wliczane do państwowego długu publicznego. Łącznie przeszło przez niego 250 mld złotych, z powodu wciągania tego zadłużenia do budżetu przez ministra Domańskiego, na koniec 2025 roku zostało jeszcze 160-170 mld złotych. Oprócz obligacji BGK, swoje obligacje wyemitował również PFR. Na koniec 2025 roku pozostałe do spłaty zadłużenie to 65-70 mld złotych. Należy pamiętać, że zarówno BGK jak i PFR pozyskują finansowanie na gorszych warunkach niż Skarb Państwa. Oprócz tego Skarb Państwa wyemitował zwykłe obligacje. Miał przy tym wsparcie RPP, która obniżyła wtedy stopy procentowe do rekordowo niskiego poziomu 0.1% (obecnie 3.75%, najwięcej 6.75% w 2022 roku) oraz NBP, który skorzystał z mechanizmu tzw. luzowania ilościowego (QE), zwanego przez sceptyków drukowaniem pieniędzy.
W lutym 2022 roku wybuchła wojna na Ukrainie. Dość szybko doszło do uchwalenia Ustawy o Obronie Ojczyzny (marzec 2022 roku). Ustawa została przyjęta w porozumieniu z opozycją – za głosowało 450 posłów, 5 się wstrzymało (Konfa) a 5 nie głosowało. Ustawa ustanowiła minimalne wydatki na obronę na poziomie 3% PKB oraz nowy fundusz pozabudżetowy – Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Jego zadłużenie nie jest wliczane do deficytu budżetowego oraz długu państwowego według polskiej metodologii. Na koniec 2025 roku zadłużenie FWSZ przekroczyło 100 mld złotych.
Na marginesie: Niemcy mieli podobny problem, ale wynikający z innych przyczyn. Rząd Angeli Merkel wprowadził zasady ograniczające deficyty do poziomu 0.35%. Rząd Olafa Sholtza ratował się funduszami pozabudżetowymi, podobnie do Polski. Jednak w 2023 niemiecki sąd konstytucyjny uznał to działanie za bezprawne. Rząd musiał nagle znaleźć oszczędności rzędu 60 mld euro, co doprowadziło do niezadowolenia społecznego i przyspieszonych wyborów. Jeszcze przed końcem kadencji dokonano zmian ich prawie, więc rząd Mertza nie ma już tego problemu.
Dlaczego nie ma alternatywy do długu
Państwo Polskie podjęło w 2022 roku strategiczną decyzję o gwałtownym wzroście nakładów zbrojeniowych, rozwój zdolności Wojska Polskiego i jego modernizację. Jest to decyzja nie tylko ówczesnego rządu i ówczesnego Prezydenta. Panował i panuje w Polsce konsensus w tej sprawie. Nowy rząd kontynuuje tę drogę, a nowy Prezydent otwarcie ją popiera. W 2020 i 2021 roku wydatki na obronę oscylowały wokół 50 mld złotych. W 2023 już 138 mld złotych, w 2025 187 mld złotych a w tym roku mają być w okolicach 200 mld złotych. Oprócz samej idei zbrojeń, kontynuowana jest droga pozyskiwania sprzętu. Wszystkie zamówienia i plany są kontynuowane (z wyjątkiem 32 śmigłowców S-70i). Co więcej, szef Agencji Uzbrojenia oraz jego zastępca to osoby zarządzające tą instytucją jeszcze za czasów poprzedniego rządu. Podobnie szef Sztabu Generalnego. W tematach wojskowych widać ciągłość państwa.
Posłużę się teraz Prezydentem, który może wyrażać to, czego oczekują obywatele, bo nie odpowiada za dyscyplinę finansową. Pan Prezydent domaga się wydatków na obronność na poziomie 5% PKB, jednocześnie nie zgadza się na podwyżki podatków ani cięcia w istotnych wydatkach (dodatkowe emerytury, 800+, wydatki inwestycyjne itd.). Wyraża w ten sposób wolę obywateli. Skoro nie da się ciąć wydatków ani podnosić wpływów, to jedyną alternatywą jest dług.
