4
Zimna wojna chyliła się ku upadkowi, a Związek Radziecki tracił powoli kontrolę nad swoimi globalnymi satelitami, jednak Kuba początku lat dziewięćdziesiątych wciąż pozostawała twardą, hermetyczną twierdzą systemu Fidela Castro. Właśnie w tej duszącej rzeczywistości funkcjonował Orestes Lorenzo Pérez, zaufany oficer i major Rewolucyjnych Sił Powietrznych. Człowiek ten stał się autorem operacji, która z dzisiejszej perspektywy wydaje się niemożliwym do zrealizowania scenariuszem sensacyjnego dreszczowca. Dokonał rzeczy bezprecedensowej: najpierw uprowadził wojskowy odrzutowiec, by wyrwać się do wolnego świata, a kilkanaście miesięcy później powrócił na wyspę bezbronną, cywilną awionetką, lądując na publicznej autostradzie, aby w ciągu niespełna minuty wyrwać z rąk bezpieki swoją rodzinę. To historia, w której desperacja ojca brutalnie obnażyła biurokratyczny paraliż potężnego aparatu państwowego.
Dwa loty, które upokorzyły reżim Kubański: ucieczka Orestesa Lorenzo
Życiorys Lorenzo początkowo przypominał modelowy produkt kubańskiej rewolucji. Urodzony w prowincjonalnym Cabaiguán, zapałał miłością do lotnictwa za sprawą zabawkowego samolotu, przysłanego przez wuja ze Stanów Zjednoczonych. Zindoktrynowany w młodości przez państwowe szkoły z internatem, długo wierzył w utopijne ideały nowego ładu. Prawdziwe przebudzenie przyszło wraz z elitarnym szkoleniem. Został wysłany do Związku Radzieckiego, gdzie wylatał sto trzydzieści godzin na maszynach szkoleniowych L-29 Delfin, a następnie kolejne sto trzydzieści na myśliwcach MiG-21. To tam, a później podczas misji wojskowej w ogarniętej wojną domową Angoli — gdzie odbył ponad czterdzieści lotów bojowych — fasada socjalizmu zaczęła pękać. Major dostrzegł wszechobecny alkoholizm, biedę, systemowy rasizm i hipokryzję władzy, co doprowadziło do jego ostatecznej deziluzji. Katalizatorem był strach o własne dzieci: widząc postępującą militaryzację umysłów jedenastoletniego Reyniela i sześcioletniego Alejandra przez państwową machinę propagandową, podjął decyzję o ucieczce, zanim synowie zostaną przez nią całkowicie pochłonięci.
Wybrany moment nadszedł dwudziestego marca 1991 roku. Trzydziestoośmioletni Orestes miał wykonać swój pierwszy samodzielny lot treningowy na zmiennoskrzydłowym myśliwcu taktycznym MiG-23BN o numerze bocznym 722. Drżąc w ciasnym kokpicie z obawy przed dekonspiracją, tuż po starcie z bazy w Santa Clara skierował maszynę na północny zachód. Aby uniknąć wykrycia przez wojskowe stacje radiolokacyjne, błyskawicznie zniżył lot. Leciał zaledwie kilkanaście stóp nad powierzchnią oceanu, niemal muskając fale, całkowicie znikając z ekranów kubańskich operatorów. Kiedy dotarł nad amerykańską bazę Naval Air Station Key West na Florydzie, stanął przed nowym zagrożeniem — nie mógł nawiązać łączności z powodu zablokowanych, radzieckich częstotliwości radiowych. Istniało ogromne ryzyko, że Amerykanie zestrzelą intruza. Pilot trzykrotnie okrążył lotnisko, potężnie kołysząc skrzydłami. Wypuścił podwozie, wysunął klapy i hamulce aerodynamiczne, posługując się uniwersalnym, lotniczym językiem całkowitego poddania i pokojowych intencji. O godzinie 11:20 opony myśliwca dotknęły amerykańskiego asfaltu, a za ogonem wystrzelił spadochron hamujący. Kubański major wyszedł z kabiny, stanął na baczność i w języku hiszpańskim poprosił o azyl polityczny, wprawiając w osłupienie personel bazy. Na tyle olbrzymim, że żaden amerykański myśliwiec nie został nawet poderwany do przechwycenia — NORAD przez długi czas nie umiał wyjaśnić, jak samotny MiG mógł bezkarnie wlecieć w strzeżoną przestrzeń powietrzną.
