>Sytuacja na świecie wygląda tak: równość, sprawiedliwość i te wszystkie bajki o „jednakowych standardach” działają tylko wtedy, gdy komuś pasuje. Wchodzimy w erę „Piekła k0biet 2.0”, gdzie wszystko jest super egalitarne, ale tylko jeśli chodzi o kobiety.
>Weźmy np. książki erotyczne. Daily Morning Routine: Milking Farm, gdzie kobieta „doi” męskich humanoidalnych potworów gwałcąc ich, pełno przemocy, brak zgody, uprzedmiotowienie postaci i co? „Niewinna fantazja, comfort book, haha, luzik”. A teraz spójrz na gry wideo: Tracer z Overwatch pokazuje tyłek w zwycięskim geście boom, moralny kryzys, społeczna katastrofa, trzeba usunąć, bo „seksualizacja kobiety, przemoc wizualna, oh my god”. Albo Stellar Blade, główna bohaterka ma nieproporcjonalne ciało: internet w ogniu, a Dead or Alive Xtreme? Nie wydali na Zachodzie, bo wyzywająco skąpe stroje.
>Więc mamy taki paradoks: kobiece fantazje opisujące gwałt, przemoc, fetyszyzację biologii?=okej, luz. Kobiecy tyłek albo skąpa spódniczka w męskiej grze?=katastrofa moralna, całe forum w trybie „call the police”. Zasady moralne działają tu jak pełny klub nocny, przepuszczamy tylko kobiety.
>Dopełnia to system prawny: mężczyzna dostaje średnio o 60% wyższy wyrok niż kobieta za identyczne przestępstwo. Przemoc jednostronna? 70% przypadków sprawcą kobieta. A społeczne reakcje? Kobieta uderza „ech, emocje, trudno”. Mężczyzna uderza „brutalność, patologia, wszyscy w szoku”.
>Morał z tej historii? Hipokryzja stała się normą, równość to opcja, a „Piekło k0biet 2.0” w praktyce wygląda jak strefa VIP, gdzie obowiązuje tolerancja na wszystko, tylko nie wtedy, gdy przypadkiem dotyczy uprzedmiotowiania mężczyzn albo wyobraźni męskich odbiorców. Więc tak, zasady moralne są… elastyczne, zależnie od gustu i płci taka to lewicowa łąka, tęcza, tolerancja…
>Weźmy np. książki erotyczne. Daily Morning Routine: Milking Farm, gdzie kobieta „doi” męskich humanoidalnych potworów gwałcąc ich, pełno przemocy, brak zgody, uprzedmiotowienie postaci i co? „Niewinna fantazja, comfort book, haha, luzik”. A teraz spójrz na gry wideo: Tracer z Overwatch pokazuje tyłek w zwycięskim geście boom, moralny kryzys, społeczna katastrofa, trzeba usunąć, bo „seksualizacja kobiety, przemoc wizualna, oh my god”. Albo Stellar Blade, główna bohaterka ma nieproporcjonalne ciało: internet w ogniu, a Dead or Alive Xtreme? Nie wydali na Zachodzie, bo wyzywająco skąpe stroje.
>Więc mamy taki paradoks: kobiece fantazje opisujące gwałt, przemoc, fetyszyzację biologii?=okej, luz. Kobiecy tyłek albo skąpa spódniczka w męskiej grze?=katastrofa moralna, całe forum w trybie „call the police”. Zasady moralne działają tu jak pełny klub nocny, przepuszczamy tylko kobiety.
>Dopełnia to system prawny: mężczyzna dostaje średnio o 60% wyższy wyrok niż kobieta za identyczne przestępstwo. Przemoc jednostronna? 70% przypadków sprawcą kobieta. A społeczne reakcje? Kobieta uderza „ech, emocje, trudno”. Mężczyzna uderza „brutalność, patologia, wszyscy w szoku”.
>Morał z tej historii? Hipokryzja stała się normą, równość to opcja, a „Piekło k0biet 2.0” w praktyce wygląda jak strefa VIP, gdzie obowiązuje tolerancja na wszystko, tylko nie wtedy, gdy przypadkiem dotyczy uprzedmiotowiania mężczyzn albo wyobraźni męskich odbiorców. Więc tak, zasady moralne są… elastyczne, zależnie od gustu i płci taka to lewicowa łąka, tęcza, tolerancja…