SAFE: karencja
Wiele osób wydaje się uważać, że 10-letnia karencja przy spłacie pożyczki z SAFE to jest coś niekorzystnego. Jasne, nikt z nas nie wziąłby takiego kredytu. Ale już ustaliliśmy, że państwo to nie gospodarstwo domowe. Zastanówmy się więc nad tymi warunkami. Bierzemy kapitał, płacimy co roku odsetki i po 10 latach musimy oddać tyle samo co pożyczyliśmy. Właśnie zdefiniowaliśmy obligacje 10-letnie. To są warunki dosłownie wzięte z tego instrumentu dłużnego.
Przy założeniu kosztu na poziomie 4% rocznie*, po 10 latach łączna kwota odsetek wyniesie 40% pełnej kwoty. Dużo? Dla porównania użyjmy 10-letnich obligacji wyemitowanych w marcu 2016 roku (EDO0326). Skumulowana wartość odsetek to 82.99%.
*Koszt SAFE w pierwszym roku to 3.17%. Doliczam jednak koszt ubezpieczenia od ryzyka kursowego.
Państwo Polskie podjęło w 2022 roku strategiczną decyzję o gwałtownym wzroście nakładów zbrojeniowych, rozwój zdolności Wojska Polskiego i jego modernizację. Jest to decyzja nie tylko ówczesnego rządu i ówczesnego Prezydenta. Panował i panuje w Polsce konsensus w tej sprawie. Nowy rząd kontynuuje tę drogę, a nowy Prezydent otwarcie ją popiera. W 2020 i 2021 roku wydatki na obronę oscylowały wokół 50 mld złotych. W 2023 już 138 mld złotych, w 2025 187 mld złotych a w tym roku mają być w okolicach 200 mld złotych. Oprócz samej idei zbrojeń, kontynuowana jest droga pozyskiwania sprzętu. Wszystkie zamówienia i plany są kontynuowane (z wyjątkiem 32 śmigłowców S-70i). Co więcej, szef Agencji Uzbrojenia oraz jego zastępca to osoby zarządzające tą instytucją jeszcze za czasów poprzedniego rządu. Podobnie szef Sztabu Generalnego. W tematach wojskowych widać ciągłość państwa.
Posłużę się teraz Prezydentem, który może wyrażać to, czego oczekują obywatele, bo nie odpowiada za dyscyplinę finansową. Pan Prezydent domaga się wydatków na obronność na poziomie 5% PKB, jednocześnie nie zgadza się na podwyżki podatków ani cięcia w istotnych wydatkach (dodatkowe emerytury, 800+, wydatki inwestycyjne itd.). Wyraża w ten sposób wolę obywateli. Skoro nie da się ciąć wydatków ani podnosić wpływów, to jedyną alternatywą jest dług.
SAFE: karencja
Wiele osób wydaje się uważać, że 10-letnia karencja przy spłacie pożyczki z SAFE to jest coś niekorzystnego. Jasne, nikt z nas nie wziąłby takiego kredytu. Ale już ustaliliśmy, że państwo to nie gospodarstwo domowe. Zastanówmy się więc nad tymi warunkami. Bierzemy kapitał, płacimy co roku odsetki i po 10 latach musimy oddać tyle samo co pożyczyliśmy. Właśnie zdefiniowaliśmy obligacje 10-letnie. To są warunki dosłownie wzięte z tego instrumentu dłużnego.
Przy założeniu kosztu na poziomie 4% rocznie*, po 10 latach łączna kwota odsetek wyniesie 40% pełnej kwoty. Dużo? Dla porównania użyjmy 10-letnich obligacji wyemitowanych w marcu 2016 roku (EDO0326). Skumulowana wartość odsetek to 82.99%.