Dwa loty, które upokorzyły reżim Kubański: ucieczka Orestesa Lorenzo
Rozpoczął się jednak najtrudniejszy etap tej historii, pełen dramatycznych wyborów. Orestes otrzymał schronienie w Aleksandrii w stanie Wirginia, zyskując wolność, ale zostawiając na Kubie swoich najbliższych jako bezbronnych zakładników. Władze w Hawanie, wściekłe z powodu wizerunkowej klęski, natychmiast uderzyły w żonę Lorenzo, Wiktorię. Reżim celowo zainstalował w jej domu aparat telefoniczny wyłącznie po to, by bezpieka mogła bez przeszkód podsłuchiwać jej rozmowy. Kuszono ją obietnicami nowego, luksusowego domu i samochodu — w zamian miała wystąpić w państwowej telewizji i publicznie potępić męża jako zdrajcę ojczyzny. Odmówiła bez wahania. Raúl Castro, brat dyktatora i szef sił zbrojnych, odpowiedział na prośby o zjednoczenie rodziny z butą: „Jeśli Lorenzo miał jaja, żeby zabrać jednego z moich MiGów, może ma jaja, żeby przyjść po swoją rodzinę". Tymczasem, mimo ogromnej presji międzynarodowej i osobistych apeli prezydenta George'a Busha, Michaiła Gorbaczowa oraz ponad pięćdziesięciu senatorów i kongresmenów, dyktator pozostawał głuchy. Orestes posunął się do tygodniowego strajku głodowego w Madrycie, gdzie Castro przebywał na szczycie iberyjsko-amerykańskim — bez skutku. System pokazał swoje najbardziej cyniczne oblicze. Skradziony MiG został przez Waszyngton zwrócony na wyspę. Ironią losu jest fakt, że części samego samolotu, rozkradzione i porzucone, sprzedawano zachodnim turystom jako osobliwe pamiątki po zimnej wojnie.
Świadomy, że dyplomacja poniosła fiasko, Orestes wziął sprawy w swoje ręce, organizując niewiarygodnie zuchwałą misję ratunkową. Z pomocą organizacji praw człowieka — Fundacji Valladares — dotarł do oferty sprzedaży wysłużonej, dwusilnikowej Cessny 310F wyprodukowanej w 1961 roku. Fundacja zakupiła maszynę za trzydzieści tysięcy dolarów i pożyczyła ją pilotowi. Samolot nosił znaki rejestracyjne N5819X. Orestes zdał cywilny egzamin Federalnej Administracji Lotnictwa trzynastego grudnia 1992 roku — był to egzamin praktyczny na jednosilnikowy samolot lądowy, przeprowadzony na Cessnie 172 na lotnisku w Leesburg w Wirginii. Pilotowanie ciężkiego, wojskowego odrzutowca a latanie małą, kapryśną awionetką to dwa zupełnie różne światy — przed ostatecznym lotem ratunkowym wylądował na Cessnie 310 zaledwie raz, i to z instruktorem. Celowo nie chciał zagłębiać się w techniczne usterki maszyny, aby nie paraliżować umysłu dodatkowym strachem. Jego największym atutem była dogłębna znajomość kubańskich systemów obrony przeciwlotniczej. Plan przekazał żonie przez dwie Meksykanki — członkinie organizacji monitorującej opiekę psychiatryczną w Meksyku, które osobiście odwiedziły Wiktorię w domu. List zawierał szczegółowe instrukcje i mapkę: należało stawić się o wyznaczonej godzinie na szosie przy plaży El Mamey w pobliżu Varadero, w prowincji Matanzas, około osiemdziesięciu kilometrów na wschód od Hawany, w jaskrawych pomarańczowych koszulkach jako umówionym sygnale rozpoznawczym.
