Humor
7 m
1
Z racji tego, że dowiedziałem się pewnej rzeczy od kogoś bardzo wysoko postawionego, stoję przed pewnym dylematem. Z jednej strony czuję odpowiedzialność za zachowanie dyskrecji wobec tej osoby, z drugiej strony trudno mi milczeć o czymś, co w gruncie rzeczy dotyczy każdego z nas. Dlatego nie powiem, skąd ta wiedza pochodzi. Jeśli jednak to, co mówię, kiedyś zostanie ze mną powiązane, mogą wyniknąć z tego dla mnie nieprzyjemne konsekwencje.
Chcę jednak podzielić się pewną refleksją. Nie jest to wcale wiedza sensacyjna ani jakaś tajemnica rodem z powieści spiskowych. Paradoks polega na tym, że chodzi o rzecz tak podstawową i oczywistą, że powinna być jednym z fundamentów edukacji. Czymś, czego człowiek uczy się w szkole tak samo jak matematyki czy czytania. A jednak z jakiegoś powodu ta wiedza funkcjonuje raczej na marginesie oficjalnego nauczania.
W nauce istnieje pojęcie „fundamentów systemu”. W fizyce są to prawa natury, w biologii mechanizmy życia, w filozofii pytania o naturę człowieka i sens jego działania. To, o czym mówię, dotyczy właśnie takiego fundamentu. Czegoś, co kształtuje sposób, w jaki ludzie myślą, podejmują decyzje, budują społeczeństwa i rozumieją samych siebie.
Najciekawsze jest to, że gdy ktoś pierwszy raz się z tym zetknie, często reaguje zdziwieniem: „Przecież to oczywiste”. I rzeczywiście tak jest. To wiedza, która nie wymaga skomplikowanych teorii ani specjalistycznego języka. Raczej porządkuje to, co człowiek intuicyjnie przeczuwa od dawna, ale rzadko kiedy ma okazję zobaczyć ujęte w spójny sposób.
Filozofowie od starożytności powtarzali, że największą niewiedzą jest niewiedza o rzeczach najbliższych. Szukamy odpowiedzi w odległych teoriach, w wielkich systemach ideologicznych czy technologii, a tymczasem klucz często leży w podstawowych mechanizmach ludzkiego życia i świadomości.
Dlatego mówię o tym nie jako o tajemnicy, lecz raczej jako o czymś, co każdy może sam sprawdzić i przemyśleć. Jeśli ta wiedza rzeczywiście jest fundamentem, to nie należy ona do żadnej elity ani instytucji. Należy do każdego człowieka, który chce zrozumieć, jak działa świat i jak działa on sam w jego obrębie.
I być może największym paradoksem całej sprawy jest to, że kiedy człowiek już to zobaczy, zaczyna się zastanawiać nie nad tym, dlaczego to jest prawdą, ale raczej nad tym, dlaczego tak rzadko się o tym mówi.
Krótko do sedna:
JEBAĆ ŻYDÓW
Chcę jednak podzielić się pewną refleksją. Nie jest to wcale wiedza sensacyjna ani jakaś tajemnica rodem z powieści spiskowych. Paradoks polega na tym, że chodzi o rzecz tak podstawową i oczywistą, że powinna być jednym z fundamentów edukacji. Czymś, czego człowiek uczy się w szkole tak samo jak matematyki czy czytania. A jednak z jakiegoś powodu ta wiedza funkcjonuje raczej na marginesie oficjalnego nauczania.
W nauce istnieje pojęcie „fundamentów systemu”. W fizyce są to prawa natury, w biologii mechanizmy życia, w filozofii pytania o naturę człowieka i sens jego działania. To, o czym mówię, dotyczy właśnie takiego fundamentu. Czegoś, co kształtuje sposób, w jaki ludzie myślą, podejmują decyzje, budują społeczeństwa i rozumieją samych siebie.
Najciekawsze jest to, że gdy ktoś pierwszy raz się z tym zetknie, często reaguje zdziwieniem: „Przecież to oczywiste”. I rzeczywiście tak jest. To wiedza, która nie wymaga skomplikowanych teorii ani specjalistycznego języka. Raczej porządkuje to, co człowiek intuicyjnie przeczuwa od dawna, ale rzadko kiedy ma okazję zobaczyć ujęte w spójny sposób.
Filozofowie od starożytności powtarzali, że największą niewiedzą jest niewiedza o rzeczach najbliższych. Szukamy odpowiedzi w odległych teoriach, w wielkich systemach ideologicznych czy technologii, a tymczasem klucz często leży w podstawowych mechanizmach ludzkiego życia i świadomości.
Dlatego mówię o tym nie jako o tajemnicy, lecz raczej jako o czymś, co każdy może sam sprawdzić i przemyśleć. Jeśli ta wiedza rzeczywiście jest fundamentem, to nie należy ona do żadnej elity ani instytucji. Należy do każdego człowieka, który chce zrozumieć, jak działa świat i jak działa on sam w jego obrębie.
I być może największym paradoksem całej sprawy jest to, że kiedy człowiek już to zobaczy, zaczyna się zastanawiać nie nad tym, dlaczego to jest prawdą, ale raczej nad tym, dlaczego tak rzadko się o tym mówi.
Krótko do sedna:
JEBAĆ ŻYDÓW