*Koszt SAFE w pierwszym roku to 3.17%. Doliczam jednak koszt ubezpieczenia od ryzyka kursowego.
SAFE: lata 11-45
Zajmijmy się drugim okresem spłacania, w którym zaczynamy spłacać kapitał. Tak naprawdę można go rozłożyć na 35 obligacji o rosnącym terminie zapadalności. Pierwsza zapadająca po roku, ostatnia po 35 latach. Przy założeniu, że spłacać będziemy kapitał w równych częściach, łączny koszt odsetek wyniesie 72% kapitału. Łączny koszt SAFE przy 4% rocznie wyniesie 112%. Przy czym należy pamiętać, że spłacany kapitał pewnie trzeba będzie pożyczyć w formie obligacji. Obecnie 10-letnie obligacje EDO0366 płacą 5.6% w pierwszym roku oraz 2%+inflacja z roku poprzedniego w kolejnych latach. Z matematycznego punktu widzenia najlepiej byłoby spłacić kapitał z SAFE jak najpóźniej, ponieważ koszt obsługi tego zadłużenia jest najniższy ze wszystkich dostępnych. Gdyby pojawiła się możliwość refinansowania długu po niższym koszcie, należy zacząć od tego najdroższego, a więc SAFE byłby ostatni w kolejce.
Dlaczego polskie banki nie uczestniczą w finansowaniu SAFE
SAFE jest mechanizmem denominowanym w euro. Polskie banki zarabiają w złotych. Kapitał utrzymywany w polskich obligacjach jest dla nich zwolniony z podatku bankowego. A więc mamy ryzyko walutowe, mniejsze oprocentowanie i brak ulg podatkowych. Nienajlepszy biznes, prawda?
Dlaczego Niemcy i Szwedzi nie pożyczają w ramach SAFE
W lutym 2026 roku Niemcy wyemitowali obligacje 30-letnie o rentowności 3.47% (stały kupon 2.9%, emisja po ok. 89.45% ceny nominalnej). Dla uproszczenia: stały kupon, a koszt kapitału to 3.47%. 0.3% więcej niż kredyt z SAFE, ale on jest oparty o zmienną stopę procentową. Pamiętajmy również, że Niemcy nie muszą korzystać z funduszy pozabudżetowych, bo znieśli tę zasadę.
Szwedzi w marcu 2026 roku wyemitowali obligacje 11-letnie o rentowności 2.855% (stały kupon 2.75%, emisja po ok. 99.025% ceny nominalnej). Dla uproszczenia: stały kupon, a koszt kapitału to 2.855%.
Niżej niż SAFE i wyraźnie niżej niż polskie 10-latki (przypominam: 5.6% w pierwszym roku). Niżej oczywiście niż 10-letnie obligacje SK denominowane w EUR: w styczniu 3.739%.
Zajmijmy się drugim okresem spłacania, w którym zaczynamy spłacać kapitał. Tak naprawdę można go rozłożyć na 35 obligacji o rosnącym terminie zapadalności. Pierwsza zapadająca po roku, ostatnia po 35 latach. Przy założeniu, że spłacać będziemy kapitał w równych częściach, łączny koszt odsetek wyniesie 72% kapitału. Łączny koszt SAFE przy 4% rocznie wyniesie 112%. Przy czym należy pamiętać, że spłacany kapitał pewnie trzeba będzie pożyczyć w formie obligacji. Obecnie 10-letnie obligacje EDO0366 płacą 5.6% w pierwszym roku oraz 2%+inflacja z roku poprzedniego w kolejnych latach. Z matematycznego punktu widzenia najlepiej byłoby spłacić kapitał z SAFE jak najpóźniej, ponieważ koszt obsługi tego zadłużenia jest najniższy ze wszystkich dostępnych. Gdyby pojawiła się możliwość refinansowania długu po niższym koszcie, należy zacząć od tego najdroższego, a więc SAFE byłby ostatni w kolejce.