Dziewiętnastego grudnia 1992 roku układanka złożyła się w całość. Dokładnie o piątej po południu Orestes wystartował z lotniska w miejscowości Marathon na archipelagu Florida Keys. Leciał w stronę Kuby na ekstremalnie niskim pułapie, dosłownie nad falami, celowo chowając się przed czujnikami. Przy tak niskim locie fale radiolokacyjne odbijają się od wody, tworząc gęsty szum, który dosłownie oślepia ekrany operatorów wojskowych. Po około czterdziestu pięciu minutach lotu dotarł nad wybrzeże tuż po zachodzie słońca. Lądowanie na wąskiej, dwupasmowej autostradzie Varadero wymagało precyzji chirurga. Zmuszony był ominąć samochód, głaz na drodze, znak drogowy oraz ciężarówkę. Udało się. W mroku dostrzegł żonę i dwóch synów w jaskrawych, pomarańczowych koszulkach. Wiktoria krzyknęła do chłopców: „To wasz tatuś — biegnijcie!". Rodzina rzuciła się do biegu, a najmłodszy Alejandro w panice zgubił buty na asfalcie — zostały na Kubie. Załadunek zajął niespełna minutę. Mając świadomość, że każda sekunda zbliża ich do śmierci — Orestes szacował, że miał nie więcej niż trzydzieści sekund na lądowanie i kolejne dziesięć, zanim Kuba zdoła odpalić rakiety — pchnął przepustnicę do oporu. Silniki zawyły, a podwozie schowało się dosłownie na ułamek sekundy przed uderzeniem w głęboki rów melioracyjny.
Dwa loty, które upokorzyły reżim Kubański: ucieczka Orestesa Lorenzo
Droga powrotna odbyła się na pułapie dwustu stóp (ok. 60 metrów), aż do przecięcia bezpiecznej granicy dwudziestego czwartego równoleżnika. Dwadzieścia jeden minut i czterdzieści trzy sekundy po opuszczeniu kubańskiej przestrzeni powietrznej Orestes krzyknął do rodziny: „Udało się! Udało się!". Rodzina wylądowała na lotnisku Opa-locka na północny zachód od Miami. Po bezpiecznym lądowaniu informacja o bezczelnym locie obiegła świat, uderzając w kubańską administrację z siłą młota. Reperkusje w Hawanie były potężne — upokorzone dowództwo wojskowe odpowiedziało czystkami. Oficerowie odpowiedzialni za obronę przestrzeni powietrznej, która nie potrafiła powstrzymać starej awionetki, potracili stanowiska, a procedury zostały drastycznie zaostrzone. Sama Cessna 310F nigdy nie trafiła do muzeum — została zniszczona przez huragan, który uderzył we Florydę kilka lat później. Orestes Lorenzo po otrzymaniu amerykańskiego obywatelstwa osiadł w nowym kraju, doczekał się trzeciego syna urodzonego na wolnej ziemi i spisał swoje wspomnienia w książce *Wings of the Morning*. Nigdy nie został politycznym celebrytą, wycofując się powoli w cień prywatności, choć do dziś przypomina, że „humanitarny socjalizm" jest wyłącznie pustym oksymoronem. Jego misja pozostaje absolutnym ewenementem — historią jednostki, która udowodniła, że największą słabością każdej opresyjnej tyranii jest jej własny, bezduszny formalizm w starciu z człowiekiem, który nie ma już absolutnie niczego do stracenia.
Dwa loty, które upokorzyły reżim Kubański: ucieczka Orestesa Lorenzo
Źródło:
https://militaryaviationchronicles.com/cold-war/former-mig-pilot-orestes-lorenzo-recounts-his-daring-defection-flights/
https://www.latimes.com/archives/la-xpm-1992-12-21-mn-1819-story.html
https://cubacenter.org/cuba-brief-archives/2022/12/20/cubabrief-revisiting-the-courageous-flight-by-orestes-lorenzo-prez-to-save-his-wife-and-children/
https://www.wearethemighty.com/mighty-history/cuban-pilot-defected-to-the-us-in-a-mig/
https://www.barnesandnoble.com/w/wings-of-the-morning-orestes-lorenzo/1120047434
http://www.publishersweekly.com/9780312100087
https://www.reddit.com/r/WarplanePorn/comments/1bknvp9/cuban_mig23bn_after_defection_to_nas_key_west/
0.069175004959106