Dlaczego polskie banki nie uczestniczą w finansowaniu SAFE
SAFE jest mechanizmem denominowanym w euro. Polskie banki zarabiają w złotych. Kapitał utrzymywany w polskich obligacjach jest dla nich zwolniony z podatku bankowego. A więc mamy ryzyko walutowe, mniejsze oprocentowanie i brak ulg podatkowych. Nienajlepszy biznes, prawda?
Dlaczego Niemcy i Szwedzi nie pożyczają w ramach SAFE
W lutym 2026 roku Niemcy wyemitowali obligacje 30-letnie o rentowności 3.47% (stały kupon 2.9%, emisja po ok. 89.45% ceny nominalnej). Dla uproszczenia: stały kupon, a koszt kapitału to 3.47%. 0.3% więcej niż kredyt z SAFE, ale on jest oparty o zmienną stopę procentową. Pamiętajmy również, że Niemcy nie muszą korzystać z funduszy pozabudżetowych, bo znieśli tę zasadę.
Szwedzi w marcu 2026 roku wyemitowali obligacje 11-letnie o rentowności 2.855% (stały kupon 2.75%, emisja po ok. 99.025% ceny nominalnej). Dla uproszczenia: stały kupon, a koszt kapitału to 2.855%.
Niżej niż SAFE i wyraźnie niżej niż polskie 10-latki (przypominam: 5.6% w pierwszym roku). Niżej oczywiście niż 10-letnie obligacje SK denominowane w EUR: w styczniu 3.739%.
Co z tym ryzykiem walutowym?
Strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych zakłada, że zadłużenie w walutach obcych nie powinno przekroczyć 25%. Polska emituje obligacje denominowane w euro, dolarach czy jenach. Polska zaciągała kredyty w ramach FWSZ w dolarach, w euro, w koronach szwedzkich i norweskich.
Czym się różni frankowicz od państwa? Państwo ma własny bank. NBP posiada rezerwy walutowe, oprócz modnego ostatnio złota, są to papiery wartościowe denominowane w różnych walutach (obracane w systemie międzynarodowym jako ekwiwalent gotówki). Państwo Polskie korzysta z NBP do obsługi transakcji międzynarodowych i nie jest skazane na kupowanie obcych walut w kantorzy czy banku komercyjnym. Strata Skarbu Państwa na różnicy w kursie walutowym jest zyskiem banku centralnego.
Spójrzmy na różnicę między SAFE a kredytami w Korei i USA. Kredyt w Korei jest oprocentowany na 5-6% (szczegóły tajne), kredyt w USA na co najmniej 4.2%. W obu przypadkach fizycznie dostarczany jest sprzęt, a w bankach obsługujących kredyt powstaje zobowiązanie. Państwo Polskie musi więc wymienić złotego na dolary w NBP i oddać je pożyczkodawcom. Ryzyko walutowe jest znaczne (choć w tym momencie kurs dolara jest korzystny i jesteśmy na plus). Spójrzmy teraz na SAFE. Dostajemy EUR, które trafia na konto w NBP. EUR na koncie NBP zamieniane jest na papiery dłużne jednego z państw unijnych i utrzymywane jako rezerwy walutowe. NBP emituje w zamian złotego, który trafia do budżetu FWSZ. Stąd zostaje wydany na zamówienia w naszej gospodarce*. Państwo Polskie uzyskując dochody w złotym będzie w trakcie spłaty będzie oddawać złotego do NBP. Do banków obsługujących pożyczkę oddane będzie jednak EUR, które cały czas pracowało sobie w banku centralnym. Oba przewalutowania mają miejsce w NBP. Jeżeli kurs będzie dla nas niekorzystny, to zarobi NBP. Jeżeli kurs będzie korzystny, to NBP straci. Państwo nie pokrywa strat NBP, a zysk NBP wypłacany jest do budżetu.
*po wecie Prezydenta niemożliwe jest finansowanie zakupów dla SG i policji, w to miejsce wejdą prawdopodobnie projekty rezerwowe i 89%, które miało iść do przemysłu produkującego w Polsce może ulec zmianie.
Polska gospodarka jest nierozerwalnie związana z gospodarką europejską. Kurs złotego jest nierozerwalnie związany z kursem euro. Kurs w ostatnich 20 latach w zasadzie oscyluje w granicach 4.20-4.50 zł. W czasie kryzysu finansowego (2009) spadł poniżej 4 zł, a po wybuchu wojny zbliżył się do 5 zł. Do UE trafia blisko 75% naszego eksportu, mamy cały czas dostęp do świeżej gotówki w tej walucie. EUR jest więc najbezpieczniejszą walutą do zadłużania zagranicznego.
Strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych zakłada, że zadłużenie w walutach obcych nie powinno przekroczyć 25%. Polska emituje obligacje denominowane w euro, dolarach czy jenach. Polska zaciągała kredyty w ramach FWSZ w dolarach, w euro, w koronach szwedzkich i norweskich.
Czym się różni frankowicz od państwa? Państwo ma własny bank. NBP posiada rezerwy walutowe, oprócz modnego ostatnio złota, są to papiery wartościowe denominowane w różnych walutach (obracane w systemie międzynarodowym jako ekwiwalent gotówki). Państwo Polskie korzysta z NBP do obsługi transakcji międzynarodowych i nie jest skazane na kupowanie obcych walut w kantorzy czy banku komercyjnym. Strata Skarbu Państwa na różnicy w kursie walutowym jest zyskiem banku centralnego.
Spójrzmy na różnicę między SAFE a kredytami w Korei i USA. Kredyt w Korei jest oprocentowany na 5-6% (szczegóły tajne), kredyt w USA na co najmniej 4.2%. W obu przypadkach fizycznie dostarczany jest sprzęt, a w bankach obsługujących kredyt powstaje zobowiązanie. Państwo Polskie musi więc wymienić złotego na dolary w NBP i oddać je pożyczkodawcom. Ryzyko walutowe jest znaczne (choć w tym momencie kurs dolara jest korzystny i jesteśmy na plus). Spójrzmy teraz na SAFE. Dostajemy EUR, które trafia na konto w NBP. EUR na koncie NBP zamieniane jest na papiery dłużne jednego z państw unijnych i utrzymywane jako rezerwy walutowe. NBP emituje w zamian złotego, który trafia do budżetu FWSZ. Stąd zostaje wydany na zamówienia w naszej gospodarce*. Państwo Polskie uzyskując dochody w złotym będzie w trakcie spłaty będzie oddawać złotego do NBP. Do banków obsługujących pożyczkę oddane będzie jednak EUR, które cały czas pracowało sobie w banku centralnym. Oba przewalutowania mają miejsce w NBP. Jeżeli kurs będzie dla nas niekorzystny, to zarobi NBP. Jeżeli kurs będzie korzystny, to NBP straci. Państwo nie pokrywa strat NBP, a zysk NBP wypłacany jest do budżetu.
*po wecie Prezydenta niemożliwe jest finansowanie zakupów dla SG i policji, w to miejsce wejdą prawdopodobnie projekty rezerwowe i 89%, które miało iść do przemysłu produkującego w Polsce może ulec zmianie.
Polska gospodarka jest nierozerwalnie związana z gospodarką europejską. Kurs złotego jest nierozerwalnie związany z kursem euro. Kurs w ostatnich 20 latach w zasadzie oscyluje w granicach 4.20-4.50 zł. W czasie kryzysu finansowego (2009) spadł poniżej 4 zł, a po wybuchu wojny zbliżył się do 5 zł. Do UE trafia blisko 75% naszego eksportu, mamy cały czas dostęp do świeżej gotówki w tej walucie. EUR jest więc najbezpieczniejszą walutą do zadłużania zagranicznego.
Ekonomiczny sens SAFE
Program SAFE ma za zadanie zwiększyć zdolności produkcyjne przemysłu zbrojeniowego. Stabilne zamówienia w horyzoncie ponad 4 lat pozwalają na podjęcie decyzji o uruchomieniu nowych linii produkcyjnych w polskich zakładach. Wzrost mocy produkcyjnych nie tylko pozwoli na dostarczenie sprzętu do WP szybciej, ale również wpłynie na możliwości eksportowe. Większe zamówienia oraz eksport wiążą się z zamówieniami większych ilości komponentów, co obniża ich jednostkową cenę.
Szacuje się, że zakup sprzętu to 20-30% całkowitych kosztów użytkowania w przemyśle zbrojeniowym. Poza zakupem trzeba również brać pod uwagę koszt modernizacji oraz konserwacji, koszt części zamiennych i zapasowych, koszty materiałów eksploatacyjnych. Dane przedsiębiorstwo zarabia po sprzedaży jeszcze przez kilkadziesiąt lat. Dlatego należy przede wszystkim zamawiać we własnym przemyśle zbrojeniowym. To ogranicza koszty po stronie państwa w ciągu kilku dekad użytkowania danego sprzętu i jest zyskiem dla rodzimych przedsiębiorstw.
Niemcy i tak zarobią
Niemiecki przemysł jest poddostawcą polskiego przemysłu zbrojeniowego. Polskie Borsuki są budowane z niemieckimi silnikami czy elementami przekładni. Nie jest to tylko polska specyfika. Koreańskie K2 korzystają z niemieckich przekładni, a K9 z niemieckich silników. Szacuje się, że nawet amerykańskie F35 w 25% procentach składają się z elementów produkowanych w Europie. Nikt w zachodnim świecie nie produkuje wszystkich elementów sam. Jednak największą marżę osiąga się nie na samych elementach a na produkcie końcowym.
Program SAFE ma za zadanie zwiększyć zdolności produkcyjne przemysłu zbrojeniowego. Stabilne zamówienia w horyzoncie ponad 4 lat pozwalają na podjęcie decyzji o uruchomieniu nowych linii produkcyjnych w polskich zakładach. Wzrost mocy produkcyjnych nie tylko pozwoli na dostarczenie sprzętu do WP szybciej, ale również wpłynie na możliwości eksportowe. Większe zamówienia oraz eksport wiążą się z zamówieniami większych ilości komponentów, co obniża ich jednostkową cenę.
Szacuje się, że zakup sprzętu to 20-30% całkowitych kosztów użytkowania w przemyśle zbrojeniowym. Poza zakupem trzeba również brać pod uwagę koszt modernizacji oraz konserwacji, koszt części zamiennych i zapasowych, koszty materiałów eksploatacyjnych. Dane przedsiębiorstwo zarabia po sprzedaży jeszcze przez kilkadziesiąt lat. Dlatego należy przede wszystkim zamawiać we własnym przemyśle zbrojeniowym. To ogranicza koszty po stronie państwa w ciągu kilku dekad użytkowania danego sprzętu i jest zyskiem dla rodzimych przedsiębiorstw.
Niemcy i tak zarobią
Niemiecki przemysł jest poddostawcą polskiego przemysłu zbrojeniowego. Polskie Borsuki są budowane z niemieckimi silnikami czy elementami przekładni. Nie jest to tylko polska specyfika. Koreańskie K2 korzystają z niemieckich przekładni, a K9 z niemieckich silników. Szacuje się, że nawet amerykańskie F35 w 25% procentach składają się z elementów produkowanych w Europie. Nikt w zachodnim świecie nie produkuje wszystkich elementów sam. Jednak największą marżę osiąga się nie na samych elementach a na produkcie końcowym.